Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Opis działań

Moderatorzy: TOŁDI, Mitoko, Zelint, Wice-Admini

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post kucharek Wt 05 sie, 2008 16:18

Domen123 napisał(a):Wybacz ale Ty tu nie ustalasz co jest faktem a co nim nie jest, tak żeby Ci pasowało:

Czy aby na pewno ja ? Spójrz na te cytaty które sam podałeś.
Domen123 napisał(a):W rozdziale IX opisaliśmy jak gen. Piskor pod naciskiem nieprzyjaciela po sforsowaniu Wisły zmuszony był zmodyfikować otrzymany w nocy z 13 na 14 września rozkaz Naczelnego Dowództwa do odwrotu pod Lwów pod osłoną z północy grupy armii gen. Dąb-Biernackiego.”


Czyli Piskor otrzymał od NW rozkaz aby pod osłoną FP gen. Dęba odchodzić na Chełm ale samowolnie ten rozkaz zmodyfikował do czego sam się w swojej relacji zresztą przyznaje. I czy był zmuszony do takiej modyfikacji postępami nieprzyjaciela to wątpliwe, bo te postępy nie przeszkadzały w realizacji rozkazu NW.
Przyczyny były inne.
Domen123 napisał(a):Zadanie grupy armii gen. Dąb-Biernackiego ustalone rozkazami Naczelnego Wodza oraz juzogramem gen. Stachiewicza z 13 na 14 września przewidywało koncentrację wszystkich sił z północnego frontu na linii od rzeki Wieprz w Kocku – aż po Brześć n. Bugiem, następnie zaś wykonanie odwrotu przez Hrubieszów (ewentualnie przez Chełm) na Lwów w ścisłym kontakcie ze zgrupowaniem Piskora (styk w Kocku), które miało się wycofywać równoległą osią przez Tomaszów Lubelski na Lwów. Dlatego też dla wspólnej akcji zbieżnego uderzenia na tym kierunku, gen. Dąb-Biernacki skorygował oś odwrotu z Chełma przez Zamość na Tomaszów Lubelski”

A tu mamy troszkę inną wersję. Styk pomiędzy Piskorem a Dębem jest w Kocku a następnie czytamy że Dąb miał maszerować przez Chełm i Hrubieszów a także że samowolnie ( zresztą pod wpływem argumentów gen. Olbrychta ) zmienił kierunek na Zamość - Tomaszów. I to decyzja podjęta 18.09 już po otrzymaniu wiadomości o wkroczeniu sowietów co zresztą zmieniło całokształt położenia. I decyzja ta była wbrew dyrektywie która nakazywała maszerować do państw neutralnych jak najkrótszą drogą.
Domen123 napisał(a):Otrzymawszy list od gen. Piskora z informacją o zmianie przez NW planu wycofania polskich sił zbrojnych z północy i południowego-wschodu, gen Dąb-Biernacki [...]”

I tu ciekawy "kwiatek" bo zmiany planu NW nie było gdyż gen. Piskor samowolnie zmieniał otrzymany rozkaz i wątpliwe aby takie farmazony Dębowi wypisywał a poinformował tylko co on sam zamierza. Zresztą w pierwszym twoim cytacie jest wyraźnie napisane że Piskor sam zmienił swoje zadanie.

Więc podsumowując ND do chwili opuszczenia kraju nie mając czy raczej nie utrzymując łączności z Szyllingiem, Piskorem i Dębem, nie wiedziało że Dąb i Piskor nie wykonują rozkazów i działają po swojemu.
Dlatego wydawało się Stachiewiczowi że Piskor jest gdzieś w okolicach Chełma a nie pod Tomaszowem.
Więc jak można planować jakieś przedmoście nie wiedząc nawet jakie zadania wykonują najważniejsze dla wykonania planu armie ?
Domen123 napisał(a):Nie od Niemców tylko od naszej obrony.

Śmigły nie zamierzał ewakuować się do Rumunii tylko zamierzał bronić przedmościa rumuńskiego do wiosny 1940 roku.

:shock:

A czym to zamierzał bronić się na tym przedmościu do wiosny 1940 r ?.
Grupą "Stryj" i "Dniestr" i 3 BG bez artylerii ?
No chyba że sądził że Niemcy się zlitują i zostawią go w tym zakątku w spokoju.
No i jeśli sądził że do wiosny się utrzyma to po co rząd polski miał za kilkanaście dni udać się na emigrację ?
W tym wypadku było to zbędne.
No chyba że miał rząd za zbędny bagaż którego lepiej się pozybyć aby nie przeszkadzał.
Domen123 napisał(a):Oj nie kolego - on zdemobilizował wszystkich zamieszkujących na wschód od Bugu - a nie pytał, czy czują chęć dalszej walki.

Raczej wszystkich mu podległych na Wołyniu z tym że tym z zachodnich części Polski zezwolił na powrót na zachód od Bugu.
Domen123 napisał(a):Dwa – Kossakowski dowodził odcinkiem zapory policyjno-wojskowej „Szack” od Brześcia do Dubienki nad Bugiem – a więc dowodził de facto policjantami
Trzy – ta cała jego demobilizacja polegała na tym, że wydał on zarządzenie dla Ośrodków Zapasowych w swoim „rewirze”, by:

A grupa Szack to co ? 4 baony piechoty i bateria artylerii ciężkiej mu podlegały.
Domen123 napisał(a):PS: Jakie jest źródło informacji o tym, że: "nikt przeciwko temu nie protestował" - którą podałeś ???

Nie znalazłem śladu takiego protestu.
Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść.
kucharek
kucharek
Podpułkownik
Podpułkownik
 
Posty: 1718
Dołączył(a): Śr 25 lip, 2007 20:28
Lokalizacja: warszawa

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Domen123 Wt 05 sie, 2008 18:18

I to decyzja podjęta 18.09 już po otrzymaniu wiadomości o wkroczeniu sowietów co zresztą zmieniło całokształt położenia. I decyzja ta była wbrew dyrektywie która nakazywała maszerować do państw neutralnych jak najkrótszą drogą.


Nie – decyzja ta została podjęta przed otrzymaniem informacji o wkroczeniu Sowietów.

I tu ciekawy "kwiatek" bo zmiany planu NW nie było gdyż gen. Piskor samowolnie zmieniał otrzymany rozkaz i wątpliwe aby takie farmazony Dębowi wypisywał a poinformował tylko co on sam zamierza. Zresztą w pierwszym twoim cytacie jest wyraźnie napisane że Piskor sam zmienił swoje zadanie.


Niby tak tyle tylko że moje cytaty nie są w porządku chronologicznym.

Ten list od generała Piskora został wysłany jeszcze zanim Piskor zmodyfikował otrzymane zadania.

Zmiana planu NW jak najbardziej była – i właśnie w związku z nią był ten list.

Początkowo bowiem NW planował stworzyć z Armii „Kraków” i Frontu Północnego osłonę od południa i południowego zachodu dla pozostałych WJ wycofujących się do Małopolski Wschodniej.

Stwierdzono jednak, że nie jest to konieczne i nastąpiła zmiana rozkazów.

I decyzja ta była wbrew dyrektywie która nakazywała maszerować do państw neutralnych jak najkrótszą drogą.


Wtedy jeszcze nie było żadnego marszu do państw neutralnych ani nawet takich planów (chyba na wiosnę 1940 roku).

samowolnie zmieniał otrzymany rozkaz


Zmodyfikował a nie zmienił.

Nie wpłynęło to zasadniczo na zadania i cele obu zgrupowań – pozostały takie same.

Generałowie zmodyfikowali rozkazy nie po to, żeby wykazać niesubordynację względem Naczelnego Wodza, lecz by sobie ułatwić ich wykonanie czyli osiągnięcie najważniejszych celów.

Więc podsumowując ND do chwili opuszczenia kraju nie mając czy raczej nie utrzymując łączności z Szyllingiem, Piskorem i Dębem, nie wiedziało że Dąb i Piskor nie wykonują rozkazów i działają po swojemu.


Jak wykazałem wcześniej, zarówno Dąb-Biernacki jak i Piskor mieli łączność z Naczelnym Wodzem (ten ostatni przynajmniej w dniu 18 września otrzymał od NW rozkaz).

Dąb-Biernacki codziennie wieczorem wysyłał do Naczelnego Wodza meldunek sytuacyjny, dopiero ten wysłany wieczorem 17 września, którego treść przytoczyłem wcześniej, już przez marszałka odebrany nie został, gdyż ten znajdował się w drodze do Rumunii.

A grupa Szack to co ? 4 baony piechoty i bateria artylerii ciężkiej mu podlegały.


Całą grupą Szack dowodził? Ja znalazłem informację, że tym odcinkiem przesłony policyjno-wojskowej.

W każdym razie zarządzenie jakie wydał odnosiło się tylko do tego odcinka przesłony policyjnej Brześć - Dubno i tylko do szeregowych znajdujących się w Ośrodkach Zapasowych, którzy byli zarówno nieuzbrojeni jak i chorzy, i w dodatku tylko jeśli wyrazili taką potrzebę.

A Smorawiński demobilizował wszystkich jak leci - nie urlopował, tylko demobilizował.

Grupą "Stryj" i "Dniestr" i 3 BG bez artylerii ?


Błąd popełniasz. To nie była Grupa „Stryj” tylko Grupa Operacyjna „Stryj” – przeliczeniowo równowartość dwóch dywizji piechoty (bez artylerii polowej - jeszcze).

Miała ona w swoim składzie związki taktyczne – m.in. Grupę „Drohobycz” (3 bataliony piechoty i pluton zmotoryzowany), 3. Brygadę Górską wzmocnioną 216 pułkiem piechoty (ok. 4 tysiące żołnierzy, kompletny sprzęt motorowy i tabory – 16 września odbiła Stary Sambor z rąk niemieckiej 57. DP i zorganizowała wypad na Sambor), oraz związek taktyczny o nazwie Grupa „Stryj” (8 tysięcy żołnierzy, 169 rkm, 2 lkm, 48 ckm, 5 pm, 6 moździerzy, 4 granatniki, bez artylerii i z 1 działkiem ppanc.).

Ponadto w ciągu dnia 17 września Grupie Operacyjnej „Stryj” został podporządkowany improwizowany pułk Ośrodka Zapasowego 21. DP ppłk. dypl. Zygmunta Berezega.

Został on sformowany, co wynika z nazwy, na bazie wspomnianego OZ – w tym OZ miało się znajdować tuż przed sformowaniem pułku 157 oficerów, 93 podchorążych, 235 podoficerów i 2368 szeregowych, 1469 kb, 34 rkm i 6 ckm, 4 jednostki ognia na km i 2 jednostki ognia na kb.

Sformowany pułk liczył trzy bataliony piechoty – każdy po ok. 400 karabinów (i odpowiednio więcej szeregowych), z 18 rkm na batalion (i po kilka do 10 ckm na batalion). Oprócz tego trzy szwadrony kawalerii z kompletnym uzbrojeniem i wyposażeniem – podporządkowane po jednym do każdego batalionu - tak się przedstawiał stan pułku wg. relacji gen. Dembińskiego.

W skład GO "Stryj" wchodził też m.in. pułk marszowy Podolskiej BK w sile 515 ludzi z 2 rkm i 4 ckm.

17 września ze Stanisławowa wysłano do Grupy „Stryj” (WJ, a nie do GO) w dwóch transportach kolejowych 18 dział lekkich 75mm (w pierwszym 6, w drugim 12) oraz kilkanaście działek przeciwpancernych (rozkazem gen. bryg. Gustawa Paszkiewicza z godziny 18.00 dnia 16 września).

Działa posłano wraz z zapasem amunicji, z kompletnymi jaszczami i wyposażeniem, jedynie częściowo bez koni.

Oczywistym jest, że nie zdążyły dotrzeć, ze względu na wydarzenia związane z agresją sowiecką.

Warto dodać, że w ciągu dnia 17 września ilość artylerii znajdująca się w Stanisławowie podwoiła się (po wysłaniu do Grupy "Stryj" 18 dział 75mm, odesłaniu dwóch kolejnych do obrony przepraw na Dniestrze w Jezupolu i Niżniowie, oraz jeszcze 4 do ruchomego odwodu w transporcie kolejowym, wieczorem 17 września w mieście pozostało jeszcze 27 gotowych do użycia dział 75mm i cały czas ściągały następne, nie licząc haubic 100mm, artylerii ciężkiej, dwóch dział górskich, armat plot. i ppanc.), a tylko w jednym z Ośrodków Zapasowych artylerii ciężkiej (OZ artylerii ciężkiej numer 3.) zorganizowano - tylko w dniu 17 września - trzy baterie ciężkie trzydziałowe z kompletnym wyposażeniem i przydzielono im odpowiedni zapas amunicji - dwie baterie armat 105mm i jedna haubic 155mm (a od sformowania trzech kompletnych baterii ciężkich już tylko krok do zrobienia z nich dywizjonu i przydzielenia go do WJ), dzień wcześniej - 16 września - w tym samym OZ zorganizowano czterodziałową baterię haubic 155mm z kompletnym wyposażeniem.

Tak samo nie było Grupy „Dniestr” tylko Grupa Operacyjna „Dniestr” – ale opisywanie jej składu, który dynamicznie się zmieniał, oraz procesu jej powstawania, to już rzecz bardziej skomplikowana i wymagająca więcej miejsca.
We'll force you to be nice to each other
Kill you before you kill each other
Domen123
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2630
Dołączył(a): N 01 paź, 2006 23:06
Lokalizacja: Polonia Maior

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Przemo Wt 05 sie, 2008 21:51

Domen123 napisał(a):3. Brygadę Górską wzmocnioną 216 pułkiem piechoty (ok. 4 tysiące żołnierzy, kompletny sprzęt motorowy i tabory – 16 września odbiła Stary Sambor z rąk niemieckiej 57. DP i zorganizowała wypad na Sambor),


Przeceniasz siłę 3 BG. Wg monografii tej jednostki w jej skład 16 IX wchodziły:
3 psg
I batalion - sformowany z 3 kompani asystencyjnych 57,101 i 107.
II batalion - sformowany z pozostałości bat. ON wchodzących pierwotnie w skład brygady
2 pp Karpaty - 2 bataliony
1/22 bat. sap.
216 pp w składzie bat. ON Turka i kompani KOP

Razem 5 bat. i 2 kompanie - w tym 2 bat. ON i bat. sformowany z kampanii asystencyjnych - zbyt wielka siła (zwłaszcza w zakresie ciężkiego uzbrojenia) to to nie była, zwłaszcza że część jednostek sformowana z rozbitków nie miała zbyt wielkiego morale (świadczy o tym konieczność utworzenia 16 IX wieczorem sądu polowego wobec powtarzających się przypadków dezercji). O tym że siła brygady nie była zbyt wielka świadczy, że do odbicia Starego Sambora 17 września przedpołudniem wystarczyło uderzenie jednego bat. 57 DP.(dywizji 2 fali a więc uzbrojonej słabiej niż jednostki kadrowe).
Przemo
Major
Major
 
Posty: 1259
Dołączył(a): N 13 mar, 2005 21:53
Lokalizacja: Kraków

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post kucharek Wt 05 sie, 2008 22:33

Domen123 napisał(a):Nie – decyzja ta została podjęta przed otrzymaniem informacji o wkroczeniu Sowietów.

Nie zgodzę się z tym, bo informację o wkroczeniu Sowietów otrzymano wczesnym rankiem 18.09, a następnie zniekształconą dyrektywę o przebijaniu się do państw neutralnych i dopiero po otrzymaniu tych wiadomości gen. Dąb podjął decyzję o zmianie kierunku działań.
Domen123 napisał(a):Niby tak tyle tylko że moje cytaty nie są w porządku chronologicznym.

Ten list od generała Piskora został wysłany jeszcze zanim Piskor zmodyfikował otrzymane zadania.

Zmiana planu NW jak najbardziej była – i właśnie w związku z nią był ten list.

Początkowo bowiem NW planował stworzyć z Armii „Kraków” i Frontu Północnego osłonę od południa i południowego zachodu dla pozostałych WJ wycofujących się do Małopolski Wschodniej.

Stwierdzono jednak, że nie jest to konieczne i nastąpiła zmiana rozkazów.

Piskor zmodyfikował swoje zadanie nocą z 13/14.09 a gen. Dąb list Piskora dostał 14.09 więc chronologia jest prawidłowa.
I nie było żadnej zmiany planów ND.
Do 13.09 Armia Lublin miała trzymać przeprawy na Wiśle w oczekiwaniu na wojska Kutrzeby i Bortnowskiego a FP zbierać się na linii Kock- Brześć.
Nocą z 13/14.09 A Lublin i FP otrzymały rozkazy aby odchodzić do rejonu Chełm- Hrubieszów.
Nie było innych koncepcji NW.
Domen123 napisał(a):Zmodyfikował a nie zmienił.

