Moderatorzy: Tzaw1, Mitoko, Mariusz, Wice-Admini


Afterbirds napisał(a):kwestie polityczne czyniące obustronny sojusz niemożliwym miały podłoże znacznie bardziej skomplikkowane niż banalny konflikt graniczny



Afterbirds napisał(a):Bo przy dobrej woli obu stron można go było łatwo i szybko rozwiązać.



Zelint napisał(a): Ja piszę tutaj tylko o budżecie wojskowym i wydatkach na wojsko Polski i Czechosłowacji w liczbach bezwzględnych. Budżet Polski był dużo wyższy, ale większość z tego przejadaliśmy.


Zelint napisał(a):Te wydatki na fortyfikacje szły chyba z jakiegoś specjalnego budżetu. Są czeskie strony podające dokładne kwoty na wydatki rok po roku, ale nie mam teraz linku...
Zelint napisał(a):Co do pokojowych etatów. Ich armia w czasie pokoju była na pewno mniej liczna niż nasza, z tego co pamiętam oscylowało to około liczby 150 000 ludzi. Czechosłowacy mieli mniej nie tylko pułków kawalerii ale i pułków piechoty. O ile dobrze pamiętam na początku mieli 14 dywizji piechoty po 4 pułki, a potem 17 dywizji po 3 pułki. Ilość dywizji i stan pokojowy armii wynikał z liczby ludności całego kraju i możliwości finansowych. Francuzi wymyślili sobie, że w czasie pokoju jedna dywizja piechoty powinna przypadać na 1 mln mieszkańców, a w czasie wojny 1 dywizja piechoty na 0,5 mln mieszkańców. A w Czechosłowacji wpływy francuskie były bardzo silne. Francuz był tam nawet przez pewien czas Szefem Sztabu Generalnego.
Zelint napisał(a):Kawaleria była zgrupowana w 4 brygadach przydzielonych ostatecznie do dywizji szybkich. Pułków kawalerii mieli mniej ale ich doktryna wojenna była francuska, oparta na fortyfikacjach wspartych granicą w górach. Gdzie oni mieli tej kawalerii używać? ;-) Stać ich było żeby wystawić 4 dywizje szybkie, ale jak oni mieli rozwinięty przemysł samochodowy i ile mieli samochodów na rynku cywilnym, a ile my. Majewski albo Wiśniewski podaje ile w Czechosłowacji było samochodów. Polska była daleko z tyłu... Mimo to nie zlikwidowali swojej kawalerii.
) przekształcone w "lekkie dywizje pancerne"- co oznacza, że zostaliby z 3 pułkami mobilizującymi oddziały rozpoznawcze dla WJ. A odnośnie samochodów/pojazdów mechanicznych - ani u Majewskiego ani u Wiśniewskiego nie znalazłem ile samochodów było z mobilizacji a ile armijnych. Sądząc po poziomie motoryzacji artylerii musiało być tych ostatnich dość dużo - oczywiście pewnie kupowanych u siebie ale nie mniej jednak świadczy to o celowym wydawaniu pieniędzy na motoryzację a nie jedynie liczeniu na dobrodziejstwa mobilizacji.Zelint napisał(a):Delwin widzę, że jesteś po świeżej lekturze Kozłowskiego. Przestrzegam przed przyjmowaniem za swoje jego wniosków. W szczególności tych dotyczących kawalerii. Autor ten np. bezczelnie napisał, że nie prowadzono w Polsce żadnych obliczeń dotyczących kosztów przesiadki kawalerii na samochody oraz porównania kosztów utrzymania pułków konnych z motorowymi. Tymczasem takich obliczeń było pełno. Nawet w referacie Sadowskiego o Oddziałach Motorowych, o czym pisałem w ostatnim "Poligonie". Kozłowski na pewno ten referat miał w ręku ponieważ rozdział w jego książce na ten temat w dużej mierze oparty jest na tym dokumencie. Mimo to napisał, że żadnych obliczeń nie robiono...
.
Nie zrozumiałeś mnie. Chodziło mi oczywiście o to, że te pieniądze już były razem (w kwocie 24 mld koron) i to było w dyspozycji MNO. Ale pieniądze na fortyfikacje były ekstra (ale nie wiem ile z tej wymienionej przez Ciebie kwoty) obok normalnego budżetu wojskowego.Delwin napisał(a):Budżet mógł być oddzielny ale gdyby Czechosłowacy wydawali 24 mld koron obok wydatków na fortyfikacje (jakieś 10 mld) to by znaczyło, że średniorocznie byłoby to ponad 1360 mln zł... Za takie pieniądze to byśmy nie tylko "marne" 4 dywizje szybkie wystawili...
Czechosłowacy chyba mieli w różnych okresach różny czas trwania służby wojskowej. 18 miesięcy nie było może najbardziej wydajne, za to było tańsze niż system 24 miesięczny. W zimie i tak dużo szkoleń nie przeprowadzisz...Delwin napisał(a):Trzeba by zweryfikować ile miała pokojowa DP aby móc porównać - myśmy mieli je cokolwiek rozsmarowane (co ponoć szkodziło szkoleniu) + ten nie najbardziej wydajny system 18 miesięcznej służby wojskowej.
Książka Wiśniewskiego jest cokolwiek kontrowersyjna, pamiętam jego polemiki z Majewskim na łamach Wojskowego Przeglądu Historycznego. Wydaje mi się, że ta informacja jest oparta na książce Johna i nie jest chyba do końca potwierdzona w dokumentach... Wydaje mi się, że to były tylko projekty lub propozycje a nie zatwierdzone plany.Delwin napisał(a):Wedle Wiśniewskiego te dywizje szybkie miały zostać w końcu 1938 (raczej rozpoczęcie procesu niż koniec) przekształcone w "lekkie dywizje pancerne"- co oznacza, że zostaliby z 3 pułkami mobilizującymi oddziały rozpoznawcze dla WJ.

Zelint napisał(a): Delwin napisał(a):Budżet mógł być oddzielny ale gdyby Czechosłowacy wydawali 24 mld koron obok wydatków na fortyfikacje (jakieś 10 mld) to by znaczyło, że średniorocznie byłoby to ponad 1360 mln zł... Za takie pieniądze to byśmy nie tylko "marne" 4 dywizje szybkie wystawili...
Nie zrozumiałeś mnie. Chodziło mi oczywiście o to, że te pieniądze już były razem (w kwocie 24 mld koron) i to było w dyspozycji MNO. Ale pieniądze na fortyfikacje były ekstra (ale nie wiem ile z tej wymienionej przez Ciebie kwoty) obok normalnego budżetu wojskowego.




Budżet mógł być oddzielny ale gdyby Czechosłowacy wydawali 24 mld koron obok wydatków na fortyfikacje (jakieś 10 mld)
Tam jest tak jak u nas : klasycy i historycy młodszego pokolenia ( taki czeski Woj, Tymoteusz, RRiKS, Zelint, Crolicki oba cwaj etc) i okazuje się, że i nad Wełtawą trwają te same procesy co nad Wisłą.

Zelint napisał(a):Kawaleria była zgrupowana w 4 brygadach przydzielonych ostatecznie do dywizji szybkich. Pułków kawalerii mieli mniej ale ich doktryna wojenna była francuska, oparta na fortyfikacjach wspartych granicą w górach. Gdzie oni mieli tej kawalerii używać?
Zelint napisał(a):Tymczasem takich obliczeń było pełno. Nawet w referacie Sadowskiego o Oddziałach Motorowych, o czym pisałem w ostatnim "Poligonie". Kozłowski na pewno ten referat miał w ręku ponieważ rozdział w jego książce na ten temat w dużej mierze oparty jest na tym dokumencie. Mimo to napisał, że żadnych obliczeń nie robiono...
Forteca_69 napisał(a):W czerwcu 1936 r. określono koszt umocnień między Odrą a Łabą na 4,5 mld. koron, przy czym podano, że była to suma jaka wystarczyła by na wystawienie 30 dywizji mających 600 tys. żołnierzy - czyli na siły potrzebne do obrony tego odcinka bez fortyfikacji. Tylko, że z braku obywateli zdolnych do służby, Czechosłowacja nie była by w stanie wystawić tych dodatkowych 30 dywizji - stąd taka rozbudowa fortyfikacji. Szczęśliwi, dla których pieniądze to nie jest wielki problem...

almo napisał(a):Kilkanaście regimentów dragońskich (15? w 1938)


Ludzie ludźmi, szczególnie, że taki odsetek Niemców (druga liczebnie narodowość CSR) i Węgrów, ale ciekawe byłoby rozważenie spotęgowania nasycenia tej armii wielkimi ilościami n0owoczesnego sprzętu, szczególnie patrząc na tą kwestię przez pryzmat okresu od 1935 r.
Czyniłoby to też z CSR znacznie cenniejszego koalicjanta (nawet dla Francji, a już szczególnie dla Polski) niż w "murowanej" czy "betonowej" real-wersji
zdaje się, że niestety choroba "francuska" dała znać o sobie - nie był to wprawdzie syfilis, ale obiektywnie biorąc coś jeszcze bardziej groźnego i zabójczego - historia, jak się zdaje, dała w tej kwestii bardzo jednoznaczny sąd

Tyle, że fortyfikacji na granicy z Austrią zdaje się nie było?Forteca_69 napisał(a):Dla Francji akurat najlepszy byłby taki sojusznik, który potrafiłby sie długo i skutecznie bronić - a to gwarantowały głównie fortyfikacje, nie nieliczna (z powodów kadrowych) choć dobrze uzbrojona armia polowa.

Zelint napisał(a): Forteca_69 napisał(a):Dla Francji akurat najlepszy byłby taki sojusznik, który potrafiłby sie długo i skutecznie bronić - a to gwarantowały głównie fortyfikacje, nie nieliczna (z powodów kadrowych) choć dobrze uzbrojona armia polowa.
Tyle, że fortyfikacji na granicy z Austrią zdaje się nie było?
Forteca_69 napisał(a): Ludzie ludźmi, szczególnie, że taki odsetek Niemców (druga liczebnie narodowość CSR) i Węgrów, ale ciekawe byłoby rozważenie spotęgowania nasycenia tej armii wielkimi ilościami n0owoczesnego sprzętu, szczególnie patrząc na tą kwestię przez pryzmat okresu od 1935 r.
Ale akurat ta armia była nasycona zancznymm odsetkiem nowoczesnego sprzętu - szczególnie w dziedzinie artylerii, ale i w dziedzinie broni pancernych czy lotnictwa w 1938 r. Czechosłowacja nie odstawała od potencjalnego przeciwnika.
Forteca_69 napisał(a): Czyniłoby to też z CSR znacznie cenniejszego koalicjanta (nawet dla Francji, a już szczególnie dla Polski) niż w "murowanej" czy "betonowej" real-wersji
Dla Francji akurat najlepszy byłby taki sojusznik, który potrafiłby sie długo i skutecznie bronić - a to gwarantowały głównie fortyfikacje, nie nieliczna (z powodów kadrowych) choć dobrze uzbrojona armia polowa.
Forteca_69 napisał(a): zdaje się, że niestety choroba "francuska" dała znać o sobie - nie był to wprawdzie syfilis, ale obiektywnie biorąc coś jeszcze bardziej groźnego i zabójczego - historia, jak się zdaje, dała w tej kwestii bardzo jednoznaczny sąd
Czy mógłby kolega doprecyzować "co poeta miał na myśli" ? Bo że historia wydała jednoznaczny osąd i że lepiej by było dla Francji w 1935 nie przerywać i ograniczać budowy LM zamiast budować tysiąc R35 to wiemy.

Tyle, że fortyfikacji na granicy z Austrią zdaje się nie było?
trudno też Czechom wielki zarzut z tego robić, bo od Austrii nie spodziewali się uderzenia i zaczęli fortyfikować w 1938 , po Anschlussie; poszło na to jakieś 9% sum (tak mi wynika z Wiśniewskiego), wydanych ogólnie na czeskie fortyfikacje
Opcja większej ilości czołgów i samolotów, a jeśli idzie o samoloty, w nowocześniejszych typach, też bez wątpienia byłaby do wcielenia w życie, jeśliby przesunąć środki z budowy fortyfikacji.
Pamiętajmy, że na jednym z odcinków (austriackim) fortyfikacje były słabe, więc in summa w całości nie zabezpieczały armii przed bezlitosnym wykorzystaniem przez wroga słabości 1 i 3.
Dodajmy, że w sumie sens fortyfikowania granic czeskich w takim stylu jak to robiono (czyli bez granicy austriackiej) osłabiała nie tak znowu trudna do przewidzenia okoliczność, że po wzmocnieniu Niemiec mogą one (choć nie muszą), anektować Austrię - oczywiście nie był to czynnik dyskwalifikujący wysiłek, bo fortyfikacje pozwalają oszczędzić wojska na innych odcinkach i rzucić je na austriacki.
Twierdza musi prędzej czy później upaść,
No bo dla mnie linia Maginota (i w tym duchu też trochę, choć w wyraźnie mniejszym stopniu spojrzałem na fortyfikacje czeskie) to uosobienie swego rodzaju "rozbrojenia moralnego" armii (i to mi się wydaje, może niesłusznie, trafne co do Francuzów, co do Czechów nie bardzo) oraz mniej racjonalnie niżby należało wydanych prze-ogromnych pieniędzy).
linia Maginota miała kosztować 2,9 mld franków (że zaraz obok często podawane dane, że kilometr przeciętnie 9 mln, a długość linii 450 km, to nawet nie jest w stanie człowieka zirytować, bo już się przyzwyczaił do podobnego głupolstwa, co nie znaczy, że nie pozostaje pytanie - 2,9 mld czy 4,05 mld).

Forteca_69 napisał(a):Tyle, że fortyfikacji na granicy z Austrią zdaje się nie było?
.
Forteca_69 napisał(a):
Tyle, że fortyfikacji na granicy z Austrią zdaje się nie było?
Ale, to już nie moje słowa, ale te, z którymi również polemizowałem

Forteca_69 napisał(a):w latach 1930-1935 budowa fortyfikacji pochłaniała „aż” 7% budżetu wojskowego i 1,6% budżetu narodowego.

Powrót do Świat między wielkimi wojnami
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość