ale z tego co pisze Domen 123 i inni wkręceni koledzy to na południu Polski operowały nieprawdopodobne siły W.P
Dobra przestanę takie bzdury i brednie wypisywać, mimo że za każdym razem podpieram się źródłowo, podając nawet po kilka źródeł do jednej informacji czy też do mojej interpretacji danego zdarzenia.
Przecież każdy wie, że są źródła „z góry predestynowane do bycia fałszywymi”, oraz „z góry predestynowane do bycia prawdziwymi” – więc nawet nie znając źródeł, na jakich się opieram, można je włożyć do tego pierwszego worka – bo przecież: "bo ponieważ gdyż tak".
Tak – przyznaję się – napisałem dosłownie takie zdanie: „na południu Polski operowały nieprawdopodobne siły WP” – tylko sam nie pamiętam gdzie to napisałem – kajam się z tego powodu wielce i uniżenie.
„Nieprawdopodobne” jest oczywiście ściśle określoną wielkością bewzględną – powyżej pewnego progu są nieprawdopodobne, a poniżej tego progu – resztki – resztki, czyli ulubione i najczęściej używane słowo autorów polskich publikacji wrześniowych.
Naturalnie, jak zawsze w wygrywamy bitwy a przegrywamy kampanię
Faktycznie – przecież z moich wypowiedzi jasno wynika, że ja jestem niepoprawnym skrajnym nacjonalistą.
Przecież widać z nich wyraźnie – że ja próbuję podchodzić do tematu całkowicie nie-naukowo, że nie zainteresowałem się tym tematem z czystej ciekawości, z chęci ustalenia czegoś i z pragnienia zbudowania sobie jakiegoś spójnego obrazu – tylko me serce przeszywa na wskroś żal za przegraną niedawno kampanię sprzed 60 lat, więc tym świeższe są rany - a z moich oczu bije nienawiść do Niemców i Rosjan za to że na nas napadli i dlatego kłamię perfidnie we wszystkim co piszę, licząc, że może jakiegoś naiwniaka z forum dws uda mi się przekonać do tych kłamstw, to może mi się zrobi lżej na sercu - a do tego, co jest jasne - ubóstwiam Rydza-Śmigłego i dlatego tak go ciągle bronię – przecież to oczywiste - mimo że przecież jest faktem niepodważalnym, iż był imbecylem i idiotą oraz ocierał się o zdradę – a każdy ma prawo go opluwać, ale nikt nie ma prawa powiedzieć o nim dobrego słowa – chyba że kłamca i ignorant, co "faktów" nie uznaje.
Przecież widać na pierwszy rzut oka, że nie podchodzę do tematu z pewną dozą naukowości, tylko miotam się panicznie, pisząc, że byśmy doszli do Berlina – „bo tak i już”.
Przecież widać, że nie opieram się na źródłach niemieckich i sowieckich – zwłaszcza na meldunkach – tylko w ogóle nie znam żadnego meldunku sowieckiego ani niemieckiego, np. o tym, że Niemcy w dniach 18, 19 i 20 września wzięli średnio 11,333 jeńców z każdej dywizji Sosnkowskiego (łącznie 34 tysiące z wojsk Sosnkowskiego) – ale przecież piszę, że:
„Szwabole fałszowały łaporty, że przegraliźmy kompanię, bo tak naprawdę i wiecie mam rację, jakpy pyli szczeży to py nabisali, że wygraliśmy kompanię”
W ogóle nie mam prawa podejmować dyskusji na ten temat bo kolega nie widzi w niej sensu.
I w ogóle powinienem się zamknąć, bo „wkręcam” – podając jakieś – zapewne wszystkie są perfidnie spreparowane przeze mnie – odniesienia do źródeł – w dodatku – o zgrozo – nie tylko polskich.
Przecież nie mam prawa takich deprymujących i fałszujących obraz JEDYNEJ SŁUSZNEJ HISTORII (przez co poniektórych uważanej, za historię PRL-owską), dyskusji – podejmować – bo żyjemy w porządnym demokratycznym kraju.
A jeszcze wytykać błędy Niemcom, popełnione przez nich w kampanii wrześniowej – oraz próbować dojść do tego, jakie miały konsekwencje – tego już kategorycznie nie powinienem i nie mogę robić – bo przecież kampania wrześniowa to domena tylko i wyłącznie II RP - to „nasza tragiczna historia” – powinniśmy siąść, płakać i biadolić jak to nasi spartolili robotę – zarówno przez 20 lat rządów hunty wojskowej jak i przez kolejny miesiąc wojny.