Nie wpłynęło to zasadniczo na zadania i cele obu zgrupowań – pozostały takie same.

Generałowie zmodyfikowali rozkazy nie po to, żeby wykazać niesubordynację względem Naczelnego Wodza, lecz by sobie ułatwić ich wykonanie czyli osiągnięcie najważniejszych celów.


Samowolnie zmienił, bo miał odchodzić całą swoją armią przez Lublin na Chełm, a podzielił armię na dwie części i z częścią południową dołączył do Armii Kraków.
Domen123 napisał(a):Jak wykazałem wcześniej, zarówno Dąb-Biernacki jak i Piskor mieli łączność z Naczelnym Wodzem (ten ostatni przynajmniej w dniu 18 września otrzymał od NW rozkaz).

Dąb-Biernacki codziennie wieczorem wysyłał do Naczelnego Wodza meldunek sytuacyjny, dopiero ten wysłany wieczorem 17 września, którego treść przytoczyłem wcześniej, już przez marszałka odebrany nie został, gdyż ten znajdował się w drodze do Rumunii.

Niestety NW od 14.09 nie utrzymywał łączności z żadną armią oprócz odtworzanej Armii "Małopolska" gen. Fabrycego, więc nie miał już żadnego wpływu na rozwój wypadków.
A gen. Dąb otrzymał zniekształconą dyrektywę aby przebijać się na Węgry lub do Rumunii. Przy czym jeśli nie było by możliwości przebijać się całością wojsk to ma się przebijać sama kadra.
W ogóle nie wiadomo czy dyrektywę w takiej treści jaką znamy otrzymało jakiekolwiek zgrupowanie WP.
Większość otrzymała tylko jakieś pogłoski o niej.
Domen123 napisał(a):Całą grupą Szack dowodził? Ja znalazłem informację, że tym odcinkiem przesłony policyjno-wojskowej.

W każdym razie zarządzenie jakie wydał odnosiło się tylko do tego odcinka przesłony policyjnej Brześć - Dubno i tylko do szeregowych znajdujących się w Ośrodkach Zapasowych, którzy byli zarówno nieuzbrojeni jak i chorzy, i w dodatku tylko jeśli wyrazili taką potrzebę.

A Smorawiński demobilizował wszystkich jak leci - nie urlopował, tylko demobilizował.

Zaporę policyjną na Bugu od Brześcia po Dubno organizował gen. Trojanowski.
Gen. Kossakowski miał objąć odcinek Ratno-Luboml więc grupa Szack mu podlegała.
A Smorawiński działał już w innej sytuacji i poza dyrektywą był zdany tylko na własne pomysły i groźbę buntu podległych żołnierzy którzy poza niewielką częścią składali się z mniejszości narodowych. Być może lepiej było spacyfikować negatywne nastroje demobilizując pod kontrolą tych żołnierzy i zabierając broń tym którzy ją posiadali niż dopuścić do buntów i grabieży zorganizowanych band. Być może dlatego gdy zaczęły się zamieszki w Kowlu oraz upadek dyscypliny w Werbie to jednak udało się jakoś opanować sytuację i nie dopuścić do większych walk pomiędzy własnymi żołnierzami.
Aczkolwiek zupełną demobilizację oraz kapitulancką postawę Smorawińskiego też oceniam bardzo negatywnie.
Domen123 napisał(a):Błąd popełniasz. To nie była Grupa „Stryj” tylko Grupa Operacyjna „Stryj” – przeliczeniowo równowartość dwóch dywizji piechoty (bez artylerii polowej - jeszcze).

Nic takiego jak GO Stryj nie istniało. Zajrzyj do tematu o wpływie pogody na kampanię wrześniową to znajdziesz tam podaną przeze mnie dokładną rozpiskę stanu Grupy Stryj rankiem 17.09. To nie była wartość dwóch dywizji , ba nie była to nawet równowartość regulaminowego pułku piechoty na stopie wojennej a raczej zbieraniana najróżniejszych żołnierzy z przypadkowym lichym wyposażeniem bez technicznych środków dowodzenia.
Aby nie być gołosłownym dwa krótkie cytaty z pamiętnika ppor Eckierta oficera Grupy Stryj.

"Wzdłuż drogi którą szliśmy, stali mieszkańcy tego miasta ( Bolechowa przyp. mój ) i patrzyli na nas maszerujących na Zachód. Ci ludzie widząc braki w naszym uzbrojeniu i umundurowaniu byli bardzo przygnębieni.
- Z czym to wojsko idzie na wojnę - odezwały się głosy -"

" W czasie tej pracy ( kopanie okopów przy pomocy narzędzi pożyczonych we wsi. przyp. mój ) wszyscy trzej oficerowie naszej kompanii, rozmawialiśmy o wartości tych stanowisk i w ogóle, o obronności tego odcinka, który zajeliśmy. Nie mieliśmy broni maszynowej, ani broni ppanc, maskowaliśmy z przodu darniną, ale z góry widać nas było jak na dłoni. W końcu czym się mieliśmy bronić, gdy kompania miała tylko ćwiczebne kb i kbk z bardzo małą ilością amunicji. Leżeliśmy pod gołym niebem, chociaż w tyle za nami był las. Przed nami duże odkryte przedpole, które miało być bronione- chyba tylko naszą waleczną piersią."
Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść.
kucharek
kucharek
Podpułkownik
Podpułkownik
 
Posty: 1718
Dołączył(a): Śr 25 lip, 2007 20:28
Lokalizacja: warszawa

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Domen123 Wt 05 sie, 2008 22:36

O tym że siła brygady nie była zbyt wielka świadczy, że do odbicia Starego Sambora 17 września przedpołudniem wystarczyło uderzenie jednego bat. 57 DP.(dywizji 2 fali a więc uzbrojonej słabiej niż jednostki kadrowe).


Tylko czy to nie było już uderzenie na wycofujące się oddziały?

"Tabory i sprzęt motorowy brygady były niemal w komplecie. Zreorganizowana 3 BGór. stanowiła już znaczną siłę bojową i jej dowódca podjął decyzję o wykonaniu w najbliższym czasie wypadu na Stary Sambor" - cytat za Dubicki i Spruch, "Przedmoście rumuńskie"

W wyniku wypadu zajęto Stary Sambor wypierając z niego Niemców - to nie świadczy z kolei dobrze o wartości bojowej niemieckiej 57. DP (zwykły wypad wygonił jej oddziały z dużej miejscowości).

Kolejna sprawa – czy po wykonaniu tego wypadu, zadaniem oddziałów, które zajęły Stary Sambor było utrzymać miasto?

Wypadów zazwyczaj nie wykonuje się w celu zajęcia terenu i utrzymania go za wszelką cenę – tylko np. zadania strat i zdemoralizowania przeciwnika (pokazania, że jeszcze nie wygrał i ma przed sobą czynnie walczące siły wroga) - a następnie wycofania się z tego terenu.

i dopiero po otrzymaniu tych wiadomości gen. Dąb podjął decyzję o zmianie kierunku działań.


Hej to prosiłbym o źródło wraz z cytatem.

Bo u Jurgi i Karbowskiego wydarzenia są opisane chronologicznie, a to jest zdecydowanie przed otrzymaniem wiadomości o agresji sowieckiej.

Nic takiego jak GO Stryj nie istniało. Zajrzyj do tematu o wpływie pogody na kampanię wrześniową to znajdziesz tam podaną przeze mnie dokładną rozpiskę stanu Grupy Stryj rankiem 17.09. To nie była wartość dwóch dywizji , ba nie była to nawet równowartość regulaminowego pułku piechoty na stopie wojennej.


Istniała GO "Stryj".

Rozpiska którą podałeś w tamtym temacie to rozpiska dla Grupy "Stryj", a nie dla Grupy Operacyjnej "Stryj".

Też ją mam - wychodzi tyle co podałem i co Ty tam podałeś - ok. 8 tysięcy żołnierzy, 171 rkm i lkm, 48 ckm, 1 działko ppanc., 5 pm, 6 moździerzy, 4 granatniki - itd.

Artyleria i dodatkowe armaty przeciwpancerne były w drodze.

Przed nami duże odkryte przedpole, które miało być bronione- chyba tylko naszą waleczną piersią."


GO „Stryj” naprzeciw siebie miała jedynie część 57. Dywizji Piechoty (dywizji drugiej fali - zaznaczmy) oraz część 5. Dywizji Pancernej bez oddziałów pancernych (15. pułk czołgów o mocno uszczuplonych stanach liczebnych - jedyny pułk czołgów tej dywizji - poszedł do bitwy lwowskiej walczyć z wojskami Sosnkowskiego – m.in. pod Rzęsną Ruską, a drugi pułk czołgów dywizji - 31. Pułk Pancerny pod komendą nieudolnego obst. Schuckelta - już dawno nie istniał, gdyż został rozwiązany 4 września z rozkazu gen. von Vietinghoffa i pozostałe jego czołgi rozdzielono pomiędzy oddziały piechoty jako wsparcie, tworząc dwie kolumny mieszane – kolumnę pod komendą obst. Lubbe oraz kolumnę pod komendą dowódcy 5. Brygady Strzelców obst. Degenera – pułk nie posiadał więc – a raczej jego byłe pododdziały nie posiadały - atutów właściwych wojskom pancernym – czyli szybkość i manewrowość oraz uzyskanie miejscowej przewagi liczebnej poprzez zmasowany atak - pozostały im tylko dwa atuty - siła ognia oraz opancerzenie - czyli ruchome* bunkry wspierające piechotę. Jego pododdziały zresztą również miały mocno uszczuplone stany liczebne w broni pancernej - co ja gadam - w ruchomych bunkrach).

Dopóki bronił się Lwów, nacisk na GO "Stryj" (dodajmy - stale rosnącą w siłę GO "Stryj") - byłby niewielki.

Dodam ponadto, że już 17 września gros sił 5. Dywizji Pancernej zarył się w kiepskich, tak zwanych - bardziej z litości niż ze względu na stan faktyczny - „drogach”, na ZACHÓD od Przemyśla – stojąc – ewentualnie poruszając się w ślimaczym tempie do przodu.

* ruchome, a właściwie "ruchawe" - w żadnym wypadku nie: mobilne.

Niestety NW od 14.09 nie utrzymywał łączności z żadną armią oprócz odtworzanej Armii "Małopolska" gen. Fabrycego, więc nie miał już żadnego wpływu na rozwój wypadków.


"17 września sztab grupy armii gen. Dąb-Biernackiego rozlokowany w Pawłowie pod Rejowcem, zamierzał jak zwykle [podkreślam - jak zwykle !!!; - Domen123] nadać do Naczelnego Wodza drogą radiową (stacja radio nr 552 Armii „Prusy”) meldunek sytuacyjny. Był on następującej treści: [...]

Okazało się jednak [wtedy – wieczorem dnia 17 września !!!!; - Domen123], że radioodbiorcza stacja Naczelnego Dowództwa już [podkreślam - już, dopiero wtedy - a nie - jeszcze !!; - Domen123] nie działa, dlatego meldunek ten trafił do stacji radio Armii „Warszawa” gen. Rómmla."


Źródła:

Jurga i Karbowski, strona 358
Wojna Obronna, strona 889
Rómmel, strona 309
Porwit, strona 199

Ta stacja radioodbiorcza JUŻ późnym wieczorem dnia 17 września nie działała, gdyż Naczelne Dowództwo było już wtedy w drodze do Rumunii.

Piskor zmodyfikował swoje zadanie nocą z 13/14.09 a gen. Dąb list Piskora dostał 14.09 więc chronologia jest prawidłowa.
I nie było żadnej zmiany planów ND.
Do 13.09 Armia Lublin miała trzymać przeprawy na Wiśle w oczekiwaniu na wojska Kutrzeby i Bortnowskiego a FP zbierać się na linii Kock- Brześć.
Nocą z 13/14.09 A Lublin i FP otrzymały rozkazy aby odchodzić do rejonu Chełm- Hrubieszów.
Nie było innych koncepcji NW.


Armia „Lublin” – rozumiem, że masz na myśli Armię „Kraków” – nigdy nie otrzymała rozkazu, żeby odchodzić w rejon Chełma i Hrubieszowa.

Armia „Lublin” już wtedy nie istniała – rozkazem z 13 września Piskor został dowódcą Armii „Kraków” i część swoich sił (m.in. Grupa „Sandomierz” i WBP-M) wziął ze sobą a resztę oddał pod komendę Biernackiego.

A zmiana rozkazów była – chodziło właśnie o rozwiązanie Armii „Lublin” i rozkaz objęcia przez Piskora dowodzenia Armią „Kraków”.

To była ta zmiana rozkazów, bo wcześniej rozkazy były takie:

„Dąb-Biernacki miał rozpocząć odwrót na Hrubieszów jednocześnie z Armią „Lublin” gen. Piskora, wycofującą się na Tomaszów Lubelski, aby wspólnie stworzyć osłonę od południa i południowego zachodu dla generalnego odwrotu WJ do Małopolski Wschodniej”.

W nocy z 12 na 13 września Piskor i Biernacki prowadzili jeszcze w tej sprawie – w majątku Dzbenin pod Lublinem - konsultacje (a dopiero 13 września nadeszła zmiana rozkazów i Piskor został mianowany dowódcą Armii „Kraków”).

Wtedy sytuacja Armii „Lublin” przedstawiała się tak (o czym Piskor poinformował Biernackiego podczas tej konsultacji w majątku Dzbenin pod Lublinem):

- Grupa „Sandomierz” odpierała ataki Niemców usiłujących sforsować Wisłę pod Tarnobrzegiem
- WBP-M – strzegła odcinka od Zawichostu do Solca
- 39 DP – organizowała obronę odcinka od Kazimierza Dolnego do Dęblina
- od północy Armię „Lublin” ubezpieczała 13. Dywizja Piechoty z Armii „Warszawa”, która zluzowała na odcinku Tarnów-Samogoszcz zgrupowanie kawalerii pułkownika Komorowskiego.

Źródła powyższych informacji:

Steblik - strony 410 - 411
Sikorski - strony 35 - 41
Głowacki - strony 44 - 49
Jurga i Karbowski - strona 333
Wojna Obronna - strona 1136 (relacja gen. Olbrychta)

Co do 13. Dywizji Piechoty z Armii "Warszawa" - dywizja ta (pierwotnie w północnym zgrupowaniu Armii "Prusy") została później rozbita w walkach 19 i 20 września pod Warszawą - po rozbiciu część jej sił dostała się do stolicy i one wzięły potem udział w obronie Warszawy aż do kapitulacji.

Równolegle do niej istniały jeszcze dwie inne 13. Dywizje Piechoty – jedna – pod nazwą 13. Brygada Piechoty – wchodziła w skład Frontu Północnego. Druga – Odtworzona 13. Dywizja Piechoty – była odtwarzana w Kowlu i została pochwycona przez Sowietów (w chwili skapitulowania była już praktycznie odtworzona a przynajmniej na wysoce zaawansowanym etapie odtwarzania, ze sprzętem ciężkim, artylerią i większością pododdziałów polskiej DP – potwierdzają to relacje sowieckie).

Oczywiście w Kowlu odtwarzano tą dywizję pod tą nazwą wiedząc o tym, że w skład Frontu Północnego wchodzi już 13. Brygada Piechoty (bodajże Dąb-Biernacki nawet skierował jakieś oddziały do Kowla, aby weszły w jej skład - chyba na rozkaz Naczelnego Wodza).

Samowolnie zmienił, bo miał odchodzić całą swoją armią przez Lublin na Chełm, a podzielił armię na dwie części i z częścią południową dołączył do Armii Kraków.


Nie to Naczelny Wódz rozkazem z 13 września mianował Piskora dowódcą Armii "Kraków" - więc nie była to samowola.

Jak mógł odchodzić Armią "Lublin" przez Lublin na Chełm, a jednocześnie dowodzić Armią "Kraków" - która ani przez Lublin ani na Chełm odchodzić nie miała i nie było jej po drodze.

Ostatecznie północna część jego armii i tak odeszła do rejonu koncentracji na Chełm - tyle że pod komendą Biernackiego i w ramach Frontu Północnego.
We'll force you to be nice to each other
Kill you before you kill each other
Domen123
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2630
Dołączył(a): N 01 paź, 2006 23:06
Lokalizacja: Polonia Maior

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post SOLON Śr 06 sie, 2008 10:34

Kolego Domen 123, litości ! :566:
Już nie łapię o co Ci chodzi. Założyłeś temat Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim i obiecałeś udowodnić udział Sowietów w już w I Bitwie Tomaszowskiej. A tymczasem skaczesz z tematu na temat. Przedmoście Rumuńskie, Tomaszów, Kowel , Szack, Kock itd. Czyli groch z kapustą.
Mam prośbę, dokończ co obiecałeś na początku, a dla Przedmościa Rumuńskiego i innych załóż osobne tematy. By można było spokojnie dyskutować , bez skakania z tematu na temat.

I jeszcze jedna prośba, możesz rozszyfrować podane Przez Ciebie źródła ?
Steblik to wiem
''Jurga i Karbowski'' to zapewne "Armia "Modlin'',
"Głowacki'' - jest kilka pozycji tego autora
"Sikorski'' - ?
"Wojna Obronna'' ?
"Porwit'' - zapewne "Komentarze'', który tom ?
SOLON
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2819
Dołączył(a): Wt 01 sie, 2006 20:26

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post TOŁDI Śr 06 sie, 2008 10:55

Głowacki to pewnie Działanie wojenne na Lubelszczyźnie. A Sikorski to praca o podobnej tematyce ( nawet bardzo podobny tytuł ) napisana wspólnie z Głowackim.
„ Panie boże , proszę cię , abyś dziś nie wspierał tych łajdaków , moich wrogów . A jeśli już nie chcesz mnie wspierać , to siedź cicho i patrz , co ja robię „
Obrazek

TOŁDI - Futrzaty - Śierściuch - Maruda - Piękniś - Zapchlok Miałkujący...to wszystko JA
Avatar użytkownika
TOŁDI
Futrzaty
honorowy wiceadministrator
Futrzaty<br />honorowy wiceadministrator
 
Posty: 4303
Dołączył(a): Śr 16 lip, 2003 15:15
Lokalizacja: Varsowia

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Domen123 Śr 06 sie, 2008 11:33

i obiecałeś udowodnić udział Sowietów w już w I Bitwie Tomaszowskiej.


Chyba nie - na pewno nie obiecałem udowodnić udziału Sowietów w I bitwie :D - wysunąłem jedynie przypuszczenie, że być może wzięli udział w jakiejś potyczce tej bitwy. Jedynie obiecałem pokazać ich znaczącą rolę w drugiej bitwie - ale skoro na razie dyskusja zeszła na inne tory i się rozwija, to do tego wrócimy za chwilkę, OK?

Gwoli ścisłości – w mojej ocenie nie były to dwie bitwy.

Była to - moim zdaniem - jedna bitwa, a nie dwie, gdyż nawet w realu nastąpiło spóźnione współdziałanie – choć nie do końca świadome, ale jednak była to wspólna walka z tymi samymi oddziałami niemieckimi - grupy armii Biernackiego z armią Piskora – w dniu 20 września.

Także w założeniach i planach miała to być jedna bitwa (ale NW 17 września opuścił kraj i nie było już komu tego dopilnować).

Przyjęcie założenia, że była to jedna bitwa, jest też właściwsze z punktu widzenia strony niemieckiej i sowieckiej. Twierdzenie, że były to dwie bitwy dyskryminuje w pewnym sensie te dwie strony, gdyż dla nich była to definitywnie jedna bitwa. Tymczasem kampania wrześniowa nie jest tylko domeną II RP, lecz także niechlubną kartą w dziejach dwóch innych państw - III Rzeszy i ZSRR.

Spóźnione współdziałanie jakie miało miejsce 20 września między polskimi zgrupowaniami (dla Biernackiego było to świadome współdziałanie – bo wiedział, komu chce pomóc, dla Piskora było to działanie nieświadome – nie wiedział bowiem, że wiąże te same jednostki niemieckie, na które od północy i wschodu naciera Dąb, co wytworzyło dla tych niemieckich jednostek trudną sytuację) – ułatwia przyjęcie takiego założenia i sądzę, że można przyjąć iż była to jedna bitwa. Po co na siłę rozdrabniać.

Piskor nie wiedział, że Biernacki ruszył dla niego ze spóźnioną odsieczą i dlatego podjął decyzję o przedwczesnej kapitulacji.

"Wojna Obronna'' ?


"WOJNA OBRONNA POLSKI 1939" - praca zbiorowa, wydawnictwo MON

Głowacki to pewnie Działanie wojenne na Lubelszczyźnie.


Tak

''Jurga i Karbowski'' to zapewne "Armia "Modlin'',


Zgadza się

A Sikorski to praca o podobnej tematyce ( nawet bardzo podobny tytuł )


"Kampania wrześniowa na Lubelszczyźnie w 1939 roku", Lublin 1966

"Porwit'' - zapewne "Komentarze'', który tom ?


Komentarze - zależnie od miejsca, tomy 2 i 3.
We'll force you to be nice to each other
Kill you before you kill each other
Domen123
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2630
Dołączył(a): N 01 paź, 2006 23:06
Lokalizacja: Polonia Maior

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Przemo Śr 06 sie, 2008 15:16

Domen123 napisał(a):W wyniku wypadu zajęto Stary Sambor wypierając z niego Niemców - to nie świadczy z kolei dobrze o wartości bojowej niemieckiej 57. DP (zwykły wypad wygonił jej oddziały z dużej miejscowości).


Za T.Suffin "# Brygada Strzelców Górskich w kampanii wrześniowej"
"O godz. 21. (chodzi o 15 IX) kolumna brygady ruszyła marszem bojowym w kierunku na Sambor.
Sobota 16 września 1939 r.
Osiągnięcie w godzinach porannych rejonu Starego Sambora, a także zdobycie tej miejscowości odbyło się bez walk.".

Następnie:
"O godz. 9.00 npl uderzył na I baon 3 psg, który ustąpił dokonując odwrotu - wpierw na Janków, a następnie na wzgórza na płn. od m. Terszów. Po zdobyciu Starego Sambora, Niemcy zaprzestali dalszego natarcia. Po południu II baon 3 psg, otrzymał rozkaz obejścia Starego Sambora i odzyskaniu zajętych przez npla wzgórz na północ od tej miejscowości.Do walki nie doszło, ponieważ oddział niemiecki wycofał się wcześniej. Stary Sambor, jak i okoliczne wzgórza znów były w polskich rękach.".

Ze względu na brak walk w czasie dwukrotnego zajęcie Starego Sambora przez 3BG oraz biorąc pod uwagę sukces porannego natarcia, trudno oceniać postawę i wartość bojową 57 DP jako słabą.

Domen123 napisał(a):Tylko czy to nie było już uderzenie na wycofujące się oddziały?

Kolejna sprawa – czy po wykonaniu tego wypadu, zadaniem oddziałów, które zajęły Stary Sambor było utrzymać miasto?

Wypadów zazwyczaj nie wykonuje się w celu zajęcia terenu i utrzymania go za wszelką cenę – tylko np. zadania strat i zdemoralizowania przeciwnika (pokazania, że jeszcze nie wygrał i ma przed sobą czynnie walczące siły wroga) - a następnie wycofania się z tego terenu.


Opisane wyżej dwukrotne ataki na Stary Sambor, kilkugodzinne walki o tę miejscowość przed południem 17 IX ( o których pisałem we wcześniejszym poście) utrzymywanie wzgórz na południe od Sambora oraz planowany przed utratą Starego Sambora atak na Sambor wskazuje, że Stary Sambor chciano utrzymać, a nie tylko chwilowo zająć.

Domen123 napisał(a):a drugi pułk czołgów dywizji - 31. Pułk Pancerny pod komendą nieudolnego obst. Schuckelta - już dawno nie istniał, gdyż został rozwiązany 4 września z rozkazu gen. von Vietinghoffa i pozostałe jego czołgi rozdzielono pomiędzy oddziały piechoty jako wsparcie, tworząc dwie kolumny mieszane – kolumnę pod komendą obst. Lubbe oraz kolumnę pod komendą dowódcy 5. Brygady Strzelców obst. Degenera – pułk nie posiadał więc – a raczej jego byłe pododdziały nie posiadały - atutów właściwych wojskom pancernym – czyli szybkość i manewrowość oraz uzyskanie miejscowej przewagi liczebnej poprzez zmasowany atak - pozostały im tylko dwa atuty - siła ognia oraz opancerzenie - czyli ruchome* bunkry wspierające piechotę. Jego pododdziały zresztą również miały mocno uszczuplone stany liczebne w broni pancernej - co ja gadam - w ruchomych bunkrach).


Mógłbyś podać źródło informacji o faktycznym rozwiązaniu 31 Pz.Rgt. ?
Ntb. jak wynika z "Niemieckie wojska pancerne na froncie wschodnim" już 23 czerwca 6 Pz.Div. operowała podzielona na 2 Kampfgruppen każda w składzie (między innymi) - Schtz. Rgt i jeden bat. z 11 Pz.Rgt. i jakoś nikt nie twierdzi, że już w drugim dniu Barbarossy 11 Pz.Rgt. został rozwiązany lub, że 6 Pz.Div. utraciła atuty właściwe wojskom pancernym.
Przemo
Major
Major
 
Posty: 1259
Dołączył(a): N 13 mar, 2005 21:53
Lokalizacja: Kraków

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Domen123 Śr 06 sie, 2008 16:22

Mógłbyś podać źródło informacji o faktycznym rozwiązaniu 31 Pz.Rgt. ?
Ntb. jak wynika z "Niemieckie wojska pancerne na froncie wschodnim" już 23 czerwca 6 Pz.Div. operowała podzielona na 2 Kampfgruppen każda w składzie (między innymi) - Schtz. Rgt i jeden bat. z 11 Pz.Rgt. i jakoś nikt nie twierdzi, że już w drugim dniu Barbarossy 11 Pz.Rgt. został rozwiązany lub, że 6 Pz.Div. utraciła atuty właściwe wojskom pancernym.


5. Dywizja Pancerna począwszy od 4 września miała już tylko jeden pułk czołgów (źródło: Janusz Ryt, „Bitwa Pszczyńska 1939”, strona 93) – a więc siłę uderzeniową dywizji. Został on skierowany do bitwy lwowskiej wraz z innymi pododdziałami dywizji, po tym jak w dniu 16 września cała 5. Dywizja Pancerna została podporządkowana XVIII Korpusowi Armijnemu (m.in. 18 września walczył pod Rzęsną Ruską z oddziałami Sosnkowskiego).

Janusz Ryt pisze:

„Pod osłoną wezbranej Soły generał Mond odtwarzał swoją rozproszoną dywizję [...] temu znakomitemu organizatorowi ta sztuka się udała [...] to samo robił generał von Vietinghoff, który po wydarzeniach w Rajsku [jak i ogółem wydarzeniach bitwy pszczyńskiej] nie miał żadnych wątpliwości co do siły 31. Pułku Pancernego. Pułk do końca kampanii przestał istnieć jako samodzielna jednostka.”

Pułk został rozwiązany, a pozostałe czołgi tego uszczuplonego po 4 dniach ciężkich walk pułku w dniu 4. września podporządkowano dowódcom piechoty i tym samym rozproszono i rozdzielono jako wsparcie oddziałom piechoty, tworząc dwie mieszane kolumny (pod komendą dowódców piechoty - obst. Lubbe - dc-y 13. Pułku Strzelców i obst. Degenera - d-cy 5. Brygady Strzelców) – o czym już pisałem.

"Siłą dywizji był idący samodzielnie [gdy wcześniej oba pułki szły razem w ramach brygady pancernej] 15. Pułk Pancerny obst. Streicha".

Dodajmy – 15. Pułk Pancerny o mocno uszczuplonych stanach liczebnych już w dniu 4 września, a co dopiero w dniu 17 września po kolejnych dniach walk okupionych dużymi stratami i przejazdów po "wspaniałych polskich drogach", okupionych zużyciem sprzętu i awariami - zwłaszcza tych "przejazdów" w okolicach Przemyśla, gdzie cała dywizja utknęła na kilkanaście godzin w miejscu z powodu fatalnych dróg.

Pułk ten w czasie bitwy pszczyńskiej poniósł straty większe – i to dość daleko większe – niż 31. Pułk Pancerny – ale w przeciwieństwie do tego drugiego zachował wartość bojową, a zwycięstwo pod Pszczyną to zasługa praktycznie tylko i wyłącznie czołgów 15. Pułku, drugi pułk pod komendą nieudolnego obst. Schuckelta spisał się więcej niż miernie, odnosząc same porażki, a na konto jego osiągnięć można wpisać m.in. porażkę z 10-ciokrotnie słabszymi liczebnie (gdy uwzględnić przewagę materiałową i techniczną to przepaść będzie jeszcze bardziej ogromna) siłami polskimi w czasie jednej z walk w tej bitwie (mianowicie w walce z batalionem marszowym 75. pułku piechoty o rzeczywistej sile kompanii piechoty, wyposażonym w jedną haubicę 100mm, która miała miejsce pod miejscowością Bojszowy w dniu 2 września w godzinach 14.00 – 21.00 – czysta kompromitacja obst. Schuckelta i 31. Pułku Pancernego, przekraczająca wszelkie granice wyobraźni - dodam, że obst. Schuckelt dysponował tam w istocie siłami nawet większymi, niż swój pułk czołgów - dysponował siłami poważnie wmocnionego pułku - a do tego miał wsparcie artyleryjskie).

oraz planowany przed utratą Starego Sambora atak na Sambor


A do wypadu na Sambor nie doszło?

Co do samej 57. DP - ponad 1/3 jej sił była już w dniu 16 września zaangażowana w bitwę lwowską (tego dnia oddziały dywizji walczyły z wojskami Sosnkowskiego nacierając w kierunku Gródka Jagiellońskiego, usiłując zaatakować tyły oddziałów polskich nacierających w tym samym czasie od zachodu na pozycje obronne 1. Dywizji Górskiej).

Przeceniasz siłę 3 BG. Wg monografii tej jednostki w jej skład 16 IX wchodziły:
3 psg
I batalion - sformowany z 3 kompani asystencyjnych 57,101 i 107.
II batalion - sformowany z pozostałości bat. ON wchodzących pierwotnie w skład brygady
2 pp Karpaty - 2 bataliony
1/22 bat. sap.
216 pp w składzie bat. ON Turka i kompani KOP


Oprócz tego jeszcze pluton kompanii telegraficznej. W składzie 216 pp były jeszcze oddziały Przysposobienia Wojskowego.

Zapewne w skład tej brygady wchodziły (lub były jej podporządkowane) rankiem 17 września także:

- batalion marszowy 2 psp kapitana Mariana Pażucha
- batalion marszowy 6 psp majora Karola Dyszyńskiego (lub majora Karola Suszyńskiego)
- batalion wartowniczy z Biecza majora Pawła Staronia

Dodam, że w 1 kompanii 22 batalionu saperów było rankiem 17 września 186 szeregowych żołnierzy (i bynajmniej nie była to najliczniejsza kompania 3. Brygady Górskiej).

Ponadto:

"Tabory i sprzęt motorowy brygady były niemal w komplecie. Zreorganizowana 3 BGór. stanowiła już znaczną siłę bojową i [dlatego] jej dowódca podjął decyzję [...]" - Dubicki i Spruch, "Przedmoście Rumuńskie"

Wynika z tego, że jej dowódca oceniał wysoko siłę 3. Brygady Górskiej po reorganizacji.

2 pp Karpaty - 2 bataliony


Oba o dość wysokich stanach liczebnych i dużej sile – gdyż zostały sformowane z batalionu KOP „Dukla”, uzupełnionego i wzmocnionego nadwyżkami strzelców oraz batalionu KOP „Komańcza”, uzupełnionego i wzmocnionego w podobny sposób.
We'll force you to be nice to each other
Kill you before you kill each other
Domen123
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2630
Dołączył(a): N 01 paź, 2006 23:06
Lokalizacja: Polonia Maior

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Przemo Śr 06 sie, 2008 19:13

Domen123 napisał(a):Pułk został rozwiązany, a pozostałe czołgi tego uszczuplonego po 4 dniach ciężkich walk pułku w dniu 4. września podporządkowano dowódcom piechoty i tym samym rozproszono i rozdzielono jako wsparcie oddziałom piechoty, tworząc dwie mieszane kolumny (pod komendą dowódców piechoty - obst. Lubbe - dc-y 13. Pułku Strzelców i obst. Degenera - d-cy 5. Brygady Strzelców) – o czym już pisałem.

"Siłą dywizji był idący samodzielnie [gdy wcześniej oba pułki szły razem w ramach brygady pancernej] 15. Pułk Pancerny obst. Streicha".


Jako pokazuje podany przeze mnie przykład podziału 6 Pz Div. podział na Kampfgr. - podział pułku pancernego na bataliony i przydzielenie ich do pułków piechoty zmotoryzowanej, było przez Niemców stosowane - więc z wnioskiem, iż siłą dywizji był jedynie idący samodzielnie pułk pancerny się nie zgadzam.

Domen123 napisał(a):
A do wypadu na Sambor nie doszło?


Wg książki Sufina nie miał on miejsca. Rozkaz ataku na Sambor wydal brygadzie gen. Wieczorkiewicz (dowódca OK X) 16 IX wieczorem w koordynacji ze zgrupowaniem płk Dudka. Płk. Kotowicz zameldował iż takie działanie może przeprowadzić dopiero w nocy z 17 na 18 września. Po wyparciu oddziałów 3 BG ze Starego Sambora jej dowódca planował wznowienie działań zaczepnych na Chyrów lub Felsztyn, ale pod wieczor otrzymal rozkaz gen. Dembińskiego nakazujący utrzymanie rejonu Turki do wieczora 18 IX a następnie wycofanie na Węgry. Realizując rozkaz dowódca brygady zarządził odwrót jednostek brygady z rejonu Starego Sambora do Turki. Wycofanie odbyło się w nocy z 17 na 18 września bez nacisku nieprzyjaciela (ostatnia cofala się kompania saperów niszcząc mosty i minując szosę. Przez cały 18 dzień 18 września oddziały przebywały w rejonie Turki na stanowiskach obronnych, nie atakowane przez nieprzyjaciela. Jednocześnie ustalono warunki przejścia przez granicę węgierską i wieczorem rozpoczęto marsz w kierunku granicy, którą oddziały Brygady przekroczyły rankiem 19 IX.

Domen123 napisał(a):Zapewne w skład tej brygady wchodziły (lub były jej podporządkowane) rankiem 17 września także:

- batalion marszowy 2 psp kapitana Mariana Pażucha
- batalion marszowy 6 psp majora Karola Dyszyńskiego (lub majora Karola Suszyńskiego)
- batalion wartowniczy z Biecza majora Pawła Staronia


Podporządkowania tych oddziałów nie potwierdza cytowany w książce Sufina rozkaz płk Kotowicza z dnia 17 września (L.dz.534/tj.39) zawierający m.in. porządek marszu brygady.
Ponadto bat.marszowy 6 psp dostał już 15 IX rozkaz o wymarszu z Podhorców do Drohobycza celem dołączenia do zgrupowania płk. Dudka.
Przemo
Major
Major
 
Posty: 1259
Dołączył(a): N 13 mar, 2005 21:53
Lokalizacja: Kraków

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Ted1 Śr 06 sie, 2008 20:54

Wracajac do owego p. obst. Schuckelta i 31. Pułku Pancerneg jest dla mnie dziwne ? jak mógł on otrzymać dowodzenie pz.Rgt.31 kiedy za przeproszeniem "dawał ciała" raz za razem
za *Janusz Ryt "Bitwa Pszczyńska 1939"
Niemiecki 8 dyon rozpoznawczy (d-ca obst. Schuckelt) "nadział się" na broniący mostu koło Mszany 3 szwadron 3 pułku ułanów."Podjęta przez 8 drozp. próba przejechania pełnym gazem przez polską obronę na potoku Szotkówka zakończyła się tragicznie. W kilka minut jedyna armata ppanc. 3 szwadronu zatrzymała kolumnę 8 dyonu, rozbijając 6 - 7 pojazdów pancernych. Ułani działali jak zawodowcy. Pierwszy pojazd trafiony dokładnie na mostku zablokował go, a gdy następne wozy wpadły na niego, drugi pocisk rozbił ostatni pojazd. Następnie ustawiona z boku drogi armata metodycznie rozbiła pozostałe uwięzione pojazdy. Żaden wóz nie wrócił ,a zszokowanym Niemcom pozostało tylko powyciągać poparzone i ranne załogi"*

tylko,że 3.p.uł.śl.walczył na płn. od Tarnowskich G.(linia Kalety – Koszęcin) i walczył z niem 2.DLek.> potem cofał się na Pińczów
następnie jak piszesz 2.09"39 pod miejscowością Bojszowy wzdłuż rzeki Gostyni gdzie powstała zapora (mająca ochonić tyły SGO"Sląsk"po klęsce pol.6.DP) z II.bat.uzupeł. (73.pp.)stacjonującego w Oświecimiu (jedna z dwóch > druga pod Siewierzem)
Dla wzmocnienia dodatkowo obrony w okolicy Bojszow II batalionowi dysponujacemu kompania ciezkich
karabinow maszynowych przydzielono jeszcze dodatkowo jeden dziaśon 10 mm haubic z baterii zapasowej 21 puśku artylerii, stacjonujacego rowniez w Oswiecimiu. Dowodca zapory w Bojszowach zostaś kapitan Leon Fudaśowski.

Gł. walki w rej. Bojszowy (z gł. siłami niem.tj piechota i czołgi ) rozpoczęły się 3 wrz.(chodziło im o most w Górze)
poza tym wiedzieli ,że za plecami mają pozostawione siły polskie
W rejonie Czarkowa i Piasku trwały na pozycjach IV i I baony 16 pp, trzymały pozycje II baon 20 pp i dwie kompanie III baonu tego pułku, a w parku pałacowym w Pszczynie nadal stał w odwodzie I baon 20 pp majora Ludwika Bałosa. Dowództwa 6 dp, GO i Armii nie wiedziały, że oddziały te jeszcze istnieją i są zdolne do walki. Wiedzieli jednak o tym Niemcy, którzy musieli część sił 5.PzD zatrzymać w rejonie Pszczyny.

I po tych spektakularnych porazkach mianowano go d-cą 31.pzRgt. ???
Chyba za b. przesadzasz z tymi niem. siłami pod Bojszowy ?

---------------------------------------------
Wracajac do wątku i gen.D-B. napisano w jego monografii
Wiąże się z tym nieprzyjemna historia jak 23 września na odprawę sztabu dowódca zgrupowania przyjechał samochodem "po cywilu" i wręczył pozostałym rozkaz poddania się z braku możliwości działania. Kiedy zaczęto oponować - skwitował wzruszeniem ramionami "niech każdy robi co uważa" grupa jest w każdym razie rozwiązana. ....Faktycznie przez jeszcze 3 dni dywizje walczyły w pojedynkę, lub z "luźnymi" ustaleniami między sobą.

Coś to swiadczy o p. generale i jego woli walki!

Może sytuacja byłaby inna gdyby Piskor uderzył na płn.(pierscień okrążenia był słaby) i stamtąd nadchodził F.Płn.,ale do tego potrzeba koordynacji i łaczności,amunicji i paliwa do pol. wozów panc. ...
Tylko ile takich Tomaszowów L. byłoby po drodze do granicy rumuńskiej?
*panowie nie podniecajmy się wymienianiem nr. dywizji ,pułków.. to były już jednostki zbiorcze lub resztki z rozbitych i posklecanych naprędce,sami piszecie ,że pochodzacy z tych regionów(ukraińcy.białorusini ) marzyli o dezercji / lub porzuceniu oddziałów , podobnież najbardziej "bojowo i fasonem " wygladali zołnierze np. ze Ślaska 23.DP

Jak gdzieś napisano patrząc na mapę Pl. z dn.20.09"39
szansa, chodź minimalna była. Po wyjściu z kotła i skierowaniu się na południe, w stronę granicy z Węgrami a nie na Lwów Armia weszła by w sporą lukę powstałą między XVII a XVIII KA, i osiągnięciu rubieży Jaworów - Mościska - Sambor - Turka przekroczyłaby granicę na wysokości przełęczy Użockiej.

*ale potrzebne byłoby szczęscie ,rozpoznanie (lotnicze) lub łaczność ,nie zmęczeni żołnierze,paliwo..itd. i nie oddziały radz. w Tursku 26.09/
Ostatnio edytowano Śr 06 sie, 2008 21:54 przez Ted1, łącznie edytowano 4 razy
Avatar użytkownika
Ted1
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2850
Dołączył(a): N 05 wrz, 2004 10:21
Lokalizacja: wrocław

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Tzaw1 Śr 06 sie, 2008 21:02

Ted1 napisał(a):plń.(pierscień okrazenia był słaby)

Ted1
Litości! Tego się nie da czytać. Nie tylko tu. Piszże poprawnie. Lepiej dla Ciebie. Lepiej dla Twoich czytelników.
EOT
2 + 2 = 7 [za] Stanisław Lem
http://www.tetragon.com.pl
Avatar użytkownika
Tzaw1
Generał broni
wiceadministrator
Generał broni<br />wiceadministrator
 
Posty: 6468
Dołączył(a): Pn 10 kwi, 2006 03:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Domen123 Śr 06 sie, 2008 21:56

jak mógł on otrzymać dowodzenie pz.Rgt.31 kiedy za przeproszeniem "dawał ciała" raz za razem


On nie otrzymał dowodzenia 31. Panzer-Regiment (to znaczy otrzymał - ale przed rozpoczęciem wojny, a nie w jej trakcie).

On po prostu był dowódcą 31. Pułku Pancernego i zarazem dowódcą kolumny "A" (bo siły 5. Dywizji Pancernej zostały przy granicy z Polską zgrupowane w dwie kolumny, atakujące w dniu 1 września na dwóch kierunkach - jedna na północy m.in. przez Rybnik, druga bardziej na południu m.in. przez Jastrzębie – w skład kolumny „B” atakującej na północy wchodził 15. Pułk Pancerny, a w skład kolumny „A” atakującej na południu 31. Pułk Pancerny).

Pod tą kolumnę "A", a więc pod obst. Schuckelta - był też podporządkowany ów dywizjon rozpoznawczy, który dał ciała pod Mszaną (w momencie gdy nastąpiła klęska i wstrząs pod Mszaną - a nie kompromitacja - bo to w końcu nie wina Niemców, tylko profesjonalizmu naszych ułanów obsługujących działko ppanc., że tak szybko zniszczono tam doszczętnie 20% sił tego dywizjonu - dywizjon ten szedł w szpicy kolumny "A").

W momencie dania ciała tego dywizjonu pod Mszaną, obst. Schuckelt również jechał w szpicy - i to on wtedy wydawał rozkazy 8. dywizjonowi rozpoznawczemu (a nie olt. Grolig).

Dlatego napisałem w nawiasie, może z rozpędu - d-ca obst. Schuckelt - pewnie nieco mgliście i niesłusznie, przepraszam.

Poprawiam się - dowódcą 8. dywizjonu był olt. Grolig, a jego przełożonym obst. Schuckelt - ale że ten drugi znajdował się blisko 8. dywizjonu w tym okresie, bo też jechał w szpicy - to wydawał mu bezpośrednio rozkazy.

Gł. walki w rej. Bojszowy (z gł. siłami niem.tj piechota i czołgi ) rozpoczęły się 3 wrz.(chodziło im o most w Górze) poza tym wiedzieli ,ze za plecami maja


Co to ma wspólnego z nieudolnością obst. Schuckelta z dnia 2 września pod Bojszowami?

Aha – zapomniałbym dodać, cytuję – strona 82 „Bitwy Pszczyńskiej 1939”:

„Gdy w końcu Niemcy weszli do wsi [wieś Bojszowy – dnia 2 września], ostrzał przeniósł się za rzekę, a obst. Schuckelt nie próbował nawet uchwycić przyczółka, czy rozpoznać innych istniejących wtedy mostów [tutaj przypis nr 12]. W rezultacie kolumna wieczorem wycofała się z Bojszów do Międzyrzecza na noc, a dywizja [5. Dywizja Pancerna] straciła szansę na sukces operacyjny”.

Dodam, że w przypisie 12 jest informacja, iż:

„Z relacji B. Surówki z batalionu marszowego 73 pp, obsadzającego Gostynkę od Paprocan do Myrczek wynika, że most w Myrczku nie został przygotowany do wysadzenia i spalono go naftą dopiero późnym wieczorem”

Czyli obst. Schuckelt miał przed sobą, jak na dłoni, gotowy most - "podarowany" mu przez Polaków - ale nawet nie pofatygował się go zająć, dopóki jeszcze mógł to zrobić - niestety, Polacy wysadzili most - bo w przeciwieństwie do
obst. Schuckelta uczyli się na własnych i cudzych błędach.

Nieco niżej na tej samej stronie jest kolejny przykład nieudolności obst. Schuckelta oraz wartości bojowej 31. pułku pancernego – odnoszący się do mostu w Górze, o którym piszesz (i o który - jak stwierdzasz - chodziło Niemcom):

Jest to w podrozdziale zatytułowanym „Faza 6 – wysłanie kolumny w kierunku Góry, 16.30 – 18.30” w rozdziale „2 września”:

„Pierwsze czołgi II / 31. Pułku Pancernego dotarły pod Miedźną dopiero po godzinie po ataku 15. Pułku Pancernego, tzn. dopiero ok. godziny 17.00, napotykając niespodziewanie na obronę zaimprowizowaną przez przybyłego w międzyczasie na pierwszą linię do płk. Misiąga, gen. Monda. Obrońcy wykorzystując porzucone przez pl. Art. 12 pp działo, wsparte przez drugi działon, najprawdopodobniej z 5/6 pal, rozbili czołowe czołgi, po czym reszta czołgów wycofała się pod las, nie kwapiąc się do dalszych ataków. W rezultacie obrońcy mogli spokojnie, w komplecie, wycofać się za Wisłę, a poruszający się ostrożnie za nimi Niemcy dotarli do wysadzonego [już] mostu w Górze dopiero ok. godziny 18.00, niezwłocznie przystępując do jego odbudowy”.

tylko,że 3.p.uł.śl.walczył na płn. od Tarnowskich G.(linia Kalety – Koszęcin) i walczył z niem 2.DLek.> potem cofał się na Pińczów


W dniu 2 września o godzinie 9.00 rankiem 3 szwadron 3 pułku ułanów rotmistrza Ejsymonta znajdował się w miejscowości Goczałkowice Zdrój, jego sztab znajdował się w gospodzie „u Burka” w Goczałkowicach Zdrój, szwadron ubezpieczył się od północy placówką z armatą przeciwpancerną w rejonie torów kolejowych.

Źródła:

Relacja porucznika Henryka Prauzińskiego, WBBH Kolekcja XII/16
Zygmunt J. Orlik – „Ziemia Pszczyńska rok 1939” – WOiW Pszczyna, 1989

Masz rację - 3 pułk ułanów śląskich walczył tam, gdzie piszesz – ale bez 3 szwadronu 3 pułku ułanów, który brał udział w bitwie (czy też boju) pszczyńskiej (/czy też pszczyńskim).

Jako pokazuje podany przeze mnie przykład podziału 6 Pz Div. podział na Kampfgr. - podział pułku pancernego na bataliony i przydzielenie ich do pułków piechoty zmotoryzowanej, było przez Niemców stosowane - więc z wnioskiem, iż siłą dywizji był jedynie idący samodzielnie pułk pancerny się nie zgadzam.


Zaraz, zaraz – a skąd wiesz, że pułk ten podzielono na dwa bataliony, a nie rozdrobniono go jeszcze bardziej?

U Ryta jest tylko napisany wniosek Ryta (czyli, że siłą dywizji pozostał uszczuplony 15. Pułk Czołgów), oraz to, że siły byłego jednego batalionu 31. PPanc. podporządkowano dowódcy 5. Brygady Strzelców (nie pułku, tylko brygady – a ta ma dwa pułki – 13. i 14.), a siły byłego drugiego batalionu tego pułku dowódcy 13. Pułku Strzelców.

A jak dalej rozdzielono te czołgi – czy np. dano po parę czołgów na każdą kompanię strzelców, czy po kilkanaście na każdy batalion, czy też może pozostawiono struktury batalionowe (czyli tak jak Ty sądzisz) – nic nie ma u Ryta.

Jak gdzieś napisano patrząc na mapę Pl. z dn.20.09"39

w stronę granicy z Węgrami a nie na Lwów


Granica z Węgrami to się stała celem Piskora dopiero po informacji o wkroczeniu Sowietów – a pierwsze rozkazy do bitwy tomaszowskiej wydano jeszcze przed otrzymaniem przez Piskora tej informacji – i bitwa już trwała gdy ją otrzymano.

Wiąże się z tym nieprzyjemna historia jak 23 września na odprawę sztabu dowódca zgrupowania przyjechał samochodem "po cywilu" i wręczył pozostałym rozkaz poddania się z braku możliwości działania. Kiedy zaczęto oponować - skwitował wzruszeniem ramionami "niech każdy robi co uważa" grupa jest w każdym razie rozwiązana. ....Faktycznie przez jeszcze 3 dni dywizje walczyły w pojedynkę, lub z "luźnymi" ustaleniami między sobą.

Coś to swiadczy o p. generale i jego woli walki!


HAH ! - bądź łaskaw podać dokładne źródło tych informacji !

HA ! - ja się spotkałem (w książce Jurgi i Karbowskiego, strony 404 - 408) z zupełnie inną wersję tych wydarzeń - na pewno nie było tam takich wstawek z ust Dąb-Biernackiego - ktoś to sobie potem dodał, albo przekręcił, albo całkiem zmyślił.

I za przeproszeniem gówno prawda, że przyjechał w cywilu i wręczył rozkaz poddania się - przyjechał w mundurze, i nie wręczył rozkaz tylko zaprosił na rozmowę, przedyskutował i wytłumaczył - żadnego rozkazu do poddania się - w dniu 23 września - ani w żadnym innym - NIGDY PRZENIGDY NIE WRĘCZYŁ !!!

Kolejna gówno prawda, to że mu oponowano – nikt mu nie oponował – nawet słówkiem nie pisnęli, a Dąb-Biernacki nie wzruszał ramionami, tylko wyruszał w drogę myśląc, że wszystko jest OK. i jego dowódcy nie protestują.

Mamrotania i szemrania na Dęba oraz wymyślanie na niego, zaczęły się dopiero PO jego wyjeździe – wcześniej absolutnie nikt nie miał odwagi - a może po prostu nikt na to nie wpadł - żeby powiedzieć mu, co myśli – albo powiedzieć mu, że musi zostać bo bez niego Kruszewski, Przedrzymirski „i spółka” nie dadzą sobie sami rady.

Jurga i Karbowski piszą nawet:

„Bezpośrednio po tym przemówieniu [generała Dąb-Biernackiego], generał Przedrzymirski pożegnał Dąb-Biernackiego i uścisnął mu dłoń, życząc mu szczęścia w jego ryzykownym zamiarze”

Przypominam, że Pan Karbowski był naocznym świadkiem tych wydarzeń !!!

napisano w jego monografii


Chyba ten co pisał jego monografię go nienawidził - jeżeli takie bzdury o Dąb-Biernackim pisał !!

Karbowski tego nie potwierdza - a był obecny na ostatniej odprawie z Dębem dnia 23 września !!!

Mimo to poproszę dokładne źródło – „napisano w jego monografii” nie wystarcza – co to za monografia, na której stronie to napisano, kto jest jej autorem i kiedy została wydana?!

Poproszę też dokładny cytat.
We'll force you to be nice to each other
Kill you before you kill each other
Domen123
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2630
Dołączył(a): N 01 paź, 2006 23:06
Lokalizacja: Polonia Maior

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post kucharek Śr 06 sie, 2008 23:30

Domen123 napisał(a):i dopiero po otrzymaniu tych wiadomości gen. Dąb podjął decyzję o zmianie kierunku działań.


Hej to prosiłbym o źródło wraz z cytatem.

Wspomnienia płk Adama Zakrzewskiego str. 196-199.
Nie będę przepisywał tych trzech stron ale jest tam podane że sztab frontu narzekał na brak łączności z ND a wiadomości otrzymywał pocztą pantoflową.
Rankiem 18.09 Dąb poinformował dowódców że ACZ przekroczyła granice i niektóre nasze oddziały stawiają opór.
W związku z tą sytuacją Dąb postanowił opanować Zamość i z tego rejonu działać na Lwów i Gródek aby połączyć się z gen. Sosnkowskim.
Następnie gen. Olbrycht poinformował poufnie że ND i rząd opuściły kraj i należy się przebijać do Rumunii i na Węgry. W najgorszym wypadku ma to czynić kadra zawodowa.
Więc do 20.09 do chwili otrzymania przez Dęba wiadomości że Piskor walczy pod Tomaszowem ta powyższa decyzja była realizowana.
A wysyłanie meldunków do ND przez Dąba nie świadczy o utrzymywaniu łączności bo od 14.09 Dąb nie otrzymywał z ND jakikolwiek rozkazów.
Domen123 napisał(a):Armia „Lublin” – rozumiem, że masz na myśli Armię „Kraków” – nigdy nie otrzymała rozkazu, żeby odchodzić w rejon Chełma i Hrubieszowa.

Armia „Lublin” już wtedy nie istniała – rozkazem z 13 września Piskor został dowódcą Armii „Kraków” i część swoich sił (m.in. Grupa „Sandomierz” i WBP-M) wziął ze sobą a resztę oddał pod komendę Biernackiego.

A zmiana rozkazów była – chodziło właśnie o rozwiązanie Armii „Lublin” i rozkaz objęcia przez Piskora dowodzenia Armią „Kraków”.

Ostatnie rozkazy były takie że gen. Piskor ma objąć dowództwo wszystkich oddziałów pomiędzy Wisłą i Bugiem w tym także nad Armii Kraków która ma osłonić od południa odwrót Armii Lublin. Więc został dowódcą frontu a nie A Kraków.
Więc zmodyfikował samowolnie zadanie, gdyż dzieląc swoją armię na dwie części został naddowódcą A Kraków i z nią miał zamiar przebijać się do Lwowa.
A zadanie zlecone przez NW było takie że Piskor i Dąb mają odchodzić obok siebie a Szylling osłoni ten manewr od południa.
Więc Piskor realizował zadanie po swojemu, a ND do chwili opuszczenia kraj nie miało o tym pojęcia gdyż nie utrzymywało z Piskorem łączności.
Domen123 napisał(a):- od północy Armię „Lublin” ubezpieczała 13. Dywizja Piechoty z Armii „Warszawa”, która zluzowała na odcinku Tarnów-Samogoszcz zgrupowanie kawalerii pułkownika Komorowskiego.

Źródła powyższych informacji:

Steblik - strony 410 - 411
Sikorski - strony 35 - 41
Głowacki - strony 44 - 49
Jurga i Karbowski - strona 333
Wojna Obronna - strona 1136 (relacja gen. Olbrychta)

Co do 13. Dywizji Piechoty z Armii "Warszawa" - dywizja ta (pierwotnie w północnym zgrupowaniu Armii "Prusy") została później rozbita w walkach 19 i 20 września pod Warszawą - po rozbiciu część jej sił dostała się do stolicy i one wzięły potem udział w obronie Warszawy aż do kapitulacji.

Równolegle do niej istniały jeszcze dwie inne 13. Dywizje Piechoty – jedna – pod nazwą 13. Brygada Piechoty – wchodziła w skład Frontu Północnego. Druga – Odtworzona 13. Dywizja Piechoty – była odtwarzana w Kowlu i została pochwycona przez Sowietów (w chwili skapitulowania była już praktycznie odtworzona a przynajmniej na wysoce zaawansowanym etapie odtwarzania, ze sprzętem ciężkim, artylerią i większością pododdziałów polskiej DP – potwierdzają to relacje sowieckie).

Oczywiście w Kowlu odtwarzano tą dywizję pod tą nazwą wiedząc o tym, że w skład Frontu Północnego wchodzi już 13. Brygada Piechoty (bodajże Dąb-Biernacki nawet skierował jakieś oddziały do Kowla, aby weszły w jej skład - chyba na rozkaz Naczelnego Wodza).

Niestety nie do końca masz rację.
Gen. Piskor nic nie wiedział o 13 DP w rejonie Samogoszczy. A dywizja ta nie zluzowała kawalerii płk Komorowskiego a po prostu jej części uchwycone przez płk Kalińskiego oraz wzmocnione różnymi przypadkowymi oddziałami obsadziły Wisłę na odcinku Samogoszcz- Tarnów a później objęły też Maciejowice.
Pozostała część dywizji zgodnie z otrzymanym w czasie przeprawy rozkazem maszerowała do pokojowych garnizonów aby tam odtworzyć gotwość bojową. Z tej części zatrzymanej zresztą na Lubelszczyźnie utworzono 13 Brygadę Piechoty wcielając tam różne uzupełnienia.
Natomiast nic mi nie wiadomo o 13 DP w Kowlu.
Czy nie chodzi o odtwarzanie 36 DP. Dowódca tej dywizji przybył do Kowla z ok 1.tys żołnierzy tej dywizji i tam zamierzał ją odtworzyć ?
Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść.
kucharek
kucharek
Podpułkownik
Podpułkownik
 
Posty: 1718
Dołączył(a): Śr 25 lip, 2007 20:28
Lokalizacja: warszawa

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Domen123 Cz 07 sie, 2008 00:08

Rankiem 18.09 Dąb poinformował dowódców że ACZ przekroczyła granice i niektóre nasze oddziały stawiają opór.
W związku z tą sytuacją Dąb postanowił opanować Zamość i z tego rejonu działać na Lwów i Gródek aby połączyć się z gen. Sosnkowskim

Więc do 20.09 do chwili otrzymania przez Dęba wiadomości że Piskor walczy pod Tomaszowem ta powyższa decyzja była realizowana.


Nie do 20 września tylko do 19 września. Informację o tym, że Piskor walczy pod Tomaszowem, Biernacki otrzymał ("z nieznanego źródła" - wg. Jurgi i Karbowskiego - tajemniczo brzmi) w nocy z 19 na 20 września (kalendarzowo był to także 19 września) i już od świtu następnego dnia – czyli 20 września – realizował zadanie tomaszowskie.

A wysyłanie meldunków do ND przez Dąba nie świadczy o utrzymywaniu łączności bo od 14.09 Dąb nie otrzymywał z ND jakikolwiek rozkazów.


Ale świadczą o tym pozostałe rzeczy, które są w tym cytacie, jaki przytoczyłem – to że codziennie wysyłał meldunki i że dopiero 18 września nie otrzymał odpowiedzi bo „już” radiostacje ND nie funkcjonowały.

Rankiem 18.09 Dąb poinformował dowódców że ACZ przekroczyła granice i niektóre nasze oddziały stawiają opór.

Następnie gen. Olbrycht poinformował poufnie że ND i rząd opuściły kraj i należy się przebijać do Rumunii i na Węgry. W najgorszym wypadku ma to czynić kadra zawodowa.


A skąd oni te informacje otrzymali – konkretnie.

Pewno nagle im wpadły do głów – obaj byli medium.

A zadanie zlecone przez NW było takie że Piskor i Dąb mają odchodzić obok siebie a Szylling osłoni ten manewr od południa.


Nie bardzo – to Biernacki wraz z Piskorem w pierwotnej wersji tego zadania mieli osłaniać od południa i południowego-wschodu odwrót pozostałych WJ WP.

Podawaj czasem źródła swoich informacji.

gdyż ND nie utrzymywało z Piskorem łączności.


Ty twierdzisz, że ND z nikim nie miało – albo nie utrzymywało jeśli miało – łączności.

A ja twierdzę, że miało łączność i utrzymywało ją – to drugie może nie codziennie, ale jednak – i podałem źródła, na podstawie których tak wnioskuję, a nawet je zacytowałem - a Ty jeszcze swoich nie podałeś.

Pisałeś też, że z Lwowem również nie miał łączności Rydz-Śmigły, a tymczasem również – a może przede wszystkim – z Lwowem musiał mieć łączność, gdyż nawet gdyby coś zaszwankoało u Rydza w Sztabie Głównym (a o niczym takim mi nie wiadomo) – to i tak musiał tą łączność posiadać, gdyż specjalnie na taką ewentualność się przygotowano.

Wiedz bowiem, że w Bóbrce już dnia 16 września zorganizowano prężny ośrodek łączności, którego zadaniem było między innymi ułatwić utrzymanie łączności pomiędzy NW a obroną Lwowa, w razie gdyby np. Naczelny Wódz (lub gen. Langner) miał problemy z funkcjonowaniem swoich własnych stacji radio-nadawczych czy też radio-odbiorczych.

W skład tego ośrodka łączności w Bóbrce rankiem 17 września wchodziły:

- składnica łączności nr 10
- pluton radio nr 1 (z armii „Kraków”)
- pluton kwatery głównej 2 brygady górskiej
- pluton łączności kablowej nr 23 (z 5. batalionu telegraficznego)
- kompania telegraf. budowl. Nr 21 (z armii „Karpaty”)
- szefostwo łączności

Czy nie chodzi o odtwarzanie 36 DP


Przepraszam – pomyliłem się, oczywiście masz rację – w Kowlu była odtwarzana 36 DP oraz 12 DP

Ta trzecia 13 DP, o której mowa, była odtwarzana w Równem, a nie w Kowlu.

W rejonie Kowla Sowieci rozbroili dywizję, wg. sowieckich meldunków. Druga pewnie się im wymknęło i wzięli ją do niewoli później, albo też już wcześniej opuściła rejon Kowla.

Wg. sowieckiego raportu (raport Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej) z dnia 21 września, w okresie między 17 a 20 września sowiecki Front Ukraiński – „oprócz bardzo licznych mniejszych grup bojowych nieprzyjaciela” – rozbroił „też” 3 polskie dywizje piechoty oraz 2 brygady kawalerii.

To by pasowało, że dwie z tych dywizji to były odtworzone 12 i 36, a trzecia z tych dywizji to odtworzona 13 DP – bo jakie inne dywizje mogli Sowieci w tym czasie rozbroić? – na razie innych nie znajduję w zasięgu Sowietów w tych dniach.

Zapewne były to te trzy – i skoro Sowieci meldowali o rozbrojeniu „trzech dywizji” – oprócz „wielu innych mniejszych grup” – to o czymś to świadczy.

Świadczy to o tym, że te trzy dywizje wyróżniały się od tych innych grup - Sowieci przecież nie włączyli ich pomiędzy te grupy, lecz zameldowali o "licznych grupach" ORAZ trzech dywizjach - wobec tego faktycznie dywizje te przypominały dywizje – a nie grupy – a więc ich organizacja była dalece posunięta lub już ukończono ich odtwarzanie.

i tam zamierzał ją odtworzyć ?


I odtworzył.

W chwili rozbrojenia przez Sowietów już była odtworzona lub na zaawansowanym etapie odtwarzania, bo Sowieci meldowali o rozbrojeniu przez Front Ukraiński w okresie 17 - 20 września trzech dywizji i o "zdobyciu wielkich ilości sprzętu", a nie o wzięciu do niewoli żołnierzy czy grup żołnierzy bez sprzętu ciężkiego.

Dywizje te posiadały już więc sprzęt jaki posiada polska dywizja piechoty z armii II RP - nie wiadomo czy już kompletny czy niekompletny stan tego sprzętu.
Ostatnio edytowano Cz 07 sie, 2008 02:34 przez Domen123, łącznie edytowano 2 razy
We'll force you to be nice to each other
Kill you before you kill each other
Domen123
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2630
Dołączył(a): N 01 paź, 2006 23:06
Lokalizacja: Polonia Maior

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Hetzer Cz 07 sie, 2008 00:14

Domen123 napisał(a): Domen123 24 lip 2008, 2008 19:07
Jutro zamierzam założyć temat poświęcony bitwie pod Tomaszowem Lubelskim, a konkretniej szansom na jej wygranie oraz przyczynom poniesionych klęsk obu generałów.[/quo
te]
SOLON napisał(a):Kolego Domen 123, litości ! Już nie łapię o co Ci chodzi. Założyłeś temat Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim i obiecałeś udowodnić udział Sowietów w już w I Bitwie Tomaszowskiej. A tymczasem skaczesz z tematu na temat. Przedmoście Rumuńskie, Tomaszów, Kowel , Szack, Kock itd. Czyli groch z kapustą.

Przepraszam, może tego postu nie powinienem pisać , ale z tego co pisze Domen 123 i inni wkręceni koledzy to na południu Polski operowały nieprawdopodobne siły W.P. :wink: Kiedyś coś czytałem, że tam było strasznie dużo oficerów, że mogli kompanię szturmową utworzyć. :grin: Naturalnie, jak zawsze w wygrywamy bitwy a przegrywamy kampanię. Nie bardzo wiem ku czemu zmierza ta dyskusja w tym temacie :sorry: ???
Chcieliśmy dobrze wyszło jak zawsze
Avatar użytkownika
Hetzer
Podporucznik
Podporucznik
 
Posty: 288
Dołączył(a): N 11 wrz, 2005 22:17
Lokalizacja: Warszawa

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Domen123 Cz 07 sie, 2008 00:30

ale z tego co pisze Domen 123 i inni wkręceni koledzy to na południu Polski operowały nieprawdopodobne siły W.P


Dobra przestanę takie bzdury i brednie wypisywać, mimo że za każdym razem podpieram się źródłowo, podając nawet po kilka źródeł do jednej informacji czy też do mojej interpretacji danego zdarzenia.

Przecież każdy wie, że są źródła „z góry predestynowane do bycia fałszywymi”, oraz „z góry predestynowane do bycia prawdziwymi” – więc nawet nie znając źródeł, na jakich się opieram, można je włożyć do tego pierwszego worka – bo przecież: "bo ponieważ gdyż tak".

Tak – przyznaję się – napisałem dosłownie takie zdanie: „na południu Polski operowały nieprawdopodobne siły WP” – tylko sam nie pamiętam gdzie to napisałem – kajam się z tego powodu wielce i uniżenie.

„Nieprawdopodobne” jest oczywiście ściśle określoną wielkością bewzględną – powyżej pewnego progu są nieprawdopodobne, a poniżej tego progu – resztki – resztki, czyli ulubione i najczęściej używane słowo autorów polskich publikacji wrześniowych.

Naturalnie, jak zawsze w wygrywamy bitwy a przegrywamy kampanię


Faktycznie – przecież z moich wypowiedzi jasno wynika, że ja jestem niepoprawnym skrajnym nacjonalistą.

Przecież widać z nich wyraźnie – że ja próbuję podchodzić do tematu całkowicie nie-naukowo, że nie zainteresowałem się tym tematem z czystej ciekawości, z chęci ustalenia czegoś i z pragnienia zbudowania sobie jakiegoś spójnego obrazu – tylko me serce przeszywa na wskroś żal za przegraną niedawno kampanię sprzed 60 lat, więc tym świeższe są rany - a z moich oczu bije nienawiść do Niemców i Rosjan za to że na nas napadli i dlatego kłamię perfidnie we wszystkim co piszę, licząc, że może jakiegoś naiwniaka z forum dws uda mi się przekonać do tych kłamstw, to może mi się zrobi lżej na sercu - a do tego, co jest jasne - ubóstwiam Rydza-Śmigłego i dlatego tak go ciągle bronię – przecież to oczywiste - mimo że przecież jest faktem niepodważalnym, iż był imbecylem i idiotą oraz ocierał się o zdradę – a każdy ma prawo go opluwać, ale nikt nie ma prawa powiedzieć o nim dobrego słowa – chyba że kłamca i ignorant, co "faktów" nie uznaje.

Przecież widać na pierwszy rzut oka, że nie podchodzę do tematu z pewną dozą naukowości, tylko miotam się panicznie, pisząc, że byśmy doszli do Berlina – „bo tak i już”.

Przecież widać, że nie opieram się na źródłach niemieckich i sowieckich – zwłaszcza na meldunkach – tylko w ogóle nie znam żadnego meldunku sowieckiego ani niemieckiego, np. o tym, że Niemcy w dniach 18, 19 i 20 września wzięli średnio 11,333 jeńców z każdej dywizji Sosnkowskiego (łącznie 34 tysiące z wojsk Sosnkowskiego) – ale przecież piszę, że:

„Szwabole fałszowały łaporty, że przegraliźmy kompanię, bo tak naprawdę i wiecie mam rację, jakpy pyli szczeży to py nabisali, że wygraliśmy kompanię”

W ogóle nie mam prawa podejmować dyskusji na ten temat bo kolega nie widzi w niej sensu.

I w ogóle powinienem się zamknąć, bo „wkręcam” – podając jakieś – zapewne wszystkie są perfidnie spreparowane przeze mnie – odniesienia do źródeł – w dodatku – o zgrozo – nie tylko polskich.

Przecież nie mam prawa takich deprymujących i fałszujących obraz JEDYNEJ SŁUSZNEJ HISTORII (przez co poniektórych uważanej, za historię PRL-owską), dyskusji – podejmować – bo żyjemy w porządnym demokratycznym kraju.

A jeszcze wytykać błędy Niemcom, popełnione przez nich w kampanii wrześniowej – oraz próbować dojść do tego, jakie miały konsekwencje – tego już kategorycznie nie powinienem i nie mogę robić – bo przecież kampania wrześniowa to domena tylko i wyłącznie II RP - to „nasza tragiczna historia” – powinniśmy siąść, płakać i biadolić jak to nasi spartolili robotę – zarówno przez 20 lat rządów hunty wojskowej jak i przez kolejny miesiąc wojny.

Nie mam prawa interesować się kampanią wrześniową nie tylko od strony polskiej - ale także od strony niemieckiej czy sowieckiej - Niemcy po prostu byli, przejechali się przez Polskę bez przeszkód, sami byli robotami co nie popełniali błędów - i na tym należy poprzestać, po co się wgłębiać. A Sowieci - przecież każdy to wie - po prostu weszli, i to w ogóle nie jest ważne więc po co o tym mówić czy interesować się szczegółami i wątpliwościami jakie są wokół wydarzeń z udziałem Sowietów - przecież to był niedzielny spacerek po "pozamiatanym", a w dodatku nie mający na nic wpływu i nawet nie wywarł na nic wpływu - przecież z całą pewnością nie z jego powodu Niemcy zmienili wiele ze swoich rozkazów, co wywarło negatywny - dla Polaków - wpływ na przebieg bitwy tomaszowskiej, już tej pierwszej.

A Niemcy? – co kogo obchodzą Niemcy – nie było Niemców ani ich punktu widzenia, ani ich problemów – był tylko „nieprzyjaciel” – stale rozjeżdżający niewyczerpywalnymi zasobami stalowych potworów, naszych piechurów kłujących jego czołgi bagnetami i kawalerzystów siekących szablami.

I przecież niemożliwym jest, żeby tym Niemcom środki się wyczerpywały albo żeby mieli jakieś problemy czy żeby brakowało im sił – nawet chociażby tylko na jakimś odcinku.

A już broń Boże nie można tak sądzić i tak ustalać.

W dodatku Niemcy przecież nie ponosili strat marszowych, a straty bojowe ponieśli minimalne – co jest oczywiste mimo braku źródeł pełnych źródeł i sprzecznościach w innych – ale „bo tak, gdyż ponieważ i kropka”. I tylko polscy żołnierze byli po 17 dniach kampanii potwornie przemęczeni, i tylko im było ciężko, i tylko oni ponieśli duże straty marszowe i bojowe.

I tak właśnie było - z powodu, że "koniec i kropka, bo nikt dotąd nie pisał, że tak nie było" - mimo, iż w pewnej dywizji niemieckiej, w kompaniach tej dywizji średnio po 60 żołnierzy na każdą kompanię zwolniono do połowy września z szeregów tylko ze względu na chorobę stóp (czyli po zsumowaniu wszystkich kompanii dywizji wychodzi ogromna liczba) - a gdzie jeszcze ci co z tych szeregów ubyli przez wszystkie inne przyczyny strat marszowych oraz nie-krwawych.

Choroby stóp były spowodowane m.in. ciężkimi marszami - niemieccy żołnierze byli z powodu takich chorób (w przeciwieństwie do polskich i sowieckich) zwalniani z oddziałów i wysyłani na tyły.

W jeszcze innej, pewnej dywizji (zwanej skąd inąd 1. Dywizja Górska) było pod Lwowem ok. 800 chorych, a w jeszcze pewniej dywizji (zwanej przez niektórych 45. Infanterie-Division) było przez pierwsze 13 dni kampanii ok. 700 chorych – wszystko ubytki ze stanów.

Przez pierwsze 13 dni kampanii żołnierze austriackiej 45. Dywizji Piechoty przemaszerowali średnio po ok. 30 km dziennie (łącznie ok. 400 km).

Potem ta dywizja napotkała twardy opór i praktycznie nie czyniła już żadnych postępów – wręcz przeciwnie – została zaangażowana w ciężkie walki, które kompletnie pokrzyżowały jej plany i uniemożliwiły wykonanie rozkazów - o czym już gdzieś na tym forum pisałem (najpierw pod Oleszycami – potem w ciężkie walki obronne z Sosnkowskim).

Z kolei 1. Dywizja Górska pod Lwowem toczyła okopową wojnę w ciężkich warunkach walk pozycyjnych, atakowana nieustannie z wszystkich stron przez Polaków a to się przebijających a to usiłujących ją zniszczyć, więc pewnie choroby jej żołnierzy miały zupełnie inny charakter.

Źródeł do powyższego nie podam bo ja przecież nigdy ich nie podaję.

Najlepiej zamilczę to może zamilkną też śmiejące się, "sorry'ujące" i mrugające emotikonki w tego typy niemerytorycznych postach, w niemerytoryczny sposób komentujący i zwalczający moje wypowiedzi.

Pozdrawiam

PS: Zapraszam także do podobnej dyskusji jaka się wytworzyła w tym temacie – wytworzyła się tam podobna dyskusja a nie chce mi się wszystkiego co tam jest a tu nie ma pisać tutaj ani tego co tu jest a tam nie ma przepisywać tam:

http://www.historycy.org/index.php?show ... 5554&st=75

Tutaj możemy chyba wrócić do właściwego wątku – Sowieci pod Tomaszowem – tak jak chce kolega Hetzer, któremu musiałem trochę ironicznie i obszernie odpowiedzieć, bo sam pisał, że nie wiem czy tamten post powinien pisać – może powinien, ale to znaczy że dosyć często zmienia zdanie, ponieważ:

Nie bardzo wiem ku czemu zmierza ta dyskusja w tym temacie ???


Hetzer – sam negujesz swoje wypowiedzi? :wink:

W tym temacie napisałeś przecież:

http://dws.org.pl/viewtopic.php?f=5&t=1 ... &start=225

Wiesz Domenie, jak debiutowałem na DWS( być może ten debiut cały czas trwa ) to przejąłem się zasadami. Ale odkryłem , że to jest pewna prawidłowość, że temat rozpoczęty zbacza na manowce. I tylko dyskutanci jak im się podoba i mają chęć to dyskutują ( patrz "kumulacja" i Abrams nam się pojawił ), tak długo jak są oponentami. Jak nagle wszyscy "mają rację" to temat wysycha.


A teraz nagle się dziwisz, że tak a nie inaczej się potoczyła i toczy dyskusja w tym temacie?

Przemo napisał:

Podporządkowania tych oddziałów nie potwierdza cytowany w książce Sufina rozkaz płk Kotowicza z dnia 17 września (L.dz.534/tj.39) zawierający m.in. porządek marszu brygady.
Ponadto bat.marszowy 6 psp dostał już 15 IX rozkaz o wymarszu z Podhorców do Drohobycza celem dołączenia do zgrupowania płk. Dudka.


O podporządkowaniu tych oddziałów 3. Brygadzie Górskiej przypuszczam, ponieważ bataliony marszowe zostały oddane do dyspozycji brygady 8 września, a batalion wartowniczy 6 września.

A także jeszcze na tej podstawie, że oba bataliony marszowe pojawiają się - z tego co mi wiadomo - właśnie w tej książce Sufina – w zamieszczonym na końcu książki OdB 3. Brygady Górskiej po jej reorganizacji - co dziwne, a co wynika z tego co piszesz - w tekście nie ma to odbicia - ale w OdB na końcu książki są.

Obydwa bataliony widnieją także w OdB 3. Brygady Górskiej po reorganizacji, wśród zestawień w aneksie do „Armii Karpaty” Daleckiego.

Przy czym u Daleckiego w tym OdB jako dowódca bat. marszowego 6 psp widnieje major Suszyński, a wcześniej w tekście padało nazwisko majora Dyszyńskiego w odniesieniu do wydarzeń 8 września (wyciągam więc taki wniosek, że Dyszyńki poległ albo został ranny lub dostał się do niewoli, a zastąpił go na stanowisku dowódcy tego batalionu Suszyński).

Z kolei o wspomnianym batalionie wartowniczym, który 6 września dołączył do tej brygady – nie ma potem już – z tego co mi wiadomo - ani widu ani słychu – zarówno u Daleckiego jak i chyba u Sufina.

Dołączył - i ... dołączył - i tyle - a potem już ani słowa.

To co – wyparował? Nie za bardzo. Wiesz może co się z nim stało?

Kucharek napisał:

Niestety nie do końca masz rację.
Gen. Piskor nic nie wiedział o 13 DP w rejonie Samogoszczy. A dywizja ta nie zluzowała kawalerii płk Komorowskiego a po prostu jej części uchwycone przez płk Kalińskiego oraz wzmocnione różnymi przypadkowymi oddziałami obsadziły Wisłę na odcinku Samogoszcz- Tarnów a później objęły też Maciejowice.


Aha – kolejne medium. Coraz więcej argumentów przemawia za tym, że polska armia miała zdolności nadprzyrodzone.

Bo skoro rzekomo Piskor nie wiedział o tej dywizji, to jak wyjaśnisz fakt, że poinformował o niej generała Dąb-Biernackiego podczas narady obu generałów w majątku Dzbenin pod Lublinem?

W dodatku to właśnie on - a nie ja - twierdził, że ta dywizja zluzowała wspomniany oddział - i również poinformował o tym Dąb-Biernackiego.

Podawaj czasem źródła swoich informacji.
We'll force you to be nice to each other
Kill you before you kill each other
Domen123
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2630
Dołączył(a): N 01 paź, 2006 23:06
Lokalizacja: Polonia Maior

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Hetzer Cz 07 sie, 2008 10:00

Witam,
Nie chciałem abyś treść tego co napisałem odebrał jako próbę kneblowania czy też odmawiania prawa do dyskusji. Nikt do tego nie ma prawa, po to jest forum żeby dyskutować. Ale niestety bez mapy i kalendarza śledzenie sensowne tej dyskusji nie ma sensu :D , więc przepraszam że się wtrąciłem i usiłowałem zrozumieć o co biega. Jeżeli uznasz że mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem to oczywiście masz prawo, a ja się nie obrażam. Ale dokładnie to wygląda mniej więcej tak, że wygrywaliśmy nic nie znaczące starcia, w morzu otaczającego npla. Jaki sens operacyjny miały działania WP na południowo -wschodnim obszarze w obliczu ewakuacji rządu i NW ? Była to wypadkowa umiejscowienia Armii "Prusy" i kierunku odwrotu Armii "Kraków". Ale w zasadzie kiedy Niemcy wzieli już Warszawę w kleszcze to ta "masa" jednostek o różnej wartości miała dwie alternatywy : wyrwać się w kierunku Rumunii lub "bezpiecznie się rozformować" (mam na myśli zaglebić możliwie najwięcej uzbrojenia i nie dostac się do niewoli). Bo rozumiem że na przebicie na Warszawę nie było szans (po za elementami pancerno-motorowymi). Ale jak wróg deptał po piętach to nie było to możliwe. Przecież to nie był zorganizowany front, bo nie było "nerwu każdej Armii" działającego należycie, aby mieć jasność sytuacji, kto gdzie jest. A co do Śmigłego do była postać w sumie tragiczna, nie wiem czy w planie "Z" zaplanowana była wycieczka do Rumunii i co spowodowało że NW opuścił swoją armię już 17 września,a przecież tkwienie jak najdłuższe w Polsce najbardziej nie na rękę było Francuzom. Mając tyle wyprodukowanych i nie wcielonych Łosi, można było sobie parę przygotować na ewakuację w ostatnim momencie. Fakt że sztabu by się nie dało zabrać, a co to za wódz bez sztabu :D , tak jak wódz bez armii. :kawal:, ale to oczywiście nie na temat :D

P.S. ja emitotikonki traktuje jako wyluzowanie dyskusji, a nie sposób na podniesienia ciśnienia adwersarzowi 8-)
Chcieliśmy dobrze wyszło jak zawsze
Avatar użytkownika
Hetzer
Podporucznik
Podporucznik
 
Posty: 288
Dołączył(a): N 11 wrz, 2005 22:17
Lokalizacja: Warszawa

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Ted1 Cz 07 sie, 2008 10:45

31. Pułk Pancerny pod komendą nieudolnego obst. Schuckelta - już dawno nie istniał, gdyż został rozwiązany 4 września z rozkazu gen. von Vietinghoffa i pozostałe jego czołgi rozdzielono pomiędzy oddziały piechoty jako wsparcie, tworząc dwie kolumny mieszane – kolumnę pod komendą obst. Lubbe oraz kolumnę pod komendą dowódcy 5. Brygady Strzelców obst. Degenera – pułk nie posiadał więc – a raczej jego byłe pododdziały nie posiadały - atutów właściwych wojskom pancernym – czyli szybkość i manewrowość oraz uzyskanie miejscowej przewagi liczebnej poprzez zmasowany atak - pozostały im tylko dwa atuty - siła ognia oraz opancerzeni

Jak przypuszczam:
-byc może jedną z przyczyn rozwiązania tego pz. rgt. było napewno nieudolne dowództwo w/w obst.S. oraz poniesione straty
Jednak w moim mniemaniu podział taki był wynikiem zmiany rej.walki (masywy leśne i brak dróg w lubelskim) i oprerowanie takim dużym oddziałem panc. NIE miało zadnego sensu !
*Niemcy też umieli wyciągać wnioski z popełnionych błędów i zmieniać taktykę walki
jak pisałem wczesniej
...owe kampfgruppe stworzyli na terenach płd/płd-wsch. z uwagi na teren i masywy leśne,słaba sieć dróg (trudno było manewrować taką masą pojazdów ,piechoty i dlatego wybrali taki sposób walki co było mozliwe dzięki dobrej łaczności i wsparciu lotnictwa)

O przecenianiu przedmościa rumuńskiego była dyskusja
http://www.historycy.org/index.php?act= ... 13&t=44460
natoniast o planie "W"
http://knhw.marcin-lewandowski.xip.pl/f ... php?p=1545

A"propo łaczności
[Prezydent może mianować cię generałem, ale tylko łaczność może uczynić cię dowódcą. ..... ]
w Bóbrce już dnia 16 września zorganizowano prężny ośrodek łączności, którego zadaniem było między innymi ułatwić utrzymanie łączności pomiędzy NW a obroną Lwowa, w razie gdyby np. Naczelny Wódz (lub gen. Langner) miał problemy z funkcjonowaniem swoich własnych stacji radio-nadawczych czy też radio-odbiorczych.

i wymieniasz jego skład min.- pluton radio nr 1 (z armii „Kraków”)
*nie wspominam o kablowych czy radiotlg. bowiem nie wierzę ,ze była w tych dniach łaczność po kablu , a z łacznikami na(samochodzie /motocyklu /koniu) wiadomo nie wróci lub wróci (kiedy po ilu dniach) przy szybko zmieniającej sie sytuacji
jest paradoksem
Czy doczytałeś :
-w jaki sposób /jak typ rdst (pada cały czas enigmatyczna nazwa (stacja radio nr. 552 Armii „Prusy”> potem F.Płn. gen.D-B.) komunikowano się w tych dniach na szczeblu ND > sztab gen.Piskor/D-B.
*doczytałem ,że chodzi albo o typ Marconi RKGA/ lub W1
*Steblik pisze tylko ,że w ND (starano się przez radiostację wychwycić jakieś wiadomości gdzie jest ..wojsko polskie )
czyli prowadzono odbiór/nasłuch(brak nadawania ) jaki typ rdst.
* wiadomo,że rdst. w sztabie ND uległa uszkodzeniu w czasie nalotu w Brześciu ,potem cały czas używano rdst. KF wer.morska (jaki typ nie doczytałem), nie mówimy chyba o
przewoźnych radiostacjach na podstawach Fiata, które utknęły na zatłoczonych drogach, zakopały się w bagnach lub stanęły z braku paliwa.

-jest fakt bezsporny ,ze po 14.09 nie było żadnej depeszy od Nacz.Dow.w stronę gen.Piskora/gen.D-B. depesze szły od nich w stronę ND (kwestia czy docierały i je odczytywano ?)
depesza z 17.09. o wejsciu Rosjan (podpisana przez marszałka ) nadano z W-wy via gen.Stachiewicz
*jak N.Wódz skomunikował się z W-ą (przesłał depeszę ,którą potem opublikowano) skoro w międzyczasie nie miał łacz. z podległym wojskiem na Lubelszczyznie > na zdrowy rozum jest bliżej?
Tutaj jest zestaw literatury o łaczności w WP na szkole wojskowej b."Zmech" W-rocław
http://www.wso.wroc.pl/BG/Zestawienia/taktyka_wojsk.htm
http://www.historycy.org/index.php?act= ... 09&t=43760
http://www.odkrywca.pl/organizacja-pulk ... 06835.html

Dlaczego podjęto produkcję i wyprodukowano wcale pokaźną liczbę radiostacji N1 (sieć pułk-dywizja) jeżeli nie było opracowanej radiostacji W1-W2 (sieć Nacz. Dow. -armia - dywizja)?

p.s
Pluton łączności (pułkowy) liczył 53 żołnierzy + dowódca, w tym 11 podoficerów.
5 patroli telefonicznych = 25
Patrol radiostacji N1 = 4
2 patrole łączności z lotnikiem = 6
Gońcy motocyklowi = 5
Gońcy konni (w tym luzak dcy) = 5
Gońcy rowerowi = 5
min.22,5 km kabla, 1 radiostacja,
*w każdym pułku przewidywano 4 radiostacje: 1 typu N1 i 3 typu N2. Ale w czasie rzeczywistej mobilizacji sprzętu zabrakło i radiotelegrafiści stali się zwykłymi gońcami.
za: "Materiały. Dokumenty. Archiwalia. Studia", zeszyt 12, Instytut Polski i Muzeum im. gen. W. Sikorskiego w Londynie, Kwiecień 1997
Wątek o łacznosci we wrześniowym WP
http://www.odkrywca.pl/pokaz_watek.php?id=173991
bdb. opracowanie http://www.rkd.prv.pl/


taka ciekawostka z http://www.odkrywca-online.pl (napisał kol.Leuthen)
*link link
monografia 5.Dywizji Pancernej jest autorstwa v. Plato (Anton Detlev von Plato, Die Geschichte der 5.Panzerdivision 1938 bis 1945). Niestety, ja mam tylko kserokopię fragmentu dotyczącego walk w Polsce we wrześniu 1939 (s.9-33), gdyż tylko ten okres w historii 5.Pancernej mnie interesuje. Niedługo jednak będę pisał do MGFA-Bibliothek prośbę o kolejne materiały, więc mogę przy okazji poprosić o strony dotyczące walk dywizji w okresie lipiec-październik 1944. Jeśli chcesz, możesz sam do nich napisać (adres: MGFA-Bibliothek, Zeppelinstraße 127/128, 14471 Potsdam) i poprosić o ksero interesujących Cię stron (biorą 10 eurocentów za ksero strony A4 - na niej mieszczą się 2 strony książkowe monografii Plato. Do tego opłata pocztowa - ostatnio za przesłanie 36 stron A4 policzyli mi 1,44 Euro tej opłaty).
Avatar użytkownika
Ted1
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2850
Dołączył(a): N 05 wrz, 2004 10:21
Lokalizacja: wrocław

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Domen123 Cz 07 sie, 2008 12:59

Jednak w moim mniemaniu podział taki był wynikiem zmiany rej.walki (masywy leśne i brak dróg w lubelskim)


Być może - ale przecież 4 września ten pułk nie znajdował się w lubelskim, ani nawet do lubelskiego nie zdążał (mam marszrutę 5. Panzer-Division zaznaczoną na mapie).

*nie wspominam o kablowych czy radiotlg. bowiem nie wierzę ,ze była w tych dniach łaczność po kablu


A to niby dlaczego?

Mam zestawienie ewidencji zdobycznego sprzętu Frontu Ukraińskiego, który jeszcze lub już trzymano na magazynach Oddziału V Sztabu Frontu Ukraińskiego na dzień 1 listopada 1939 roku i udało się spisać w tym zestawieniu - sporządzone przez majora Gawriłowa - Szefa Oddziału V Frontu Ukraińskiego, 11 listopada 1939 roku - przepisane w dwóch egzemplarzach, kopia maszynopis RGWA, dz. 35084, z 1, t. 192, k. 302 - 311 - jest tam pełno kabla (tysiące kilometrów) i innego mienia łączności.

Całe zestawienie ma 289 pozycji odpowiadających każda innemu rodzajowi zagarniętego mienia (podzielonego na XXII typy mienia - np. mienie łączności).

*jak N.Wódz skomunikował się z W-ą (przesłał depeszę ,którą potem opublikowano) skoro w międzyczasie nie miał łacz. z podległym wojskiem na Lubelszczyznie > na zdrowy rozum jest bliżej?

-jest fakt bezsporny ,ze po 14.09 nie było żadnej depeszy od Nacz.Dow.w stronę gen.Piskora/gen.D-B. depesze szły od nich w stronę ND (kwestia czy docierały i je odczytywano ?)


Odpowiedź na pierwsze pytanie jest taka, że drugie zdanie nie jest faktem bezspornym – wręcz przeciwnie.

A Warszawa (Rómmel) również miała łączność z Naczelnym Wodzem aż do okresu przed 18 września, czyli aż do ewakuacji NW (co wynika - oprócz tego co zaraz napiszę - także i z tego co Ty napisałeś, a się dziwisz):

Kolejny cytat (bezpośrednio po tym jak Dąb-Biernacki wysłał swój meldunek sytuacyjny do Rydza):

Dąb-Biernacki do NW (w swoim meldunku sytuacyjnym, wysłanym wieczorem 17 września – tak jak zwykle wieczorem melduek sytuacyjny do Naczelnego Wodza wysyłał - nadał co następuje) – „[...] Grupa kawalerii Andersa 18 IX w rejonie zachód Lubartów. Łączność nawiązana. Z grupą Piskora nie ma łączności. 18 IX maszeruję na Hrubieszów. Anders 18 IX na południowy wschód Zamość. Proszę o podanie położenia i rejonu zbiórki

„Okazało się jednak, że radioodbiorcza stacja Naczelnego Dowództwa już nie działa [gdyż Naczelne Dowództwo było już w drodze do Rumunii], dlatego meldunek ten trafił do stacji radio armii „Warszawa” gen. Rómmla [widzimy więc, że Biernacki miał łączność z Rómmlem].

Tu zaś na rozkaz gen. Rómmla nadano go ponownie 18 września o godzinie 16.15 [do Sztabu Naczelnego Wodza] w następującym skrócie:

„Gen. Dąb-Biernacki w rejonie Włodawa – Chełm w styczności z Niemcami. Dzisiaj maszeruje na Hrubieszów. Anders maszeruje na Zamość. Z Piskorem brak łączności. – „Tomasz”.”

Widzimy więc, że NW miał łączność z Rómmlem.

Powyższe cytaty – źródła:

Jurga i Karbowski – strona 358
Rómmel – strona 309
Wojna Obronna Polski 1939 – strona 889
Porwit – strona 199

Głowacki – strona 95
Zakrzewski – strona 198 - 199

Kolejny cytat - z Jurgi i Karbowskiego:

Strona 358:

„18 września (poniedziałek) wczesnym rankiem sztab grupy armii gen. Dąb-Biernackiego z nasłuchu radiowego uzyskał wiadomość o przekroczeniu granicy przez Armię Radziecką i ewakuacji naczelnych władz Polski do Rumunii. Przyjął także radiodepeszę z rozkazem Naczelnego Wodza o przebijaniu się na Węgry i do Rumunii”.

na zdrowy rozum jest bliżej?


Na zdrowy rozum to radiostacja Naczelnego Dowództwa miała wystarczający zasięg, żeby komunikować się z Wa-wą (a radiostacja w Wa-wie, żeby komunikować się z NW). I to robiła, jak widać – sam podałeś na to dowód, a ja podałem jeszcze drugi.

*Niemcy też umieli wyciągać wnioski z popełnionych błędów i zmieniać taktykę walki
jak pisałem wczesniej


Niemcy – tak.

Obst. Schuckelt – nie - i to właśnie napisałem.

Obst. Schuckelt jest reprezentatywnym przykładem Niemca Twoim zdaniem?

Jaki sens operacyjny miały działania WP na południowo -wschodnim obszarze w obliczu ewakuacji rządu i NW ?


Ależ NW nie miał zamiaru się nigdzie ewakuować, tylko zamierzał trwać w Polsce broniąc się do wiosny 1940 roku
i dowodzić WP – głównym, acz nie jedynym, obszarem obrony miało być tzw. przedmoście rumuńskie. Zmienił zdanie dopiero po agresji sowieckiej.

I nie chcę, nie będę ani nie mam zamiaru w tej chwili podejmować dyskusji, czy plany te miały cień szansy na powodzenie czy nie – więc proszę mi takich kontrargumentów nie przytaczać - faktem jest, że takie właśnie plany były.

Jak przypuszczam:
-byc może jedną z przyczyn rozwiązania tego pz. rgt. było napewno nieudolne dowództwo w/w obst.S. oraz poniesione straty


Zapewne tak - widać dowódcy piechoty mogli lepiej wykorzystać (przy czym - w innych celach i w wykonywaniu zupełnie innych zadań), te czołgi - niż obst. Schuckelt, dlatego ten ostatni stracił swój pułk.

Dodam jeszcze – że ów obst. Schuckelt wieczorem dnia 1 września w nieznanych okolicznościach – w sytuacji kiedy niemieckie wojska pod Pszczyną ponosiły klęski i panował ogólny chaos (m.in. został ciężko ranny w walce obst. Haarde – dowódca brygady pancernej – i nie miał kto go zastąpić) zaginął (porzucił swoje oddziały ???) i odnalazł się dopiero w nocy z 1 na 2 września – kiedy pod osłoną nocy powoli Niemcom udało się przywrócić porządek w szeregach i wszystko wracało do normy.

Czyli innymi słowy – wrócił „na gotowe”, a gdy było naprawdę bardzo ciężko i ważyły się być może nawet losy całej dywizji – to jego nigdzie nie można było znaleźć.

Tak więc 1 września Niemcy zostali pozbawieni dwóch z trzech najważniejszych dowódców wojsk pancernych – obst. Haarde (ciężko ranny) i obst. Schuckelta – jedynie obst. Streich wytrwał przy oddziałach.

Z tego powodu moim zdaniem von Vietinghoff miał podstawy, żeby obst. Schuckelta usunąć – już 2 września – ale tego nie zrobił i pozwolił mu jeszcze wykazać się w boju przez dwa kolejne dni – z jeszcze gorszym skutkiem dla 5. Dywizji Pancernej (m.in. zmarnowana szansa na sukces operacyjny).

Chaos jaki zapanował 1 września pogłębiły jeszcze paniczne meldunki od żołnierzy (zgadnijcie którego pułku – tak, brawo !! – 31. Pułku Pancernego!!) – o potężnym kontrataku polskich wojsk pancernych. Oczywiście meldunki te zostały potem jeszcze spotęgowane przez szerzące się wśród oddziałów plotki.

W rzeczywistości nastąpiła wymiana ognia między czołgami jednego z plutonów 31. Pułku Pancernego, a polskimi tankietkami z 51. kompanii czołgów rozpoznawczych (w wyniku wymiany ognia jeden z niemieckich Panzer I został uszkodzony, a pozostałe czołgi wycofały się).

W wyniku tych meldunków dowództwo niemieckiej dywizji wysunęło wniosek, że na kierunek pszczyński Polacy skierowali do kontrataku 10. Brygadę Kawalerii.

Doszło nawet do tego, że załoga niemieckiego czołgu poddała się bez walki po tym jak zobaczyła polskiego oficera jadącego na rowerze.

Niemieccy czołgiści (oczywiście z 31. Pułku Pancernego), zapytani, dlaczego się poddali – odpowiedzieli, że sądzili, iż za rowerem jadą polskie czołgi wykonujące to silne polskie przeciwnatarcie pancerne, o którym słyszeli.
We'll force you to be nice to each other
Kill you before you kill each other
Domen123
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2630
Dołączył(a): N 01 paź, 2006 23:06
Lokalizacja: Polonia Maior

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Domen123 Cz 07 sie, 2008 15:55

Dopowiem jeszcze trzy grosze do tego co pisałem post wyżej:

Kompromitacja niemieckich wojsk pancernych pod Pszczyną 1 września przyczyniła się walnie do tego, że Polacy przecenili własne siły i spłycili ugrupowanie obronne na pozycji głównej, żeby miało większą siłę ognia (kosztem elastyczności), oraz potraktowali po macoszemu przygotowanie przeszkód i zniszczeń na przedpolu, sądząc, że skoro 1 września dwa przeliczeniowe bataliony poradziły sobie w otwartym polu z całą dywizją pancerną – na słabej pozycji wysuniętej (w tym w mini -„workach-pułapkach” pod Brzeźcami, Wisłą Wielką i Branicą) – odpierając ją - czego Polacy się nie spodziewali, bo pozycja wysunięta miała tylko dać czas na obsadzenie pozycji głównej, a nie zatrzymać Niemców -, to drugiego września poradzi sobie z nią cała 6. Dywizja Piechoty na mocnej pozycji głównej w wielkim „worku-pułapce”.

Jednakże spłycenie ugrupowania sprawiło, że „worek-pułapka” nie zadziałał i nie spełnił swojego zadania, a potraktowanie po macoszemu prób opóźnienia Niemców na przedpolu pozycji głównej skutkowało w tym, że potem nie starczyło już czasu naprawienie błędu i zmianę lub skorygowanie ugrupowania już w trakcie trwania niemieckiego natarcia – z tego powodu dla ocalenia polskiej dywizji konieczne było poświęcenie się naszej piechoty w kontrataku na Niemców odnoszących sukcesy pod Ćwiklicami.

To z kolei skutkowało w dużych stratach ludzkich pod Ćwiklicami – ale jak pisze Janusz Ryt – straty te tylko rozwiązały niewygodny problem 6. Dywizji Piechoty, która miała piechurów niewygodną nadwyżkę – jak pisze Janusz Ryt, strona 161:

„[...] Rozrzutność tą [nie chodzi akurat tutaj o kontratak pod Ćwiklicami], natomiast dobrze tłumaczy istnienie [owego] batalionu roboczego. W czasie wojny każdy żołnierz oddziałów objętych mobilizacją ma zagwarantowane zaopatrzenie, żywność, żołd, itd. Inaczej wygląda sprawa z batalionem roboczym który, by nie osłabiać gotowości mobilizacyjnej, musiano powoływać z żołnierzy nie ujętych w planie mobilizacyjnym. Taki oddział mógł istnieć tylko w czasie pokoju, gdy na jego utrzymanie szły środki cywilne. W czasie „W” (wojny) zamieniał się w GORĄCY KARTOFEL, KTÓREGO NALEŻAŁO SIĘ JAK NAJSZYBCIEJ POZBYĆ”.

Straty spod Ćwiklic – oraz inne z bitwy pszczyńskiej - akurat idealnie wyrównano, wcielając jako uzupełnienia do oddziałów żołnierzy z tego batalionu - który przestał istnieć – i w ten sposób pozbyto się gorącego kartofla - czyli całkowicie zbędnych i nikomu wtedy niepotrzebnych istnień ludzkich. Wstrząsające, smutne, niemoralne, straszne - ale prawdziwe i JAKŻE PRAKTYCZNE !!

Przypomnę rozkaz, jaki wydał generał Mond pułkownikowi Misiągowi – Janusz Ryt uważa go za bardzo dobry rozkaz, bo jak sam pisze:

„Na tym szczeblu dowodzenia trzeba umieć poświęcać. Dziury w obronie zawsze zatyka się żywym ciałem żołnierzy, ważne jest, żeby się to udało. Tu tak było bo plan się powiódł”.

Poza tym był to rozkaz, straszny, ale – jakże praktyczny – o czym pisałem wcześniej. A brzmiał tak:

„Płk. Misiąg otrzymał najtragiczniejszy rozkaz podczas tej bitwy:

„Stawiam Panu za punkt honoru aby siłami które pan ma, odzyskać pozycję pszczyńską !” .

Generał wiedział co mówi, w skali operacyjnej rzucenie piechoty na żer czołgom dawało niezbędny czas na organizację obrony w głębi.”

A do tego "pozbyto się" „gorącego kartofla” – całkowicie zbędnej i problematycznej nadwyżki „siły żywej” – wojna jest niestety – bardzo straszna – a od wygranej albo nierozstrzygniętej bitwy nie ma nic gorszego poza bitwą przegraną.

Bardziej dotkliwe były straty w artylerii, sprzęcie – ale tych – przynajmniej zdaniem Ryta – nie dało się uniknąć (pytanie czy byłyby tylko nieco większe lub mniejsze, czy też różniłyby się znacznie), gdyż nawet bez spłycenia ugrupowania – zdaniem Ryta – Niemcy przełamaliby naszą obronę – i to niekoniecznie z większymi dla siebie stratami (bo mniejsza koncentracja środków przeciwpancernych po naszej stronie gdy bardziej głębokie ugrupowanie).

Ryt bowiem pisze (strona 73):

„Ta jedyna w tej bitwie szarża [czołgów] wprost na działa – rozstrzygnęła dalszy jej przebieg”

Dodam, że były to czołgi z II batalionu 15. Pułku Pancernego, pod komendą niezwykle odważnego Hauptmana von Reinhardta, który zdecydował się na ten brawurowy i niemal samobójczy krok – i faktycznie poniósł w trakcie tej szarży ogromne straty w swoim oddziale – ale postawił na jedną kartę i szczęście dopisało jemu, a nie Polakom - bo chyba tylko od szczęścia zależał wynik tego starcia.

Dalej Pan Ryt pisze, iż jego zdaniem:

„Gdyby 31. Pułk Pancerny zdecydował się na podobną szarżę poprzedniego dnia, wyszedłby z kotła, rozbił artylerię i byłoby po wszystkim”.

Paradoksalnie obst. Schuckelt przyczynił się więc do niemieckiego zwycięstwa pod Ćwiklicami – ale generał von Vietinghoff nigdy się o tym nie dowiedział i zapewne dlatego nie przedstawił go do odznaczenia Krzyżem Żelaznym.

A o porażkach w dniu 1 września pod Brzeźcami, Wisłą Wielką, Branicą i innych, Niemcy szybko zapomnieli – nie zastanawiając się nad przyczynami zwycięstwa pod Ćwiklicami z dnia następnego.

Paradoksalnie – i co najśmieszniejsze – nieudolny obst. Schuckelt okazał się jednym z głównych ojców zwycięstwa pod Ćwiklicami.

Gdyby Niemcy o tym wiedzieli, to z pewnością pochwaliliby się wszystkimi wpadkami obst. Schuckelta w Kriegstagebuch swojej dywizji – pisząc, że to był celowy podstęp w celu uśpienia czujności Polaków aby zlekceważyli przeciwnika.

Pozdrawiam,

Domen
We'll force you to be nice to each other
Kill you before you kill each other
Domen123
Pułkownik
Pułkownik
 
Posty: 2630
Dołączył(a): N 01 paź, 2006 23:06
Lokalizacja: Polonia Maior

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post kucharek Cz 07 sie, 2008 16:34

Domen123 napisał(a):Nie do 20 września tylko do 19 września. Informację o tym, że Piskor walczy pod Tomaszowem, Biernacki otrzymał ("z nieznanego źródła" - wg. Jurgi i Karbowskiego - tajemniczo brzmi) w nocy z 19 na 20 września (kalendarzowo był to także 19 września) i już od świtu następnego dnia – czyli 20 września – realizował zadanie tomaszowskie.

Nie chce mi się w tej chwili przekopywać literatury aby odszukać żródło, ale tym "nieznanym źródłem" była jakaś część rezerwowej kompanii saperów z A Kraków , która nocą z 19/20 wyrwała się z kotła pod Tomaszowem i napotkała rozpoznanie kawaleryjskie z FP. Oficerowie tej kompanii poinformowali patrol o tym że Piskor walczy w okrążaniu pod Tomaszowem i informmację tą przekazano gen. Dębowi.
A z tą pomocą to nie było tak szybko, bo co prawda Dąb podjął jeszcze nocą takie postanowienie ale trwał przy zamiarze opanowania lub zabezpieczenia się od strony Zamościa , do czego też przekonywał go Olbrycht, a dopiero następnie zamierzał uderzyć w kierunku wojsk Piskora.
Natarcie jak wiemy wyszło dopiero 22 września.
kucharek napisał(a):A skąd oni te informacje otrzymali – konkretnie.

Pewno nagle im wpadły do głów – obaj byli medium.

Przecież płk Zakrzewski napisał co zacytowałem -" Z poczty panfoflowej", czyli ktoś coś usłyszał i przekazał dalej tak jak to zrozumiał. Najpewniej nasłuch polskich i zagranicznych stacji radiowych i podsłuch stacji wojskowych polskich i obcych plus zwykłe plotki.
Co więcej ani Dąb ani gen. Rómmel raczej nie odebrali treści tej dyrektywy w takiej formie w jakiej ją znamy. Poczatkowo wielu żołnierzy w ogóle nie wierzyło że taka dyrektywa istniała i nikt nie potrafił odnaleźć jej treści. Zdaje się że dopiero w latach czterdziestych przez przypadek odkryto ten dokument w aktach Naczelnego Dowództwa.

Domen123 napisał(a):Nie bardzo – to Biernacki wraz z Piskorem w pierwotnej wersji tego zadania mieli osłaniać od południa i południowego-wschodu odwrót pozostałych WJ WP.

Podawaj czasem źródła swoich informacji.

Spójrz np. do monografii Armii "Lublin ", tam masz dokładnie podane co zawierały kolejne rozkazy wpływające do sztabu armii. Mam też gdzieś też ostatni rozkaz jak go odkopię to postaram się zacytować.
Domen123 napisał(a):Ty twierdzisz, że ND z nikim nie miało – albo nie utrzymywało jeśli miało – łączności.

A ja twierdzę, że miało łączność i utrzymywało ją – to drugie może nie codziennie, ale jednak – i podałem źródła, na podstawie których tak wnioskuję, a nawet je zacytowałem - a Ty jeszcze swoich nie podałeś.

Pisałeś też, że z Lwowem również nie miał łączności Rydz-Śmigły, a tymczasem również – a może przede wszystkim – z Lwowem musiał mieć łączność, gdyż nawet gdyby coś zaszwankoało u Rydza w Sztabie Głównym (a o niczym takim mi nie wiadomo) – to i tak musiał tą łączność posiadać, gdyż specjalnie na taką ewentualność się przygotowano.

Proponuję zapoznać się ze wspomnieniami , przykładowo płk Heliodora Cepy.
Łączności radiowej pomiędzy sztabem Naczelnego Wodza a wojskami nie utrzymywano już od 2 września wieczorem. Było to wynikiem radiodepeszy którą otrzymał Sztab Naczelnego Wodza od Niemców z informacją że znają nasz szyfr operacyjny i żargonowy. Wobec tego zakazano używania radia w rozmowach na szczeblu operacyjnym.
Praca radiostacji ND ograniczyła się do nasłuchu i kwitowania przyjetych depesz.
Jedynie podobno 17.09 o godz. 20.15 gen. Stachiewicz nadał dyrektywę.
Wobec tego łączność została ograniczona do połaczeń kablem kablem podziemnym, a po opuszczeniu Warszawy zależała tylko od nielicznych i niepewnych lokalnych linii napowietrznych nie gwarantujących ani sprawnego połącznia ani bezpieczeństwa rozmów. Wobec tego korzystano głównie z kurierów.
Od 15.09 łączność drutowa ND z wojskami istniała tylko w obrębie przedmościa rumuńskiego, radiowej nie utrzymywano. Pozotała łaczność przy pomocy kurierów.
Domen123 napisał(a):Wiedz bowiem, że w Bóbrce już dnia 16 września zorganizowano prężny ośrodek łączności, którego zadaniem było między innymi ułatwić utrzymanie łączności pomiędzy NW a obroną Lwowa, w razie gdyby np. Naczelny Wódz (lub gen. Langner) miał problemy z funkcjonowaniem swoich własnych stacji radio-nadawczych czy też radio-odbiorczych.

Czy prężny to nie wiadomo. I raczej nie zapewniał łaczności z Lwowem a tylko obsługiwał DOK X i odcinek "Rohatyn"
Domen123 napisał(a):To by pasowało, że dwie z tych dywizji to były odtworzone 12 i 36, a trzecia z tych dywizji to odtworzona 13 DP – bo jakie inne dywizje mogli Sowieci w tym czasie rozbroić? – na razie innych nie znajduję w zasięgu Sowietów w tych dniach.


Obawiam się że to są fantazje.
Sowieci wzieli do niewoli taką ilość żołnierzy która w ich oczach odpowiadała trzem dywizjom.
Było to przed demobilizacją ok 50 tys żołnierzy zgrupowanych w dziesiątkach najróżniejszych i najczęściej niebojowych oddziałach, a przebywających na na terenie podległym gen. Smorawińskiemu który organizował z nich Obronę Wołynia i tyle.
Doszukiwanie się w tej masie jakiś konkretnych i odtworzonych numerów dywizji to wybacz, fantazja.
Z 36 DP był w Kowlu płk Ostrowski z tysiącem żołnierzy i proces odtwarzania dywizji dopiero zapoczątkowano.
Z 13 DP w Równem funcjonował tylko OZ tej dywizji.
12 DP nie odtwarzano, ponieważ nie było nikogo kto by mógł lub miał ochotę podjąć się tego zadania. Gen. Paszkiewicz awansował na zcę dcy armii i nie przebywał na tym terenie.
Domen123 napisał(a):Aha – kolejne medium. Coraz więcej argumentów przemawia za tym, że polska armia miała zdolności nadprzyrodzone.

Bo skoro rzekomo Piskor nie wiedział o tej dywizji, to jak wyjaśnisz fakt, że poinformował o niej generała Dąb-Biernackiego podczas narady obu generałów w majątku Dzbenin pod Lublinem?

W dodatku to właśnie on - a nie ja - twierdził, że ta dywizja zluzowała wspomniany oddział - i również poinformował o tym Dąb-Biernackiego

Czy jesteś pewny że Piskor spotkał się z gen. Dębem w folwarku Dzbenin w dniach 11-13.09 ?
I jakie źródło podaje informację że Piskor cokolwiek powiedział Dębowi o luzowaniu przez 13 DP kawalerii płk Komorowskiego. Niestety sam płk Kaliński nawet nie wiedzał że luzuje płk Komorowskiego bo nie posiadał od 8.09 łączności z żadnym z przełożonym ani z samym płk Komorowskim.
Domen123 napisał(a):18 września (poniedziałek) wczesnym rankiem sztab grupy armii gen. Dąb-Biernackiego z nasłuchu radiowego uzyskał wiadomość o przekroczeniu granicy przez Armię Radziecką i ewakuacji naczelnych władz Polski do Rumunii. Przyjął także radiodepeszę z rozkazem Naczelnego Wodza o przebijaniu się na Węgry i do Rumunii”.

Jak można wytłumaczyć to nadprzyrodzone zjawisko. Dyrektywa została nadana radiem o godz 20.15 dnia 17.09. 39 r. , a tego samego wieczora tylko trochę później radiostacja NW zgubiła pojazd z częściami więc nie mogła już niczego nadawać, a następnie sama też zaginęła, ale mimo tego jeszcze 18.09 wczesnym rankiem gen. Dąb otrzymał radiodepeszę od internowanego już Naczelnego Wodza nadaną przez zagubioną radiostację ?
Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść.
kucharek
kucharek
Podpułkownik
Podpułkownik
 
Posty: 1718
Dołączył(a): Śr 25 lip, 2007 20:28
Lokalizacja: warszawa

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Przemo Cz 07 sie, 2008 18:00

Domen123 napisał(a):
O podporządkowaniu tych oddziałów 3. Brygadzie Górskiej przypuszczam, ponieważ bataliony marszowe zostały oddane do dyspozycji brygady 8 września, a batalion wartowniczy 6 września.

A także jeszcze na tej podstawie, że oba bataliony marszowe pojawiają się - z tego co mi wiadomo - właśnie w tej książce Sufina – w zamieszczonym na końcu książki OdB 3. Brygady Górskiej po jej reorganizacji - co dziwne, a co wynika z tego co piszesz - w tekście nie ma to odbicia - ale w OdB na końcu książki są.

Obydwa bataliony widnieją także w OdB 3. Brygady Górskiej po reorganizacji, wśród zestawień w aneksie do „Armii Karpaty” Daleckiego.

Przy czym u Daleckiego w tym OdB jako dowódca bat. marszowego 6 psp widnieje major Suszyński, a wcześniej w tekście padało nazwisko majora Dyszyńskiego w odniesieniu do wydarzeń 8 września (wyciągam więc taki wniosek, że Dyszyńki poległ albo został ranny lub dostał się do niewoli, a zastąpił go na stanowisku dowódcy tego batalionu Suszyński).

Z kolei o wspomnianym batalionie wartowniczym, który 6 września dołączył do tej brygady – nie ma potem już – z tego co mi wiadomo - ani widu ani słychu – zarówno u Daleckiego jak i chyba u Sufina.

Dołączył - i ... dołączył - i tyle - a potem już ani słowa.

To co – wyparował? Nie za bardzo. Wiesz może co się z nim stało?


Faktycznie w obsadzie personalnej w aneksie bat. te figurują - ale przy obu jest dopisek "(resztki)" - i zapewne dlatego nie figurują w tekście.
Niestety o bat. wartowniczym nic nie znalazłem.
Przemo
Major
Major
 
Posty: 1259
Dołączył(a): N 13 mar, 2005 21:53
Lokalizacja: Kraków

Re: Sowieci w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim

Post Przemo Cz 07 sie, 2008 18:23

Domen123 napisał(a):

Oba o dość wysokich stanach liczebnych i dużej sile – gdyż zostały sformowane z batalionu KOP „Dukla”, uzupełnionego i wzmocnionego nadwyżkami strzelców oraz batalionu KOP „Komańcza”, uzupełnionego i wzmocnionego w podobny sposób.


Prochwicz nie podziela twojego optymizmu pisząc: "II bat. mjr Karola Piłata mimo utraty części ludzi i prawie całkowicie broni maszynowej przybył do rejonu Borynia" - zapewne dlatego trzeba go było uzupełniać.
Przy okazji co do stanu uzbrojenia brygady po reorganizacji pisze - "Brygada dysponowała niewielką liczbą broni maszynowej np. I/3 psg sześcioma ckm.".
Ponadto podawany przez Suffina pierwotny faktyczny stan uzbrojenia 2 pułku KOP już wykazywał braki w stosunku do etatu w zakresie ckm i granatników: 57 rkm (nadwyżka 3 rkm), ckm - 18 (brak 6 ckm), 6 granatników 46(brak 12 granatników) i 4 moździerze 81 (zgodnie z etatem), 3 ar. ppanc.
Przemo
Major
Major
 
Posty: 1259
Dołączył(a): N 13 mar, 2005 21:53
Lokalizacja: Kraków

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Działania bojowe


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość