Szeregowy Wojtek Miś

Działania PSZ w Europie i Afryce

Moderatorzy: DanielP, Kuba007, Leuthen, Wice-Admini

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post Ted1 Cz 31 sty, 2008 19:38

http://www.dz.com.pl/?tekst,424,
*moze "zniknąc " za parę dni ...
Kiedy Wojtek wychylał się z okna wojskowej ciężarówki, budził panikę. Gdy oparty o koło pił piwo, ludzie uciekali w popłochu. Podnosił się krzyk, gdy chwytał żołnierza, przyciągał go do piersi, a potem rzucał się z nim na ziemię.

Ale ze strachu wrzeszczeli tylko ci, którzy nie znali Wojtka – prawdziwego niedźwiedzia w służbie polskiego wojska, z własną książeczką wojskową i żołdem. Misia o złotym sercu.

Niedźwiedź Wojtek, żołnierz II Korpusu Polskiego, uczestnik bitwy pod Monte Cassino, istniał naprawdę. Z niepamięci wyciągnęła go Maryna Miklaszewska, córka Gwidona Miklaszewskiego i opisała w wydanej właśnie książce "Wojtek z armii Andersa".

- O zmobilizowanym niedźwiedziu dowiedziałam się przypadkiem, z cieniutkiej książeczki wydanej w Londynie. Napisał ją były żołnierz II Korpusu, Wiesław Lasocki. Historia była tak niezwykła, że postanowiłam odszukać jej autora i pójść jej śladem - opowiada Maryna Miklaszewska.

Bez matki, bez ojca

Niestety, Wiesław Lasocki już nie żył. Ale odnalazła jego syna, który wiedział, że ojciec służył w kampanii transportowej i zajmował się różnymi zwierzętami. Przygarniali je żołnierze, czasem ratując od głodowej śmierci. Były to psy, żółwie, wielki jaszczur i aż dwa niedźwiedzie, Wojtek i Michał.

- Wojtek był jednak wyjątkowy, bo bardzo łagodny. Tylko on przeszedł cały szlak bojowy z polskimi żołnierzami, od pustyni irackiej, przez Palestynę, Egipt, Monte Cassino, aż do demobilizacji w Wielkiej Brytanii. Miś Michał został w irackim zoo, nie udało się go tak oswoić - mówi pisarka.

Autorka książki przez ponad dwa lata szperała w archiwach, rozmawiała ze świadkami, dotarła do nieznanych dokumentów. Jej opowieść jest fabularyzowana, ale oparta na ścisłych faktach. Wkrótce w oparciu o historię Wojtka powstanie film dokumentalny, który realizuje Maria Dłużewska.

Polacy kupili Wojtka od irackiego chłopca za parę groszy, czyli pięć tumanów. Niedźwiedź osesek nie był im do niczego potrzebny, mały handlarz wiedział jednak, jak skruszyć serca wojaków na obczyźnie. Wyznał, że to miś sierota. Żołnierze się wzruszyli: - Bez matki, bez ojca, całkiem sam, jak większość z nas.... Niedźwiadek został. Pił mleko z puszki w butelce po whisky, a rolę smoczka pełniła prezerwatywa.

W 1941 roku, po amnestii dla Polaków, z więzień i syberyjskich gułagów ZSRR zwalniano przyszłych żołnierzy Andersa. Sam generał wyszedł z więzienia na Łubiance; Gustaw Herling-Grudziński podsumował: "Byliśmy armią więźniów dowodzoną przez więźniów." Polskie rodziny rozdzielono; ludzie nic nie wiedzieli o swoich krewnych, nie mogli się odnaleźć. Często już nikogo nie szukali; patrzyli na śmierć najbliższych. Do armii wcielono ponad 25 tys. osób, w tym kobiety, dzieci i... zwierzęta.

Maskotka i żołnierz

Wtyczka NKWD donosiła, jaka to była grupa. Szef NKWD Ławrentij Beria czytał: "Armia polska w ZSRR prezentuje sobą bałagan, a nie wojsko. Należy przepędzić z armii wszelkie baby i wszelką zbieraninę." Agent zamierzał doprowadzić do aresztowania Andersa i innych dowódców, a polskich żołnierzy nie wypuszczać poza ZSRR.

Raport tajniaka jest autentyczny. Maryna Miklaszewska dotarła do niego, bo znalazł się w nielicznych dokumentach NKWD, przekazanych przez Rosję Lechowi Wałęsie.

- Wiadomo, że szpiegiem był osobisty adiutant Andersa, Jerzy Klimkowski. Dopiero teraz pojawiły się na to niezbite dowody. Generał miał sygnały, ale nie chciał do końca wierzyć. Mówił, dajcie fakty. Można je już ujawnić - mówi autorka.

W 1942 roku Armia Andersa opuściła jednak ZSRR i znalazła się w Iraku. Stamtąd właśnie, z okolic Kirkuku pochodził niedźwiedź Wojtek. Nadzieje Polaków, że perskie misie są mniejsze od polskich, nie spełniły się. Wojtek rósł jak na drożdżach.

- Kiedy był mały, jakoś mieścił się w szoferce. Potem wpychał się na siłę i trzeba mu było pomagać. Ale nie chciał jeździć inaczej - mówi pisarka.

Niedźwiadek musiał jeść. Dlatego oficjalnie wciągnięto go do ewidencji 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii, dostał własną książeczkę wojskową i żołd, czyli posiłki. Siedział zwykle przy kierowcy ciężarówki, a gdy był postój, opiekunowie przywiązywali go do pala. Było to jednak bardzo umowne. Kiedy Wojtek chciał zmienić miejsce pobytu, po prostu wciągał pal i wbijał go gdzie indziej.

- Na początku był maskotką; każdy chciał go przytulić. Był bardzo rozpieszczony. Z czasem jednak stał się pożyteczny; nosił skrzynki z amunicją, żadnej nie upuścił, zbierał drzewo na opał - opowiada Miklaszewska.

