Trzy dni temu obiecałem, że odpiszę na uwagi Wirgila i Krzysztofa w sposób szczegółowy. Teraz to robię. Ten post będzie długi, dlatego wysyłam go osobno (porzedni wysłałem przed godziną) – mam nadzieję, że moderator zrozumie.
Wirgil napisał dwa posty, w tym jeden prostujący o wzroku i liczbie rkm. Nie będę obu postów cytował, na Jego uwagi odpisuję po kolei:
Nieco offtopicowo zacznę od tego, że przesłałem Krzysztofowi także strukturę samodzielnej kompanii czołgów rozpoznawczych. W tej wersji jest tylko 1 rkm a nie cztery. Wydaje mi się (przy czym po raz kolejny spekuluję), że „cudowne odnalezienie się” aż czterech rkm-ów w każdej z kompanii to jednak jakaś nadinterpretacja. Struktura narysowana przez Krzysztofa opiera się na artykule pana K. Gaja. Przed K. Gajem nikt, o tym nie pisał, powtarzam: ŻADNE znane mi źródło nie potwierdza istnienia czterech rkm w tym pododdziale. Z drugiej strony żadne źródło temu nie zaprzecza… Spróbowałem wyciągnąć jakiś kompromisowy wniosek, czyli uznałem, że obecność rkm-u jest w sumie bardzo prawdopodobna, natomiast z łączną ich liczbą to przesada. Poza tym jeden jakoś mógły się innym badaczom struktur zagubić, ale cztery?? Sprawy rkm-ów w skczr na razie definitywnie nie rozstrzygam, a wracając do tematu, to z cytowanych powyżej źródeł wynikałoby że 12 kompania miała właśnie 1 rkm, a 121 kompania nie miał go wcale. Rkm dodałem do etatu „na czuja” bo wtedy dokopałem się danych tylko o strukturze 121 kczl. Wyszło na to, że mam 50% wiarygodności…To jest niestety ocena mierna, ale odnalezione info o rkm w 12 kompanii naprawdę mnie ucieszyło. Jeżeli nie będzie silnych dowodów na zbicie teorii patrolu regulacji ruchu z rkm w kczl, to zostawiam tak jak jest.
Sprawa noszowych:
Miałem i mam nadal duże wątpliwości co do faktycznej liczebności patrolu sanitarnego.
Logika wskazuje na układ: podoficer sanitarny + 2 sanitariuszy noszowych + kierowca furgonu sanitarnego. Tylko, że… Według dostępnych mi danych (A. Jońca, J. Tarczyński, R. Szubański – „Pojazdy wojska Polskiego wrzesień 1939”) PF 508/III w wersji furgonu sanitarnego mieścił tylko 3 osoby (sic!). Typowy porządek zostaje więc zburzony. Odstępstwa od patrolu sanitarnego podoficer + 2 szeregowych można też jednak spotkać np. w szwadronie kawalerii. Czyli jednak nie był to specjalnie sztywny etat. Zadania noszowego nie wymagały zbytniej filozofii. Podam przykład z własnego doświadczenia: na unitarce w Ustce, kiedy kompania szła na strzelanie, zabezpieczenie sanitarne wlekło się zawsze w ogonie, a ponieważ szyk kolumnowy był ustawiony w ten sposób, że z przodu szli najwyżsi, a potem średnia wzrostu w kierunku końca kolumny malała, efekt był taki, że nosze dźwigali ci najniżsi (zwani lokalnie ubotami – bo mieli największe szanse trafić po szkółce na OP). Przyznacie, że taki „fachowy” dobór sanitariuszy jest dosyć zaskakujący. Jak to wyglądało w wojsku przedwojennym? Mam pewne niedobre przeczucia, że pod tym względem nie było o wiele lepiej. Przykładem może być początek książki „Przygody kanoniera Dolasa”, w której autor zebrał autentyczne wspomnienia ludzi opisujących różne kuriozalne sytuacje (mam nadzieje że tytułu nie pochrzaniłem – film miał nazwę „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, niestety początek był zupełnie inny niż książka na motywach której powstał).
Wracam do tematu.
Szewc i krawiec. Czy byli na 100%? Kompania Vickersów, jako pododdział samodzielny powinna mieć taki etat. Jednak dyskusja idzie w takim kierunku, że sam zaczynam mieć wątpliwości. Faktycznie można było się oprzeć na służbach taborowych brygady. Jeśli wytnę te etaty to otrzymam dwa wakaty. Czyli mógłby to być dodatkowy noszowy, którego obecność też wcale nie jest pewna oraz ktoś jeszcze, czyli kto?
Sprawa ordynansa. Krzysztof powycinał ordynansów na poziomie kompanii, po uzyskaniu informacji, że skasowano ten etat dla oficerów młodszych. Teraz będzie go przywracał dla kapitanów, bo dowiedział się, że zaliczano ich do oficerów starszych. Sprawa nie jest dla mnie wcale taka oczywista. Np., ze wspomnień Kuropieski wynika, że kapitan jednak był oficerem młodszym (sic!). Kwestia ordynansa to moim zdaniem kwestia nie tyle stopnia, co funkcji, jaka dany oficer miał pełnić. Proszę zwrócić uwagę, że w praktyce większość dowódców kompanii i szwadronów to byli porucznicy a nawet podporucznicy. Czy w tym wypadku zabierano kompanijnego(szwadronowego) ordynansa? Nie wydaje mi się. Po prostu ordynans przysługiwał od funkcji dowódcy kompanii wzwyż, oraz równolegle oficerom sztabowym pełniącym funkcje równoważne prestiżem jak dowódca kompanii i wzwyż. W każdym razie ordynans w kompanii na razie zostaje.
Załogi zapasowe. Hmm, jak się z tego wytłumaczyć?
- po pierwsze zapasowi dowódcy czołgów i zapasowe załogi (ze znajdującymi się w ich składzie zapasowymi dowódcami czołgów), to jednak nie te same zadania. Wszystko zaczęło się od artykułu K. Gaja, i struktur Krzysztofa dotyczącej TK-ów, gdzie takie zdublowanie nazwy funkcji się pojawiło. Jest to jednak nieporozumienie. Według mnie dowódcy zapasowi czołgów w linii powinni być raczej nazywani dowódcami dyspozycyjnymi. Służą, bowiem do czasowego zastępowania oficerów w funkcji dowodzenia pojazdem, co w szczególnych wypadkach miało uzasadnienie. Załogi zapasowe były natomiast tym, co w piechocie nazywa się uzupełnieniem marszowym. Służyły do zastępowania załóg (lub pojedynczych członków załóg) zabitych, ranionych, kontuzjowanych, wycieńczonych – czyli wypadających z szeregów trwale lub na dłuższy okres czasu.
- po drugie uwaga Krzysztofa jest słuszna w tym sensie, że faktycznie nie poddaliśmy weryfikacji istnienia etatu aż dziewięciu członków załóg zapasowych. Po prostu uznałem, że mam do rozdysponowania aż 9 ludzi (a nawet 10 ludzi – bo cały czas ten nieszczęsny kucharz mi „czkawką” wychodzi), no to wniosek sam się nasuwał. Tylko, że wtedy nie było jeszcze mowy o tym, że pan K. Gebhard dotarł do informacji, że łącznościowców było aż ośmiu. Źródła, do których ja wcześniej dotarłem nie wspominają o patrolu telefonicznym, a obecność patrolu radio wykluczają. Znana wcześniej liczba pojazdów do dyspozycji też raczej nie sprzyjała do wyciągnięcia wniosku, że patrol tele w kompanii był. Sprawa jest poważna i wymaga przemyślenia, a jeśli się potwierdzi trzeba będzie przerysować znaczną część struktury. Trochę to też namiesza w dalszych planach, bo z tego, co się przedwczoraj od Krzysztofa dowiedziałem baon 7TP jest już „na tapecie” (niestety po przeanalizowaniu na spokojnie znowu sporo własnych błędów zobaczyłem). A jak zaczniemy teraz mieszać przy Vickersach to się wszystko opóźni.
Odpowiedź na komentarze Krzysztofa (na stronie internetowej):
PLUTON CZOŁGÓW:
Wariant, w którym przemieszano czołgi jednowieżowe z dwuwieżowymi już od poziomu półplutonu jest oczywiście do przyjęcia. Nie posiadałem na ten temat żadnych wiarygodnych danych, więc wzorowałem się raczej na systemie, w jakim podzielono kompanie czołgów FT-17. Podział ten jednak dotyczył innego typu wozu i był dokonany wiele lat wcześniej. Struktury oczywiście ulegały modyfikacji, ale że w tym wypadku zostały zmienione nie wziąłem pod uwagę. Za błąd przepraszam. Rysunek dolny należy oczywiście uznać za poprawny. Jak Krzysztof będzie miał czas to wytnie ten górny i sprawa się sama wyjaśni.
Przyczepka materiałowa czy paliwowa?
JASNE, ŻE PALIWOWA - znowu mój błąd, bo zamiast wklepywać literki od początku przekopiowałem tekst z kompanii TK a w pośpiechu nie do końca pozmieniałem opisy i sens wypowiedzi bzdurny wyszedł.
Powinno być: 1 samochód patrolu reparacyjnego - półgąsienicowy wz.34, lub starszy typu Citroen – Kegresse P 19 (amunicja i części zamienne) + 1 przyczepka paliwowa (paliwo, smary).
DOWÓDZTWO:
Szef kompanii – zostanie przeniesiony, z adnotacją: „przydziałowy środek transportu: łazik dowódcy kompanii”. Rysunki wzorowałem na strukturach kompanii i szwadronu czołgów TK rysowanych przez Krzysztofa. Nie chciałem zmienić, żeby ludziom już w głowach nie mieszać. Teraz uważam to za błąd, bo trzeba przerysować sporo pocztów i drużynek gospodarczych, czyli: szwadronu TK, szwadronu samochodów pancernych, samodzielnej kompanii TK, kompanii Vickersów, i kompanii 7TP (jeszcze strona robocza ale rysunki już zrobione). Jak widać trochę sobie tą nieścisłością roboty narobiliśmy. Dlatego teraz pozostaje nam tylko prosić Was o cierpliwość – w miarę możliwości poprawimy tak szybko jak się da. Może przy okazji rysunki samodzielnej kompanii TK zmienię na ładniejsze

.
Łączność – sprawę łączności opisałem już powyżej. Wymaga konsultacji z Krzysztofem i ewentualnie jeszcze raz z panem K. Gebhardem. Na pewno trzeba będzie uwzględnić, jeśli nie w etacie, to przynajmniej opisać jako „odstępstwa” – natomiast pewne jest że nie pozostawię tego bez echa.
Patrol regulacji ruchu – zarówno liczebność patrolu jak też przedstawienie, że wszyscy byli podoficerami to moja jak najbardziej prywatna spekulacja. Nikt jej dotychczas nie podważył, bo przy takim układzie zgadza się proporcja liczby podoficerów do szeregowych w pododdziałach dowodzenia baonu 7TP, dyonu pancernego i samodzielnej kompanii czołgów rozpoznawczych (z tym że tej wersji Krzysztof nie opublikował). Miałem sporą tremę w przedstawieniu patroli regulacji ruchu, bo fakt że to są sami podoficerowie wydawał mi się dość kontrowersyjny. Natomiast Krzysztof nieco mnie podbudował, bo stwierdził, że w takiej konfiguracji były patrole ŻW. Wyciągnąłem z tego wniosek, który jak się okazało był na wyrost. Patrole regulacji ruchu do ŻW nie należały. Chcę natomiast zwrócić jeszcze uwagę na pewien problem w systematyce schematu: w oznaczeniach (symbolach NATO), którymi się posługujemy regulacja ruchu występuje zawsze pod oznaczeniem MP co na polski przekłada się ŻW. Jako wyjaśnienie dodatkowe dodaje się informacje „traffic control”.
Regulacja ruchu to funkcja porządkowa. Jeżeli wykluczymy ich przynależność do ŻW to jaki proponujecie dać symbol na kwadracik? Piszę to bez złośliwości, problem niby mało istotny, ale coś z tym trzeba zrobić. Może na nasz własny użytek dwie skrzyżowane trójkątne chorągiewki? Przejdzie? Najwyżej własną legendę do oznakowania zrobimy.
P.S. W komentarzu do poprzedniego postu (liczba 7TP w baonie), przypomniałem sobie jeszcze trzecie źródło – o czołgach zapasowych w baonach 7TP pisał (niestety dosyć ogólnikowo) także A. Nawrocki „ zabezpieczenie logistyczne wojsk lądowych sił zbrojnych II RP w latach 1936 -1939”.
Oprócz tego zetknąłem się tą informacją w monografii Jana Wróblewskiego „Armia Prusy”, oraz na stronie internetowej[url]http://www.wojsko18-39.internetdsl.pl/wrzesien/strona6.htm
[/url]
Wygląda na to, że chyba już czas otworzyć temat o baonach czołgów 7TP, bo się zaraz zaczną wątki plątać. Zelint od 8 września na to czeka…

,

,