Nie mam prawa interesować się kampanią wrześniową nie tylko od strony polskiej - ale także od strony niemieckiej czy sowieckiej - Niemcy po prostu byli, przejechali się przez Polskę bez przeszkód, sami byli robotami co nie popełniali błędów - i na tym należy poprzestać, po co się wgłębiać. A Sowieci - przecież każdy to wie - po prostu weszli, i to w ogóle nie jest ważne więc po co o tym mówić czy interesować się szczegółami i wątpliwościami jakie są wokół wydarzeń z udziałem Sowietów - przecież to był niedzielny spacerek po "pozamiatanym", a w dodatku nie mający na nic wpływu i nawet nie wywarł na nic wpływu - przecież z całą pewnością nie z jego powodu Niemcy zmienili wiele ze swoich rozkazów, co wywarło negatywny - dla Polaków - wpływ na przebieg bitwy tomaszowskiej, już tej pierwszej.
A Niemcy? – co kogo obchodzą Niemcy – nie było Niemców ani ich punktu widzenia, ani ich problemów – był tylko „nieprzyjaciel” – stale rozjeżdżający niewyczerpywalnymi zasobami stalowych potworów, naszych piechurów kłujących jego czołgi bagnetami i kawalerzystów siekących szablami.
I przecież niemożliwym jest, żeby tym Niemcom środki się wyczerpywały albo żeby mieli jakieś problemy czy żeby brakowało im sił – nawet chociażby tylko na jakimś odcinku.
A już broń Boże nie można tak sądzić i tak ustalać.
W dodatku Niemcy przecież nie ponosili strat marszowych, a straty bojowe ponieśli minimalne – co jest oczywiste mimo braku źródeł pełnych źródeł i sprzecznościach w innych – ale „bo tak, gdyż ponieważ i kropka”. I tylko polscy żołnierze byli po 17 dniach kampanii potwornie przemęczeni, i tylko im było ciężko, i tylko oni ponieśli duże straty marszowe i bojowe.
I tak właśnie było - z powodu, że "koniec i kropka, bo nikt dotąd nie pisał, że tak nie było" - mimo, iż w pewnej dywizji niemieckiej, w kompaniach tej dywizji średnio po 60 żołnierzy na każdą kompanię zwolniono do połowy września z szeregów tylko ze względu na chorobę stóp (czyli po zsumowaniu wszystkich kompanii dywizji wychodzi ogromna liczba) - a gdzie jeszcze ci co z tych szeregów ubyli przez wszystkie inne przyczyny strat marszowych oraz nie-krwawych.
Choroby stóp były spowodowane m.in. ciężkimi marszami - niemieccy żołnierze byli z powodu takich chorób (w przeciwieństwie do polskich i sowieckich) zwalniani z oddziałów i wysyłani na tyły.
W jeszcze innej, pewnej dywizji (zwanej skąd inąd 1. Dywizja Górska) było pod Lwowem ok. 800 chorych, a w jeszcze pewniej dywizji (zwanej przez niektórych 45. Infanterie-Division) było przez pierwsze 13 dni kampanii ok. 700 chorych – wszystko ubytki ze stanów.
Przez pierwsze 13 dni kampanii żołnierze austriackiej 45. Dywizji Piechoty przemaszerowali średnio po ok. 30 km dziennie (łącznie ok. 400 km).
Potem ta dywizja napotkała twardy opór i praktycznie nie czyniła już żadnych postępów – wręcz przeciwnie – została zaangażowana w ciężkie walki, które kompletnie pokrzyżowały jej plany i uniemożliwiły wykonanie rozkazów - o czym już gdzieś na tym forum pisałem (najpierw pod Oleszycami – potem w ciężkie walki obronne z Sosnkowskim).
Z kolei 1. Dywizja Górska pod Lwowem toczyła okopową wojnę w ciężkich warunkach walk pozycyjnych, atakowana nieustannie z wszystkich stron przez Polaków a to się przebijających a to usiłujących ją zniszczyć, więc pewnie choroby jej żołnierzy miały zupełnie inny charakter.
Źródeł do powyższego nie podam bo ja przecież nigdy ich nie podaję.
Najlepiej zamilczę to może zamilkną też śmiejące się, "sorry'ujące" i mrugające emotikonki w tego typy niemerytorycznych postach, w niemerytoryczny sposób komentujący i zwalczający moje wypowiedzi.
Pozdrawiam
PS: Zapraszam także do podobnej dyskusji jaka się wytworzyła w tym temacie – wytworzyła się tam podobna dyskusja a nie chce mi się wszystkiego co tam jest a tu nie ma pisać tutaj ani tego co tu jest a tam nie ma przepisywać tam:
http://www.historycy.org/index.php?show ... 5554&st=75Tutaj możemy chyba wrócić do właściwego wątku – Sowieci pod Tomaszowem – tak jak chce kolega Hetzer, któremu musiałem trochę ironicznie i obszernie odpowiedzieć, bo sam pisał, że nie wiem czy tamten post powinien pisać – może powinien, ale to znaczy że dosyć często zmienia zdanie, ponieważ:
Nie bardzo wiem ku czemu zmierza ta dyskusja w tym temacie ???
Hetzer – sam negujesz swoje wypowiedzi?
W tym temacie napisałeś przecież:
http://dws.org.pl/viewtopic.php?f=5&t=1 ... &start=225Wiesz Domenie, jak debiutowałem na DWS( być może ten debiut cały czas trwa ) to przejąłem się zasadami. Ale odkryłem , że to jest pewna prawidłowość, że temat rozpoczęty zbacza na manowce. I tylko dyskutanci jak im się podoba i mają chęć to dyskutują ( patrz "kumulacja" i Abrams nam się pojawił ), tak długo jak są oponentami. Jak nagle wszyscy "mają rację" to temat wysycha.
A teraz nagle się dziwisz, że tak a nie inaczej się potoczyła i toczy dyskusja w tym temacie?
Przemo napisał:Podporządkowania tych oddziałów nie potwierdza cytowany w książce Sufina rozkaz płk Kotowicza z dnia 17 września (L.dz.534/tj.39) zawierający m.in. porządek marszu brygady.
Ponadto bat.marszowy 6 psp dostał już 15 IX rozkaz o wymarszu z Podhorców do Drohobycza celem dołączenia do zgrupowania płk. Dudka.
O podporządkowaniu tych oddziałów 3. Brygadzie Górskiej przypuszczam, ponieważ bataliony marszowe zostały oddane do dyspozycji brygady 8 września, a batalion wartowniczy 6 września.
A także jeszcze na tej podstawie, że oba bataliony marszowe pojawiają się - z tego co mi wiadomo - właśnie w tej książce Sufina – w zamieszczonym na końcu książki OdB 3. Brygady Górskiej po jej reorganizacji - co dziwne, a co wynika z tego co piszesz - w tekście nie ma to odbicia - ale w OdB na końcu książki są.
Obydwa bataliony widnieją także w OdB 3. Brygady Górskiej po reorganizacji, wśród zestawień w aneksie do „Armii Karpaty” Daleckiego.
Przy czym u Daleckiego w tym OdB jako dowódca bat. marszowego 6 psp widnieje major Suszyński, a wcześniej w tekście padało nazwisko majora Dyszyńskiego w odniesieniu do wydarzeń 8 września (wyciągam więc taki wniosek, że Dyszyńki poległ albo został ranny lub dostał się do niewoli, a zastąpił go na stanowisku dowódcy tego batalionu Suszyński).
Z kolei o wspomnianym batalionie wartowniczym, który 6 września dołączył do tej brygady – nie ma potem już – z tego co mi wiadomo - ani widu ani słychu – zarówno u Daleckiego jak i chyba u Sufina.
Dołączył - i ... dołączył - i tyle - a potem już ani słowa.
To co – wyparował? Nie za bardzo. Wiesz może co się z nim stało?
Kucharek napisał:Niestety nie do końca masz rację.
Gen. Piskor nic nie wiedział o 13 DP w rejonie Samogoszczy. A dywizja ta nie zluzowała kawalerii płk Komorowskiego a po prostu jej części uchwycone przez płk Kalińskiego oraz wzmocnione różnymi przypadkowymi oddziałami obsadziły Wisłę na odcinku Samogoszcz- Tarnów a później objęły też Maciejowice.
Aha – kolejne medium. Coraz więcej argumentów przemawia za tym, że polska armia miała zdolności nadprzyrodzone.
Bo skoro rzekomo Piskor nie wiedział o tej dywizji, to jak wyjaśnisz fakt, że poinformował o niej generała Dąb-Biernackiego podczas narady obu generałów w majątku Dzbenin pod Lublinem?
W dodatku to właśnie on - a nie ja - twierdził, że ta dywizja zluzowała wspomniany oddział - i również poinformował o tym Dąb-Biernackiego.
Podawaj czasem źródła swoich informacji.