Dorastający niedźwiedź był jak kumpel. Niestety, żołnierze nauczyli go popijać piwo. Tylko do palenia się nie przekonał. Ale papierosa brał, zjadał go pod warunkiem, że był zapalony. Niezapalonych nie ruszał. Gdy Wojtek miał dobry humor, łapał kogoś, kładł na ziemię i przykrywał sobą, co nazywało się "wałkowaniem żołnierza". Nigdy nie zrobił nikomu żadnej krzywdy.

Jak dobry przyjaciel

Wojtek przydał się pod Monte Cassino. Chociaż opiekunowie chronili go, trudno było uniknąć ostrzału, gdy wyruszał w drogę. Ale krążyła opinia, że kto jedzie z misiem, będzie miał szczęście. I naprawdę tak było. Zginęło tam ponad 26 tys. ludzi, ale Wojtek nigdy nie był ranny. Gdy miał złe przeczucia, nie wsiadał do ciężarówki.

Jeden z żołnierzy opowiadał o nim: "Jak jest silna kanonada, to czasem się denerwuje. Przytula do któregoś i dopiero wtedy zasypia".

Zawsze rwał się do pomocy. Chętnie korzystał ze swojej siły.

- Czasem dla zmylenia wroga żołnierze podcinali pnie drzew. A potem wypuszczano Wojtka. Uderzeniem wielkich łap bez trudu przewracał drzewa, w jednej chwili las zmieniał się w płaski teren - opowiada autorka.

Sztuczki Wojtka poprawiały nastrój żołnierzom, wciąż narażonym na śmierć. Wchodził na przykład na dźwig i dawał przedstawienie. Jak cyrkowiec podciągał się w górę, zwisał na jednej łapie, kołysał się i zjeżdżał z dźwigu okrakiem. Uwielbiał oklaski.

Marynie Miklaszewskiej nie udało się ustalić, kto był głównym właścicielem misia. Przyznawali się do tego wszyscy żołnierze z kampanii transportowej, bo wszyscy go kochali. A Wojtek potrafił odwzajemniać i wzbudzać uczucie. Jeden z kierowców, który od małego przebywał z Wojtkiem i go kochał, nagle się uparł, że tym razem nie zabierze misia do szoferki. A Wojtek ze strasznym uporem pchał się do samochodu. W końcu opiekun postawił na swoim. Zginął w trasie pod ostrzałem.

W książce pisarka zamieszcza monolog jednego z opiekunów. Oparła go na prawdziwych słowach żołnierzy, którzy znali Wojtka: "Drogi nasz misiu, zawsze będziemy pamiętali twoje zabawy i psikusy, twoje drobne grzeszki i nałogi, zamiłowanie do piwa i słodyczy, które dzieliłeś ze wszystkimi żołnierzami. Byłeś dobrym kumplem i przyjacielem, każdy z nas mógł wypłakać się w twoje ciepłe, zmierzwione futro. Twoja dzielność, która kazała ci wskakiwać do szoferki, kiedy artyleryjska orkiestra grała swoje przerażające symfonie, zasługuje na najwyższe odznaczenie..."

Miska w zoo

I naprawdę Wojtek doczekał się uznania. Kiedy Polacy kupowali w Iranie małego misia sierotkę, nie śnili nawet, że będzie miał kiedyś pomnik w Edynburgu. To jedyny niedźwiedź, którego spotkał taki zaszczyt. Zyskał sławę jako polski miś, odważny frontowy żołnierz.

Wojtek przeszedł do cywila w Wielkiej Brytanii. Czekało na niego edynburskie zoo, pełna miska i nudne życie. Dożył sędziwego wieku, zmarł w 1963 roku. Podobno do końca reagował tylko na polskie słowa. I tęsknił.

Jego opiekunom było jeszcze trudniej. Borykali się z niechęcią brytyjskich władz, biedą, samotnością. Ci, którzy wracali do Polski, trafiali do ubeckich więzień. Ale wielu z nich znalazło siłę, żeby za granicą jakoś się odnaleźć. Gdy później wspominali żołnierza niedźwiedzia, niełatwo było im uwierzyć. Słyszeli, że mają bujną wyobraźnię. Ale pewnie odpowiadali słowami jednego z bohaterów książki Maryny Miklaszewskiej: "Wyobraźnię zostawmy następnym pokoleniom. Nam wystarczało po prostu życie."
Grażyna Kuźnik


także http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojtek_(niedźwiedź-żołnierz)

W książce "Wojsko Polskie. Barwa i broń 1939 - 1945" jest ciekawostka - "miś" Wojtek stał sie symbolem 22 kompanii zaopatrywania artylerii oraz 61, 62, 63, 64 i 65 plutonów zaopatrywania. Godło, przedstawiające sylwetkę niedźwiedzia trzymająca pocisk artyleryjski (w kolorze czarnym - całość, malowano od marca 1945 r. na drzwiach kabiny kierowcy i z tyłu pojazdu. Nie myślałem, że jakaś gazeta o tym napisze.
PS> jak wiadomo, to nie pierwszy niedźwiedź w WP. We wrześniu 1919 r. do odrodzonej Polski wrócili zołnierze, który walczyli z bolszewikami pod dowództwem brytyjskiego gen. Ironside (znakomite nazwisko dla dowódcy...). Z Murmańska przywieźli maskotkę pułkowa - białą niedźwiedzicę, Baskę Murmańską. Niestety, ta maskotka żołnierzy i ulubienica dzieci zginęła "Od wideł przestraszonych wieśniaków nad Wisła, gdy wynurzała sie z kąpieli za Cytadelą. Jej wypchana postać figurowała do 1939 r. w Muzeum WP" - cytat z "Szymona kobylińskiego gawędy o broni i mundurze".
... w latach 90. Baska stała sie symbolem jakiejś jednostki w Braniewie (pz?). Nie wiem, czy jednostka istnieje........
Maskotka żołnierzy II Korpusu będzie miała swój pomnik w Edynburgu!!!
Telewizja BBC, która nakręciła filmy o Wojtku, podała wiadomość o zbiórce funduszów na pomnik w mieście, w którym Wojtek mieszkał po zwolnieniu z wojska (było to rzecz jasna edynburskie zoo...).
Swoją drogą, Wojtek, który popadł w koszarowe nałogi: lubił piwo i papierosy, świetnie wpisałby się w dzisiejsze próby wprowadzenia zakazu palenia. Bowiem Wojtek papierosów nie palił, lecz je zjadał...
Avatar użytkownika
Ted1
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2851
Dołączył(a): N 05 wrz, 2004 10:21
Lokalizacja: wrocław

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post pothkan Cz 31 sty, 2008 20:01

... w latach 90. Baska stała sie symbolem jakiejś jednostki w Braniewie (pz?). Nie wiem, czy jednostka istnieje........

64. Pułk Zmechanizowany (1992-1994)
Avatar użytkownika
pothkan
Linienschiffskapitän
moderator
Linienschiffskapitän<br />moderator
 
Posty: 1992
Dołączył(a): So 04 lis, 2006 13:16
Lokalizacja: Gdynia

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post trotyl Cz 31 sty, 2008 23:18

Wczoraj przypadkowowidziałem w TVP kawałek filmu o Wojtku.Naprawdę się wzruszyłem.To jakby polski żołnierz :!!
A na ziemi pokój ludziom dobrej woli
Avatar użytkownika
trotyl
Podporucznik
Podporucznik
 
Posty: 384
Dołączył(a): So 24 lut, 2007 20:34
Lokalizacja: warka

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post woj45 Pt 24 kwi, 2009 17:01

- Sprawy stoją kiepsko, drogi Behemocie
- Sytuacja jest poważna,ale bynajmniej nie beznadziejna,co więcej,nie ma żadnych wątpliwości co do ostatecznego zwycięstwa. Wystarczy właściwie przeanalizować sytuację.
woj45
Generał dywizji
moderator
Generał dywizji<br />moderator
 
Posty: 1066
Dołączył(a): Pt 28 sty, 2005 14:30
Lokalizacja: Wałcz

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post chronos N 26 kwi, 2009 09:30

O ile mnie pamięć nie myli Wojtek był w latach 80-tych bohaterem jednej z książeczek (w charakterystycznym formacie) z opowieściami o DWS pokazanej przez pryzmat różnych zwierząt (ułańskiego konia, krowy z ułamanym rogiem w którym przechowywano bibułę itp.)
Avatar użytkownika
chronos
Generał brygady
Generał brygady
 
Posty: 2675
Dołączył(a): So 26 lip, 2008 21:44
Lokalizacja: Lublin

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post mrozila N 26 kwi, 2009 09:49

Witam!

O Wojtku jest kilka książek, wydawanych już w II Korpusie :grin:

Pozdrawiam
A. M.
mrozila
Podporucznik
Podporucznik
 
Posty: 319
Dołączył(a): So 15 lis, 2008 10:31

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post chronos N 26 kwi, 2009 12:59

Owszem, ale drobiazg, o którym wspomniałem przeczy tezie, że historia Wojtka była w Polsce nieznana (co sugeruje zapewne podtekst polityczny). Może nie była przesadnie popularna, ale też i nie ukrywana.
Avatar użytkownika
chronos
Generał brygady
Generał brygady
 
Posty: 2675
Dołączył(a): So 26 lip, 2008 21:44
Lokalizacja: Lublin

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post AlexG N 26 kwi, 2009 15:50

O ile mówimy o tej samej książeczce, to tą o której pisze Chronos napisał niejaki Przymanowski - ten od "Pancernych" ;)
Btw. czy dziś postać Wojtka jest "wykorzystywana" w WP w jakiś sposób?
Wszystko co polskie jest moje: niczego wyrzec się nie mogę! Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne Roman Dmowski Myśli nowoczesnego Polaka
Avatar użytkownika
AlexG
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 10352
Dołączył(a): Wt 05 lip, 2005 15:37
Lokalizacja: Kraków

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post intruder N 26 kwi, 2009 16:15

AlexG napisał(a):O ile mówimy o tej samej książeczce, to tą o której pisze Chronos napisał niejaki Przymanowski - ten od "Pancernych" ;)

Towarzysz pułkownik Janusz Przymanowski, jak to pisze pan Ledwoch :D
intruder
Podporucznik marynarki
Podporucznik marynarki
 
Posty: 251
Dołączył(a): Pt 20 cze, 2008 20:09
Lokalizacja: Kraków

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post AlexG N 26 kwi, 2009 16:20

Towarzysz pułkownik Janusz Przymanowski, jak to pisze pan Ledwoch


W SD (Stronnictwo Demokratyczne, taka partia satelicka - piszę, żeby skojarzeń nie było) nie mówili do siebie per "towarzyszu" zdaje się ;)
Wszystko co polskie jest moje: niczego wyrzec się nie mogę! Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne Roman Dmowski Myśli nowoczesnego Polaka
Avatar użytkownika
AlexG
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 10352
Dołączył(a): Wt 05 lip, 2005 15:37
Lokalizacja: Kraków

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post Vinicjusz Mocny Śr 29 kwi, 2009 18:57

chronos napisał(a):O ile mnie pamięć nie myli Wojtek był w latach 80-tych bohaterem jednej z książeczek (w charakterystycznym formacie) z opowieściami o DWS pokazanej przez pryzmat różnych zwierząt (ułańskiego konia, krowy z ułamanym rogiem w którym przechowywano bibułę itp.)

Pamiętam, bo w tym okresie byłem właśnie na poziomie takich książek. Nazywała się ona Kanonier Wojciech a na okładce był misiek siedzący obok kierowcy w szoferce ciężarówki.
W aptece:
"To samo co świętej pamięci Goździkowej, teściowa potrzebuje..."
Avatar użytkownika
Vinicjusz Mocny
Generał brygady
Generał brygady
 
Posty: 2277
Dołączył(a): Pt 25 lip, 2003 14:28
Lokalizacja: Melina

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post SOLON Śr 29 kwi, 2009 20:23

chronos napisał(a):O ile mnie pamięć nie myli Wojtek był w latach 80-tych bohaterem jednej z książeczek (w charakterystycznym formacie) z opowieściami o DWS pokazanej przez pryzmat różnych zwierząt (ułańskiego konia, krowy z ułamanym rogiem w którym przechowywano bibułę itp.)

To była "Seria z Pazurem'' autorstwa chyba w całości Przymanowskiego.
http://katalog.wimbp.gorzow.pl/sowacgi. ... =odpowiedz
SOLON
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2739
Dołączył(a): Wt 01 sie, 2006 20:26

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post chronos Pt 01 maja, 2009 12:03

Dokładnie, nawet dzięki naszej dyskusji udało mi się odnaleźć parę tych książeczek. Niestety, moje dzieci już z nich wyrosły...
Avatar użytkownika
chronos
Generał brygady
Generał brygady
 
Posty: 2675
Dołączył(a): So 26 lip, 2008 21:44
Lokalizacja: Lublin

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post DanielP Pt 01 maja, 2009 12:16

chronos napisał(a):Dokładnie, nawet dzięki naszej dyskusji udało mi się odnaleźć parę tych książeczek. Niestety, moje dzieci już z nich wyrosły...

Chronosie, gdyby wśród nich była ta z misiem na okładce to czy mógłbyś wrzucić skan okładki ?
Był taki czas, gdy nikt z ziemi nie zebrał zbóż
I ptak żaden nie szukał już miejsca dla swych gniazd.
Był taki czas, kiedy oczom zabrakło łez
I nie pytał nikt, jak to jest, tylko ściskał pas.
Avatar użytkownika
DanielP
Generał dywizji
moderator
Generał dywizji<br />moderator
 
Posty: 2364
Dołączył(a): Śr 21 lip, 2004 15:07
Lokalizacja: Śrem

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post chronos So 02 maja, 2009 14:31

No niestety, tej właśnie - z Wojtkiem idącym z pociskiem o ile mnie pamięć nie myli - jeszcze nie odnalazłem... :(
Avatar użytkownika
chronos
Generał brygady
Generał brygady
 
Posty: 2675
Dołączył(a): So 26 lip, 2008 21:44
Lokalizacja: Lublin

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post SOLON So 02 maja, 2009 16:37

Niedawno wyszła książka Maryny Miklaszewskiej-"Wojtek z armii Andersa''

"Wojtek z Armii Andersa" to pasjonująca powieść osnuta wokół rzeczywistych wydarzeń historycznych, związanych z epopeją II Korpusu Polskiego. Tytułowy bohater to niedźwiedź o imieniu Wojtek, który istniał naprawdę. Został przygarnięty przez polskich żołnierzy po ich wyjściu ze Związku Sowieckiego i przeszedł z armią Andersa cały szlak bojowy, biorąc m.in.: udział w walkach o Monte Cassino, gdzie pomagał rozładowywać ciężarówki z amunicją i podawał artylerzystom pociski. W tle wydarzeń opisywanych w powieści rysuje się dramat polskich żołnierzy, przelewających krew daleko od ojczyzny i opuszczonych przez aliantów. Jednak "Wojtek z Armii Andersa" to nie tylko opowieść o złożonych ludzkich losach, wplątanych w tryby bezlitosnej historii. To przede wszystkim przejmująca opowieść o miłości. Miłości, która nadaje życiu sens, nawet w obliczu okrucieństw wojny i codziennej konfrontacji ze śmiercią.''
http://www.empik.com/wojtek-z-armii-and ... 3god8G3H8w
SOLON
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2739
Dołączył(a): Wt 01 sie, 2006 20:26

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post Vinicjusz Mocny Cz 04 cze, 2009 20:12

DanielP napisał(a):
chronos napisał(a):Dokładnie, nawet dzięki naszej dyskusji udało mi się odnaleźć parę tych książeczek. Niestety, moje dzieci już z nich wyrosły...

Chronosie, gdyby wśród nich była ta z misiem na okładce to czy mógłbyś wrzucić skan okładki ?


http://www.allegro.pl/item635192290_kan ... ml#gallery
W aptece:
"To samo co świętej pamięci Goździkowej, teściowa potrzebuje..."
Avatar użytkownika
Vinicjusz Mocny
Generał brygady
Generał brygady
 
Posty: 2277
Dołączył(a): Pt 25 lip, 2003 14:28
Lokalizacja: Melina

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post SOLON N 05 lip, 2009 21:02

Literatura o Wojtku Misiu powiększa się o kolejną pozycję:
Łukasz Wierzbicki - "Dziadek i niedźwiadek"
http://www.lukaszwierzbicki.pl/?page_id=4
http://merlin.pl/Dziadek-i-Niedzwiadek_ ... l#fullinfo
SOLON
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2739
Dołączył(a): Wt 01 sie, 2006 20:26

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post Anna53 Cz 05 lis, 2009 00:07

Witam.
W związku z moimi poszukiwaniami również zaciekawiała mnie historia Misia Wojtka.
To niesamowite i bardzo wzruszające.
Polecam wpisać w wyszukiwarkę :
Google: Niedźwiedź Wojtek w Armii Generała Andersa. Na dole strony 1 jest You Tube -Wojtek Niedźwiedź.
Polecam również ,kliknąć na Grafika,tam również jest super lektura.
jak również na Video.

pozdrawiam Anna
WARTO PRZECZYTAĆ
To jedyny niedźwiedź na świecie, którego uznano za bohatera wojennego

Grażyna Kuźnik

2007-07-27 00:01:00
Jeden z opiekunów legendarnego niedźwiedzia Wojtka - uczestnika bitwy pod Monte Cassino, oficjalnego żołnierza 2 Korpusu Polskiego z własnym żołdem - mieszka w Żorach Rogoźnej.

Józef Możdżeń pamięta Wojtka jeszcze jako małego misia, znajdę kupioną za parę groszy w Persji, a potem wielką bestię o złotym sercu. Spędzili wspólnie kilka lat w 22 Kompanii Zaopatrzenia Artylerii 2 Korpusu Polskiego gen. Andersa. O niezwykłym misiu pisaliśmy w artykule "Szeregowy Wojtek Miś" (DZ nr 132).

Dzisiaj o takich świadków jak pan Józef bardzo trudno. Wielu z nich zginęło na froncie, większość została za granicą, do kraju powrócili nieliczni. Józef Możdżeń służył w tej jednostce, która zaadoptowała niedźwiedzia, a jej symbolem był rysunek misia z pociskiem w łapach. Opiekował się Wojtkiem od małego. Obojgu udało się przeżyć wojnę, przeszli szlak bojowy od Iranu przez Irak, Syrię, Palestynę, Egipt do Włoch. Ocaleli w najkrwawszej z bitew pod Monte Cassino. Możdżeń wrócił do Polski z rzędem medali na piersi. Wojtek został w zoo w Edynburgu. Ma tam pomnik.

Kumpel w szoferce

- Często wspominam misia. Nie spodziewałem się, że będzie taki sławny - przyznaje Józef. Trudno mu ukryć wzruszenie. Zachował zdjęcie z misiem; Wojtek jest na nim już całkiem spory; gdy dorósł, mierzył ponad 180 cm i ważył prawie ćwierć tony. Ale wciąż zachowywał się jak mały niedźwiadek. Nigdy nikomu nie zrobił krzywdy.

- Rozpieszczali go żołnierze i niestety, przejął ich niektóre zwyczaje. To było takie prawdziwe chłopaczysko. Lubił jazdę w szoferce, piwo i papierosy, nie stronił od bitki, ale walczył tylko na żarty. Nikt go nie pokonał - opowiada jego opiekun.

Na ich wspólnej fotografii Wojtek pokazuje swoją ulubioną sztuczkę. Domaga się od Józefa papierosa, koniecznie zapalonego. Miś nie palił tytoniu, tylko go zjadał. Jakoś mu te połknięte papierosy nie szkodziły. Wojtek miał też sentyment do butelek z wódką, bo gdy był mały, dostawał w takich mleko. Ale piwo lubił dla samego smaku.

- Nie zapomnę, jak wypijał piwo, a potem jednym okiem długo sprawdzał, czy już nic ma na dnie. Kiedy naprawdę nic nie było, rozczarowany odrzucał butelkę daleko od siebie. Był uroczy i śmieszny - wspomina pan Józef.

Maryna Miklaszewska w wydanej niedawno książce "Wojtek z armii Andersa" pisała, że miś wywodził się spod Hamadanu w Iranie. Błąkającego się niedźwiadka znalazł miejscowy chłopiec i sprzedał polskim żołnierzom. Nie wiadomo, dlaczego go kupili. Pewnie ujął ich za serce, bo był sierotą i gdyby go nie przygarnęli, musiałby zginąć.

- Na początku były dwa misie, bracia Wojtek i Michał - uściśla Józef. - Miały inne charaktery. Wojtek był łagodny, przylepny, a Michał raczej agresywny i dlatego został w perskim zoo.

Wśród przyjaciół Wojtka oficjalnie przydzielono do 22 Kampanii Zaopatrzenia Artylerii, tutaj miał kwaterę i dostawał żołd, czyli zwiększoną porcję jedzenia, tutaj też pracował. Pchał się zawsze do szoferki ciężarówki, chociaż ledwo się tam mieścił. Wielki, potężny, pełen czułości dla ludzi, sprawiał, że żołnierze chociaż na chwilę zapominali o tym, gdzie są.

- Był maskotką całej armii Andersa - dodaje Możdżeń. - Ale to my byliśmy jego opiekunami. Nie miał obowiązków, ja go nie zmuszałem do noszenia skrzynek z amunicją. Jak chciał, to mógł sobie leżeć do góry brzuchem, ile chciał.

Przynosił szczęście

Wojtek rósł jak na drożdżach. Był syryjskim niedźwiedziem brunatnym, przypominał jednak polskie misie. Co prawda żołnierze łudzili się, że nie urośnie taki duży, ale rozwijał się jak należy. Zjadał owoce, jarzyny, chleb, konserwy mięsne, marmoladę, dostawał nawet miód. Gdy był mały, spał w namiocie z żołnierzami. Potem miał własną sypialnię, czyli drewnianą skrzynię. Nie przepadał za nią, w nocy często wychodził i przytulał się do śpiących na pryczach opiekunów. Nigdy nie tracił dobrego humoru, rozbawiał całą kompanię, wyczyniając różne sztuki.

- To było nam bardzo potrzebne - przyznaje pan Józef. - Wszyscy byliśmy w dołku, zostawiliśmy gdzieś bliskich, o których nie było żadnej wieści. Nikt nie wiedział, czy jutro nie zginie. Może dlatego tak przywiązaliśmy się do Wojtka. On też miał tylko nas.

Możdżeń pochodzi z górniczej rodziny z Będzina. Czwórki braci nie oszczędzała historia. Dwóch starszych walczyło z bolszewikami w 1920 roku, a Józef i jego młodszy brat Stanisław ruszyli na wojnę w 1939 roku. Los rzucił ich w różne strony - Staszek trafił do obozu w Niemczech, Józef do syberyjskiego łagru. - Nie byłem już taki młody, w 1939 roku miałem 30 lat, urządzone życie. Skończyłem dobrą szkołę ogrodniczą w Strumieniu Śląskim. Zarządzałem potem zielenią w dużym majątku w Rogoźnej, świetnie zarabiałem - wspomina Józef. Ożenił się, urodziła mu się córka. Gdy ją opuszczał, miała osiem miesięcy. Zobaczył ją ponownie po ośmiu latach.

We wrześniu 1939 z wojskiem przedostał się pod Lwów. Tam skończyła się nadzieja; polskich żołnierzy aresztowało NKWD. Był pewny, że z łagru na Syberii już nie wyjdzie. Dlatego nazywa cudem zgodę Stalina na utworzenie polskiego wojska i jego wyjście z ZSRR. Udało się wtedy wydostać z więzień i z rosyjskiej nędzy ponad 25 tysiącom Polaków. Generał Anders też wyszedł z więzienia na Łubiance, a wkrótce jego armia znalazła się w Iraku, Józef mówi - w Persji.

- Ale zanim to się stało, na cmentarzach w ZSRR zostało tysiące Polaków. W Kazachstanie dziesiątkował nas tyfus plamisty. Potem było Monte Cassino, Loretto, Ankona. Wszędzie zostały rzędy polskich grobów - zamyśla się pan Józef.

Ale jemu pisane było nie tylko przeżyć, ale też spotkać brata Staszka, wrócić cało do żony, doczekać się jeszcze trojga dzieci. Może to właśnie Wojtek przynosił mu szczęście?

Z bratem zobaczyli się w Anglii, na krótko. Staszek skończył Śląskie Techniczne Zakłady Naukowe, specjalizował się w budowie mostów. Ciągnęło go w świat. Okazało się, że renoma tej szkoły pozwoliła mu po wojnie zrobić karierę inżynierską w Rio de Janeiro.

Powojenna sława

- Na mnie czekała żona, w Polsce. Zdecydowałem się wrócić. Wojtek został w ogrodzie zoologicznym, już mu kule nie świstały nad głową, ale na pewno się nudził. To była mądra bestia - wzrusza się Józef.

Po wojnie 22 Kompania stacjonowała w Glasgow. Już tutaj Wojtek stał się sławny, Towarzystwo Polsko-Szkockie przyjęło go uroczyście do swojego grona. Były to jednak ostatnie wspólne chwile z polskimi żołnierzami.

Józef z przyjacielem Wojtkiem pożegnał się krótko, po męsku. Wracał do kraju z Krzyżem Walecznych za Monte Cassino, Medalem Polska Swojemu Obrońcy, Gwiazdą Italii, Medalem Wojska Angielskiego, Medalem Zwycięstwa.

- W kraju zaczęły się problemy z UB, z weryfikacją narodowościową śląskiej rodziny żony, w ogóle z utrzymaniem się na powierzchni. Nie wiedziałem, co dzieje się z Wojtkiem - przyznaje Józef.

Tymczasem misiowi nie było źle. Mieszkańcy Edynburga nie wierzyli własnym oczom - w zoo wyciągał do nich łapy niedźwiedź bohater, który dostawał żołd, nosił amunicję pod Monte Cassino, a był łagodny jak baranek. Dyrektor ogrodu obiecał dowódcy kompanii majorowi Antoniemu Chełkowskiemu, że o Wojtka zadba szczególnie. 15 listopada 1947 roku miś przeniósł się na stałe do zoo, przeżył 22 lata.

Książę Karol i miś

Gdy siedział przy pełnej misce na wybiegu, czekając na wizyty Polaków, rozkwitała jego legenda. Reportaże o nim nadawało radio, potem telewizja BBC. To jedyny niedźwiedź na świecie, którego uznano za bohatera wojennego. Ma swój pomnik i tablicę pamiątkową w Edynburgu, plakiety w muzeum w Ottawie, rzeźbę w Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie.

Nawet książę Karol, gdy zatrzymał się przed rzeźbą Wojtka w londyńskim muzeum, przyznał, że doskonale zna opowieść o misiu bohaterze, często czytał o nim swoim synom. W Polsce o Wojtku prawie nikt nie słyszał. Józef Możdżeń chciałby, żeby u nas historia o misiu spod Monte Cassino nie była tylko bajką opowiadaną dzieciom na dobranoc. Za jego historią kryje się też żołnierska klęska, zdrada, pamięć syberyjskich łagrów i rozstań na zawsze.

p.s.
niestety Pan Możdżeń już nie żyje,zmarł w 2008 roku.
służył razem z moim wujkiem w wojsku,
niestety nie dane mi było spotkać się z Nim,
być może opowiedział by o moim wujku,
a tak blisko mnie mieszkał,tylko 30 km od mojego miasta. :sad:
Cześć Jego Pamięci.
Możdżeń Jan . Zółnierz II Korpusu Armii Gen. Andersa..jpg
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Witam serdecznie.
Gratuluję Twórcom, tak bezcennej strony DWS.ORG.PL
Pozdrawiam Użytkowników i Gości.
Anna - Tychy
Avatar użytkownika
Anna53
Szeregowiec
Szeregowiec
 
Posty: 14
Dołączył(a): Pt 30 paź, 2009 21:44

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post Anna53 Wt 24 lis, 2009 01:50

Anna53 napisał(a):Witam.
W związku z moimi poszukiwaniami również zaciekawiała mnie historia Misia Wojtka.
To niesamowite i bardzo wzruszające.
Polecam wpisać w wyszukiwarkę :
Google: Niedźwiedź Wojtek w Armii Generała Andersa. Na dole strony 1 jest You Tube -Wojtek Niedźwiedź.
Polecam również ,kliknąć na Grafika,tam również jest super lektura.
jak również na Video.

pozdrawiam Anna
WARTO PRZECZYTAĆ
To jedyny niedźwiedź na świecie, którego uznano za bohatera wojennego

Grażyna Kuźnik

2007-07-27 00:01:00
Jeden z opiekunów legendarnego niedźwiedzia Wojtka - uczestnika bitwy pod Monte Cassino, oficjalnego żołnierza 2 Korpusu Polskiego z własnym żołdem - mieszka w Żorach Rogoźnej.

Józef Możdżeń pamięta Wojtka jeszcze jako małego misia, znajdę kupioną za parę groszy w Persji, a potem wielką bestię o złotym sercu. Spędzili wspólnie kilka lat w 22 Kompanii Zaopatrzenia Artylerii 2 Korpusu Polskiego gen. Andersa. O niezwykłym misiu pisaliśmy w artykule "Szeregowy Wojtek Miś" (DZ nr 132).

Dzisiaj o takich świadków jak pan Józef bardzo trudno. Wielu z nich zginęło na froncie, większość została za granicą, do kraju powrócili nieliczni. Józef Możdżeń służył w tej jednostce, która zaadoptowała niedźwiedzia, a jej symbolem był rysunek misia z pociskiem w łapach. Opiekował się Wojtkiem od małego. Obojgu udało się przeżyć wojnę, przeszli szlak bojowy od Iranu przez Irak, Syrię, Palestynę, Egipt do Włoch. Ocaleli w najkrwawszej z bitew pod Monte Cassino. Możdżeń wrócił do Polski z rzędem medali na piersi. Wojtek został w zoo w Edynburgu. Ma tam pomnik.

Kumpel w szoferce

- Często wspominam misia. Nie spodziewałem się, że będzie taki sławny - przyznaje Józef. Trudno mu ukryć wzruszenie. Zachował zdjęcie z misiem; Wojtek jest na nim już całkiem spory; gdy dorósł, mierzył ponad 180 cm i ważył prawie ćwierć tony. Ale wciąż zachowywał się jak mały niedźwiadek. Nigdy nikomu nie zrobił krzywdy.

- Rozpieszczali go żołnierze i niestety, przejął ich niektóre zwyczaje. To było takie prawdziwe chłopaczysko. Lubił jazdę w szoferce, piwo i papierosy, nie stronił od bitki, ale walczył tylko na żarty. Nikt go nie pokonał - opowiada jego opiekun.

Na ich wspólnej fotografii Wojtek pokazuje swoją ulubioną sztuczkę. Domaga się od Józefa papierosa, koniecznie zapalonego. Miś nie palił tytoniu, tylko go zjadał. Jakoś mu te połknięte papierosy nie szkodziły. Wojtek miał też sentyment do butelek z wódką, bo gdy był mały, dostawał w takich mleko. Ale piwo lubił dla samego smaku.

- Nie zapomnę, jak wypijał piwo, a potem jednym okiem długo sprawdzał, czy już nic ma na dnie. Kiedy naprawdę nic nie było, rozczarowany odrzucał butelkę daleko od siebie. Był uroczy i śmieszny - wspomina pan Józef.

Maryna Miklaszewska w wydanej niedawno książce "Wojtek z armii Andersa" pisała, że miś wywodził się spod Hamadanu w Iranie. Błąkającego się niedźwiadka znalazł miejscowy chłopiec i sprzedał polskim żołnierzom. Nie wiadomo, dlaczego go kupili. Pewnie ujął ich za serce, bo był sierotą i gdyby go nie przygarnęli, musiałby zginąć.

- Na początku były dwa misie, bracia Wojtek i Michał - uściśla Józef. - Miały inne charaktery. Wojtek był łagodny, przylepny, a Michał raczej agresywny i dlatego został w perskim zoo.

Wśród przyjaciół Wojtka oficjalnie przydzielono do 22 Kampanii Zaopatrzenia Artylerii, tutaj miał kwaterę i dostawał żołd, czyli zwiększoną porcję jedzenia, tutaj też pracował. Pchał się zawsze do szoferki ciężarówki, chociaż ledwo się tam mieścił. Wielki, potężny, pełen czułości dla ludzi, sprawiał, że żołnierze chociaż na chwilę zapominali o tym, gdzie są.

- Był maskotką całej armii Andersa - dodaje Możdżeń. - Ale to my byliśmy jego opiekunami. Nie miał obowiązków, ja go nie zmuszałem do noszenia skrzynek z amunicją. Jak chciał, to mógł sobie leżeć do góry brzuchem, ile chciał.

Przynosił szczęście

Wojtek rósł jak na drożdżach. Był syryjskim niedźwiedziem brunatnym, przypominał jednak polskie misie. Co prawda żołnierze łudzili się, że nie urośnie taki duży, ale rozwijał się jak należy. Zjadał owoce, jarzyny, chleb, konserwy mięsne, marmoladę, dostawał nawet miód. Gdy był mały, spał w namiocie z żołnierzami. Potem miał własną sypialnię, czyli drewnianą skrzynię. Nie przepadał za nią, w nocy często wychodził i przytulał się do śpiących na pryczach opiekunów. Nigdy nie tracił dobrego humoru, rozbawiał całą kompanię, wyczyniając różne sztuki.

- To było nam bardzo potrzebne - przyznaje pan Józef. - Wszyscy byliśmy w dołku, zostawiliśmy gdzieś bliskich, o których nie było żadnej wieści. Nikt nie wiedział, czy jutro nie zginie. Może dlatego tak przywiązaliśmy się do Wojtka. On też miał tylko nas.

Możdżeń pochodzi z górniczej rodziny z Będzina. Czwórki braci nie oszczędzała historia. Dwóch starszych walczyło z bolszewikami w 1920 roku, a Józef i jego młodszy brat Stanisław ruszyli na wojnę w 1939 roku. Los rzucił ich w różne strony - Staszek trafił do obozu w Niemczech, Józef do syberyjskiego łagru. - Nie byłem już taki młody, w 1939 roku miałem 30 lat, urządzone życie. Skończyłem dobrą szkołę ogrodniczą w Strumieniu Śląskim. Zarządzałem potem zielenią w dużym majątku w Rogoźnej, świetnie zarabiałem - wspomina Józef. Ożenił się, urodziła mu się córka. Gdy ją opuszczał, miała osiem miesięcy. Zobaczył ją ponownie po ośmiu latach.

We wrześniu 1939 z wojskiem przedostał się pod Lwów. Tam skończyła się nadzieja; polskich żołnierzy aresztowało NKWD. Był pewny, że z łagru na Syberii już nie wyjdzie. Dlatego nazywa cudem zgodę Stalina na utworzenie polskiego wojska i jego wyjście z ZSRR. Udało się wtedy wydostać z więzień i z rosyjskiej nędzy ponad 25 tysiącom Polaków. Generał Anders też wyszedł z więzienia na Łubiance, a wkrótce jego armia znalazła się w Iraku, Józef mówi - w Persji.

- Ale zanim to się stało, na cmentarzach w ZSRR zostało tysiące Polaków. W Kazachstanie dziesiątkował nas tyfus plamisty. Potem było Monte Cassino, Loretto, Ankona. Wszędzie zostały rzędy polskich grobów - zamyśla się pan Józef.

Ale jemu pisane było nie tylko przeżyć, ale też spotkać brata Staszka, wrócić cało do żony, doczekać się jeszcze trojga dzieci. Może to właśnie Wojtek przynosił mu szczęście?

Z bratem zobaczyli się w Anglii, na krótko. Staszek skończył Śląskie Techniczne Zakłady Naukowe, specjalizował się w budowie mostów. Ciągnęło go w świat. Okazało się, że renoma tej szkoły pozwoliła mu po wojnie zrobić karierę inżynierską w Rio de Janeiro.

Powojenna sława

- Na mnie czekała żona, w Polsce. Zdecydowałem się wrócić. Wojtek został w ogrodzie zoologicznym, już mu kule nie świstały nad głową, ale na pewno się nudził. To była mądra bestia - wzrusza się Józef.

Po wojnie 22 Kompania stacjonowała w Glasgow. Już tutaj Wojtek stał się sławny, Towarzystwo Polsko-Szkockie przyjęło go uroczyście do swojego grona. Były to jednak ostatnie wspólne chwile z polskimi żołnierzami.

Józef z przyjacielem Wojtkiem pożegnał się krótko, po męsku. Wracał do kraju z Krzyżem Walecznych za Monte Cassino, Medalem Polska Swojemu Obrońcy, Gwiazdą Italii, Medalem Wojska Angielskiego, Medalem Zwycięstwa.

- W kraju zaczęły się problemy z UB, z weryfikacją narodowościową śląskiej rodziny żony, w ogóle z utrzymaniem się na powierzchni. Nie wiedziałem, co dzieje się z Wojtkiem - przyznaje Józef.

Tymczasem misiowi nie było źle. Mieszkańcy Edynburga nie wierzyli własnym oczom - w zoo wyciągał do nich łapy niedźwiedź bohater, który dostawał żołd, nosił amunicję pod Monte Cassino, a był łagodny jak baranek. Dyrektor ogrodu obiecał dowódcy kompanii majorowi Antoniemu Chełkowskiemu, że o Wojtka zadba szczególnie. 15 listopada 1947 roku miś przeniósł się na stałe do zoo, przeżył 22 lata.

Książę Karol i miś

Gdy siedział przy pełnej misce na wybiegu, czekając na wizyty Polaków, rozkwitała jego legenda. Reportaże o nim nadawało radio, potem telewizja BBC. To jedyny niedźwiedź na świecie, którego uznano za bohatera wojennego. Ma swój pomnik i tablicę pamiątkową w Edynburgu, plakiety w muzeum w Ottawie, rzeźbę w Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie.

Nawet książę Karol, gdy zatrzymał się przed rzeźbą Wojtka w londyńskim muzeum, przyznał, że doskonale zna opowieść o misiu bohaterze, często czytał o nim swoim synom. W Polsce o Wojtku prawie nikt nie słyszał. Józef Możdżeń chciałby, żeby u nas historia o misiu spod Monte Cassino nie była tylko bajką opowiadaną dzieciom na dobranoc. Za jego historią kryje się też żołnierska klęska, zdrada, pamięć syberyjskich łagrów i rozstań na zawsze.

p.s.
niestety Pan Możdżeń już nie żyje,zmarł w 2008 roku.
służył razem z moim wujkiem w wojsku,
niestety nie dane mi było spotkać się z Nim,
być może opowiedział by o moim wujku,
a tak blisko mnie mieszkał,tylko 30 km od mojego miasta. :sad:
Cześć Jego Pamięci.
Możdżeń Jan . Zółnierz II Korpusu Armii Gen. Andersa..jpg
Pan Józef Możdżeń w drugim rzędzie po stronie prawej..jpg
Pan Józef Możdżeń.jpg
Niedźwiedź Wojtek i Pan Józef Możdżeń daje Wojtkowi papierosy..jpg
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Witam serdecznie.
Gratuluję Twórcom, tak bezcennej strony DWS.ORG.PL
Pozdrawiam Użytkowników i Gości.
Anna - Tychy
Avatar użytkownika
Anna53
Szeregowiec
Szeregowiec
 
Posty: 14
Dołączył(a): Pt 30 paź, 2009 21:44

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post George N 20 gru, 2009 00:24

Witam!
O Misiu Wojtku było w serii "Gladiatorzy II WŚ - PSZ na Zachodzie"- program nadany jakiś czas temu na Discovery Historia. W sumie Wojtkowi poświęcono kilka minut m.in. była pokazana kronika II KP gdzie Wojtek ćwiczy zapasy jak również jak nosi jakieś szpargały. Ukazano również jego losy po II wś tzn losy w ZOO w Edynburgu, gdzie znajduje się jego pomnik;-)
Pozdrawiam!
"Świat się zestarzał, wstyd. Nienawidzę dwudziestego wieku."
Avatar użytkownika
George
Sierżant
Sierżant
 
Posty: 88
Dołączył(a): So 19 gru, 2009 23:57
Lokalizacja: Wrocław

Re: Szeregowy Wojtek Miś

Post skrzypol1 Wt 04 maja, 2010 22:04

To jeszcze artykuł z ostatniej Gazety Wyborczej:

http://wyborcza.pl/1,97737,7830554,O_ni ... erzem.html
skrzypol1
Kapitan
Kapitan
 
Posty: 822
Dołączył(a): N 28 paź, 2007 15:07
Lokalizacja: Warszawa


Powrót do Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość